Minimalna płaca już nie taka skąpa

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-09-2011, 00:00

Przez ostatnie lata najniższe wynagrodzenie wzrosło czterokrotnie szybciej niż ceny w sklepach.

Przez ostatnie lata najniższe wynagrodzenie wzrosło czterokrotnie szybciej niż ceny w sklepach.

Równe 1,5 tys. zł brutto — tyle od 1 stycznia wynosić będzie minimalna pensja. Wczoraj odpowiednie rozporządzenie ministra pracy przyjął rząd. To o 114 zł więcej niż w 2011 r. Decyzje o tak silnym wzroście płacy minimalnej podejmowano w ostatniej dekadzie tylko dwukrotnie: w 2007 i 2008 r. — wtedy też podwyżki przekraczały 100 zł. Wówczas pensje w gospodarce rosły jednak dwukrotnie (a przez kilka miesięcy nawet trzykrotnie) szybciej niż obecnie.

Eksperci przekonują, że podwyżka jest zbyt duża.

— Ta decyzja zmniejszy skłonność pracodawców do zwiększania zatrudnienia. Wzrost wynagrodzeń przekłada się na wyższe koszty pracy, co dla części firm może być impulsem do wyhamowania procesów rekrutacyjnych, a to może się przełożyć na wzrost bezrobocia — twierdzi Krzysztof Inglot z Work Service.

W 2012 r. płaca minimalna wzrośnie o 8,2 proc., tymczasem inflacja — zgodnie z większością prognoz rynkowych — wyniesie jedynie nieco ponad 3 proc. Takie oderwanie płacy minimalnej od cen konsumpcyjnych występuje już od kilku lat. Od 2005 do 2012 r. najniższa płaca urośnie prawie czterokrotnie mocniej niż ceny w sklepach (82 proc., wobec 23 proc.).

— Żeby firmie opłacało się zatrudniać pracownika, będzie musiał w 2012 r. wypracować przynajmniej 3000 tys. zł zysku miesięcznie — taki jest łączny koszt jednego miejsca pracy, wraz ze składkami i urlopami, nie licząc infrastruktury. W regionach najbiedniejszych wiele osób o najniższych kwalifikacjach nie będzie w stanie wypracować takiego dochodu — przekonuje Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Decyzja rządu nie satysfakcjonuje jednak związków zawodowych — według ich przedstawicieli, wzrost minimalnej pensji nadal jest zbyt mały. Będzie stanowiła bowiem w 2012 r. około 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, a nie 50 proc., do czego zobowiązał się rząd.

— W czasie kryzysu uzgodniliśmy w Komisji Trójstronnej, że płaca minimalna będzie dochodzić do 50 proc. średniej pensji. Ten proces przebiega zbyt wolno — mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ.

Przekonuje, że nie ma dowodów na zależność między płacą minimalną a bezrobociem, i dodaje, że celem ustalania dolnego limitu płac są nie tylko względy ekonomiczne, ale też społeczne.

— Minimalna pensja ma chronić ludzi przed ubóstwem, tymczasem nawet po podwyżce będzie wynosić 1100 zł netto. Jak za tę kwotę utrzymać rodzinę? W Polsce nasila się zjawisko ubogich pracujących — mówi Jan Guz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu