Minister menedżerem

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-02-14 22:00
zaktualizowano: 2017-02-14 19:16

Nie on pierwszy, nie ostatni. Wojciech Kowalczyk z wiceministra energii przeistoczy się w wiceprezesa PGE

Ministerstwo Energii nie miało najwyraźniej wątpliwości, komu powierzyć zarządzanie największą polską firmą energetyczną. Rada nadzorcza PGE sygnalizowała wprawdzie, że rozstrzygnie konkurs do końca lutego, ale rozstrzygnęła już 13 lutego. Prezesem największego polskiego producenta prądu nadal będzie Henryk Baranowski, zarządzający firmą już od wiosny 2016 r. (wszedł w „starą” kadencję poprzednika).

JEDNA SPÓŁKA, DWÓCH BYŁYCH:
JEDNA SPÓŁKA, DWÓCH BYŁYCH:
Wojciech Kowalczyk będzie już drugim byłym wiceministrem w zarządzie PGE. Pierwszym jest prezes, czyli Henryk Baranowski, były wiceminister skarbu.
Marek Wiśniewski

Reszta zarządu też cieszy się reelekcją, poza jednym stanowiskiem. Martę Gajęcką, jedyną kobietę w zarządzie PGE, zastąpił na stanowisku wiceprezesa Wojciech Kowalczyk. Dla nowej pracy Wojciech Kowalczyk porzuca stanowisko wiceministra w Ministerstwie Energii, które nadzoruje energetykę.

Na europejskim froncie

Kowalczyk porzuca ministerstwo raczej bez żalu, choć z żalem patrzy na to np. Andrzej Nartowski z Polskiego Instytutu Dyrektorów.

— To nie jest dobra praktyka. W innych systemach politycznych stosuje się karencję, która poprzedza objęcie przez ministra nowego stanowiska w nadzorowanej firmie. Wiadomo przecież, że taka osoba przechodzi do firmy po to, by dopilnować spraw zleconych jej przez rząd — uważa Andrzej Nartowski.

W polskim systemie wymagana jest zgoda premiera, ale tylko wtedy, gdy dany urzędnik nadzorował osobiście spółkę, do której przechodzi. Taką zgodę dostał w ostatnich latach np. Marek Woszczyk, który ze stanowiska szefa Urzędu Regulacji Energetyki przeniósł się bezpośrednio na stanowisko prezesa PGE.

Zgody takiej nie potrzebował obecny szef PGE, czyli Henryk Baranowski. Tuż przed przejściem do firmy pracował jako wiceminister skarbu i odpowiadał za energetykę, ale akurat PGE w nadzorze nie miał. Wojciech Kowalczyk w ministerstwie PGE nie nadzorował, bo zajmował się głównie kontaktami z Komisją Europejską, przed którą bronił polskiego planu ratowania górnictwa. Poza tym to w jego mózgu miały się narodzić finansowe fundamenty Polskiej Grupy Górniczej (zastąpiła Kompanię Węglową), plan naprawczy dla JSW, a także model ratowania budowlanego Polimeksu-Mostostalu.

Dealer i finansista

Wojciech Kowalczyk ma za sobą wieloletnią karierę w bankowości. W latach 1995-2001 i 2004-10 pracował w Banku Handlowym, a od 2001 do 2004 r. związany był z Merrill Lynch International London. W obu bankach specjalizował się w operacjach na rynku walutowym i w obligacjach. Potem przeszedł do państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego, gdzie był wiceprezesem.

Z BGK trafił do rządu koalicji PO-PSL, na stanowisko wiceministra finansów, a potem wiceministra skarbu odpowiedzialnego za górnictwo. Przetrwał zmiany związane z wyborami parlamentarnymi i wspierał nowy rząd w rozmowach z instytucjami unijnymi. W PGE zajmie się teraz inwestycjami kapitałowymi, co wydaje się spójne z jego CV. — Był świetnym dealerem walutowym, potem nauczył się finansów, zna angielski — chwali go dawny współpracownik.

PGE ma przed sobą co najmniej kilka operacji o charakterze czysto kapitałowym. Negocjuje przejęcia aktywów od francuskiego EDF, pracuje nad wydzieleniem firmy kogeneracyjnej, myśli o znalezieniu partnerów dla wielkich inwestycji.

W spółce zarobisz

Przechodzenie urzędników na posady w spółkach skarbu państwa ma długą tradycję. W ostatnich miesiącach na taki ruch zdecydował się np. Filip Grzegorczyk, były wiceminister skarbu, a dziś prezes Tauronu, drugiej największej firmy energetycznej w kraju. W podobnych kategoriach można rozpatrywać przejście Pawła Szałamachy ze stanowiska ministra finansów do zarządu Narodowego Banku Polskiego.

Poprzednie rządy też chętnie powoływały urzędników do spółek. Adam Leszkiewicz z wiceministra skarbu przeistoczył się w 2012 r. w prezesa Zakładów Azotowych Kędzierzyn. Joanna Strzelec- -Łobodzińska ze stanowiska wiceministra gospodarki przeszła w 2011 r. na stanowisko prezesa Kompanii Węglowej. Aleksander Grad miał tylko kilkumiesięczną przerwę pomiędzy byciem ministrem skarbu a objęciem stanowiska prezesa w jądrowej spółce PGE, w 2012 r.

Chętnych do takich nominacji wśród urzędników nie brakuje. Minister w polskim rządzie zarabia miesięcznie 12,5 tys. zł brutto, a wiceministrowie ok. 10 tys. zł brutto. W zarządzie państwowych firm uposażenie może być wielokrotnie wyższe, nawet po wprowadzonych przez rząd PiS cięciach. Maksymalna pensja członka zarządu państwowej spółki sięga teraz 64 tys. zł miesięcznie, a drugie tyle, też miesięcznie, może wynosić premia.