Drogowe oszczędności wymyślili dziennikarze — sugeruje resort infrastruktury
"PB" wprowadza opinię publiczną w błąd — twierdzi wiceminister Stępień. Jego szef też?
9 lutego "PB" opublikował tekst o zaginionych oszczędnościach z przetargów drogowych. Przez ostatnie dwa lata Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) otrzymywała oferty wykonawców znacznie tańsze od kosztorysów. Na przetargach z lat 2009-10 zaoszczędziła w ten sposób aż 16 mld zł.
— Co się z nimi stało? — pytał po naszej publikacji poseł Jerzy Polaczek (PiS), były minister transportu.
W lutym wysłał do premiera Donalda Tuska interpelację poselską. Właśnie dostał odpowiedź. Kontrowersyjną.
Punkt widzenia…
"(...) Przekazaną w ostatnim czasie przez prasę ("Puls Biznesu" z 9 lutego 2011 r.) informację dotyczącą "zaoszczędzenia" 16 mld zł należy uznać za wprowadzającą w błąd opinię publiczną" — napisał w odpowiedzi na interpelację Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury. Przyznaje, że w latach 2009-10 wiele przetargów na wybór wykonawców zostało rozstrzygniętych nawet 30 proc. poniżej kosztorysów GDDKiA
"Informacje te zostały przekazane informacji publicznej [zapis oryginalny — red.]. Określenie oszczędności zostało wykorzystane przez media w sposób nieadekwatny. Tego rodzaju informacje nie były bowiem komunikowane przez GDDKiA" — czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury.
Poseł Polaczek jest zaskoczony i oburzony.
— Jutro składam do premiera odwołanie. Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz Ministerstwa Infrastruktury niejednokrotnie komunikowali, że dyrekcja ma oszczędności wynikające z przetargów i wyda je na dodatkowe inwestycje, których nie przewidywał program budowy dróg — twiredzi Jerzy Polaczek.
Tymczasem dodatkowych inwestycji nie było, a program — przygotowany zresztą jeszcze przez ekipę Jerzego Polaczka — został, z braku kasy, mocno okrojony. Różnica między kosztorysami a ofertami gdzieś przepadła, a resort infrastruktury, w odpowiedzi na interpelację posła, sugeruje, że oszczędności wymyślili dziennikarze.
Wiceminister Radosław Stępień chyba jednak nie śledził komunikatów drogowej dyrekcji. "Największe oszczędności odnotowaliśmy w przypadku trzech inwestycji (…) Najtańsza oferta na budowę południowej obwodnicy Gdańska zakłada, że wykonawca wybuduje ten fragment za 1,12 mld zł. Kosztorys GDDKiA zakładał, że inwestycja może kosztować 2,14 mld zł. Oszczędność wyniosła zatem aż 1,1 mld zł" — to tylko jeden przykład z komunikatu GDDKiA z 2009 r.
Dyrekcja chwaliła się oszczędnościami przy przebudowie Trasy Toruńskiej w Warszawie czy autostradzie A1 z Pyrzowic do Piekar Śląskich.
Minister utrzymuje jednak, że oszczędności nie były oszczędnościami. "GDDKiA informowała o zakresie wydatkowania środków w 2009 i 2010 r. oraz o tym, że realne wykorzystywane są środki na poziomie stawek proponowanych przez wykonawców, a nie na poziomie kosztorysów (…) W związku z powyższym informacje, które pojawiły się w mediach o "zaginionych oszczędnościach", wynikały z błędnego traktowania pojęcia oszczędności oraz z nieznajomości zasad planowania i realizacji planów finansowych (…) GDDKiA" — napisano w odpowiedzi na interpelację Jerzego Polaczka.
…a punkt siedzenia
Czy pojęcie "oszczędności" błędnie interpretuje też sam minister Cezary Grabarczyk, który wciąż różnicę między cenami z kosztorysów i ofert traktuje jako zaskórniaki i obiecuje za nie nowe inwestycje?
— Około 400 mln zł, które zaoszczędzono w przetargu na obwodnicę Augustowa, trafi na modernizację dróg w Podlaskiem — zadeklarował 14 lutego podczas otwarcia obwodnicy Wasilkowa.
Oszczędności wynikają z tego, że oferta wykonawcy była niższa o 400 mln zł niż kosztorys. Tylko czemu w przypadku podlaskiej inwestycji mają one być realne, a w przypadku kilkudziesięciu projektów z lat 2009-10 różnica między kosztorysem a ofertą to tylko "błędne traktowanie pojęcia oszczędności"?
— Nie wiem już, co powiedzieć. Minister opowiada różne rzeczy, ale do tej pory jego informacje i obietnice nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości — uważa Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.
Prezes wielokrotnie podkreślał, że dużej kasy na drogi od lat po prostu brakuje, a tańsze oferty wykonawców oznaczają tylko to, że rządowa administracja mniej pożyczy na inwestycje. Opowiadając o oszczędnościach, urzędnicy wpadają więc w pułapkę własnego PR. Rozliczyć się z nich nie potrafią.
Drogowe oszczędności
Wybrane projekty, w których oferty wykonawców są niższe od kosztorysów
Inwestycja Oszczędność w mld zł
Łódź — Warszawa 2,5
Obwodnica Gdańska 1,1
Trasa Toruńska w Warszawie 0,7
Puławska — Marynarska w Warszawie 0,6
Pyrzowice — Piekary Śląskie 0,37
Piekary Śląskie — Zabrze Maciejów 0,48
Inwestycja Oszczędność w mld zł
Szarów-Brzesko 0,72
Jarosław — granica z Ukrainą 0,55
Węzeł Stryków 0,27
Wierzchosławice — Tarnów 0,54
Brzesko — Wierzchosławice 0,61
Źródło: GDDKiA i "PB"