Ministerstwo Energii po raz pierwszy stwierdziło to oficjalnie: już od lipca ceny energii dla średnich i dużych firm wzrosną.

„Sytuacja średnich i dużych przedsiębiorstw zmieni się od 1 lipca 2019 r. Patrząc na sytuację na hurtowym rynku energii elektrycznej w całej Europie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że od lipca 2019 r. przedsiębiorstwa obrotu będą oferować podwyżki cen energii elektrycznej tym odbiorcom” — czytamy w projekcie nowelizacji tzw. ustawy prądowej.
Zmiana frontu w prądzie
Projekt nowelizacji ustawy prądowej trafił do Sejmu w miniony piątek. Formalnie wniosła go grupa posłów z PiS, ale za projektem stoi Ministerstwo Energii. Przedstawiciele resortu energii wielokrotnie informowali o postępach w pracach, rozmowach z Komisją Europejską, a także o przesuwających się terminach publikacji nowelizacji. Projekt dotyczy drugiej już nowelizacji ustawy. Pierwsza została przyjęta w lutym, a samą ustawę uchwalono niewiele wcześniej, bo 28 grudnia 2018 r. Zamroziła ona ceny prądu dla odbiorców indywidualnych, obniżyła też akcyzę i opłatę przejściową.
Do zamrożenia cen dla pozostałych grup odbiorców, czyli m.in. dla samorządów i firm, zabrakło rozporządzenia, a także precyzji zapisów. Stąd kolejna nowelizacja. Zabrakło też zgody Komisji Europejskiej, która otwartym tekstem (np. ustami szefa DG Energy), mówiła, że regulowanie ceny dla firm oznacza pomoc publiczną, której KE nie zamierza akceptować. W efekcie polski resort energii zmienił front. Zgłoszona w piątek nowelizacja przewiduje, że ceny dla gospodarstw domowych, samorządów, szpitali, mikroi małych firm pozostaną zamrożone do końca roku. Większe firmy mają zaś od 1 lipca płacić ceny rynkowe i ubiegać się o pomoc de minimis.
A może wyjść z biznesu?
— To nadal oznacza bałagan — słyszymy od szefa jednego z niezależnych sprzedawców prądu. Menedżer zwraca uwagę, że sprzedawca prądu nie wie, czy jego klient jest firmą dużą, czy małą. Odbiorcy będą mieli wprawdzie obowiązek złożenia oświadczenia w tej sprawie, ale czy obniżkę ceny należy dać mu już wcześniej? I kiedy będą za to rekompensaty? Brakuje też wciąż rozporządzenia wskazującego, jak te rekompensaty będą liczone.
Wątpliwości przedsiębiorcy budzi też deklaracja ME, że Komisja zgodziła się na regulację cen dla firm w pierwszym półroczu, a w drugim nie. Zarzuca tej wersji brak spójności. Ogromny znak zapytania wisi też nad kształtem rynku w 2020 r. Teoretycznie w 2020 r. wróci wolny rynek, bo ustawa zamrażająca ceny obowiązuje tylko w 2019 r. Od przedsiębiorców płyną jednak głosy pełne obawy, że tuż przed sylwestrem rząd znów zajmie się cenami energii.
— Gdyby 2020 r. miał być podobny do 2019 r., to sprzedawcy niezależni zastanowiliby się na pewno nad sensem prowadzenia biznesu w segmentach z regulowanymi cenami. Zwłaszcza że wyliczenia rekompensat będą prawdopodobnie oparte na średnich cenach, które dla jednych są korzystne, a dla innych niekorzystne — zauważa jeden z naszych rozmówców.
Duzi wstrzymani
By uspokoić firmy, projekt nowelizacji stwierdza, że średnie i duże przedsiębiorstwabędą w drugim półroczu objęte dofinansowaniem w ramach pomocy de minimis. Przedsiębiorstwa energochłonne dostaną natomiast specjalny system rekompensat. Problem w tym, że firmy nie czują się uspokojone. Już w zeszłym tygodniu przedstawiciele organizacji biznesowych wskazywali, że pomoc de minimis ograniczona jest do 200 tys. EUR w ciągu trzech lat, co oznacza kroplę w morzu potrzeb dużych firm. Jeśli zaś chodzi o rekompensaty dla firm energochłonnych, to perspektywa ich wprowadzenia na zmianę przybliża się i oddala. W zeszłym tygodniu Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości, zapowiadała, że projekt będzie „we wtorek [czyli dziś — red.] przedmiotem obrad Rady Ministrów”.
— Liczę na szybkie procedowanie po to, aby ustawa weszła w życie zgodnie z planem, czyli od 1 stycznia przyszłego roku — mówiła Jadwiga Emilewicz.
Wczoraj radio RMF FM podało jednak, że rząd nie zajmie się we wtorek rekompensatami dla firm energochłonnych. Jacek Sasin, nowy wicepremier, miał się domagać, by proces legislacyjny był prowadzony zgodnie z porządkiem, czyli żeby projektem zajęła się komisja prawnicza.