W poniedziałek informowaliśmy, że z rady nadzorczej Lotosu, wicelidera krajowego rynku paliw, ma zostać odwołany prof. Leszek Starosta, pomorski prawnik oraz autor ponad 20 studiów i analiz dotyczących sektora paliwowego. Na wczorajszym walnym, na którym karty rozdaje Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), nakreślony przez „PB” scenariusz sprawdził się co do joty.
Czym Leszek Starosta miał się narazić? Według nieoficjalnych informacji, miały pojawić się wobec niego zarzuty dotyczące psucia wizerunku spółki. W grę mógł wchodzić także zarzut braku lojalności wobec głównego akcjonariusza i innych członków rady. Przed środowym walnym profesor Starosta deklarował, że zawsze dbał „o dobrze pojęty interes spółki” i był lojalny wobec wszystkich akcjonariuszy. Poprosiliśmy ministerstwo skarbu o powody odwołania. Musieliśmy wzmocnić nadzór właścicielski nad spółką — twierdzi resort.
To niejedyna zmiana w radzie nadzorczej, jakich dokonanona wniosek ministra. Jej skład wymagał uzupełnienia, gdyż zgodnie ze statutem spółki musi ona liczyć co najmniej sześciu członków. Tymczasem po tym jak 27 stycznia z pełnienia funkcji zrezygnował Rafał Wardziński, liczyła tylko pięciu członków. W takim składzie nie mogła podejmować wiążących uchwał.
W skład rady weszło więc dwoje urzędników z MSP. Pierwsza z nich to Agnieszka Trzaskalska, naczelnik wydziału w departamencie prywatyzacji MSP, od kilku lat reprezentująca skarb państwa w radzie spółki Lotos Petrobaltic. Do organu nadzorującego Lotosu trafił też Marcin Majeranowski, dyrektor departamentu spółek kluczowych MSP.
— Głównym celem zmian jest wzmocnienie nadzoru spółki w związku z przygotowaniami poszukiwań gazu łupkowego na morzu i lądzie — mówi osoba wtajemniczona w sprawy spółki.
JUŻ PISALIŚMY
„PB” z 27.02.2012 r.
We wtorek „Puls Biznesu” informował o zamiarach ministerstwa skarbu dotyczących odwołania prof. Leszka Starosty z rady nadzorczej Grupy Lotos. Podczas wczorajszego walnego spółki resort zrealizował plan w 100 proc.