Ministerstwa walczą o pieniądze na drogi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2007-04-03 00:00

Zyta Gilowska i Jerzy Polaczek nie mogą dogadać się co do zasad finansowania budowy dróg. Drogowcom grozi uszczuplenie budżetu.

Zyta Gilowska i Jerzy Polaczek nie mogą dogadać się co do zasad finansowania budowy dróg. Drogowcom grozi uszczuplenie budżetu.

Realizacja inwestycji drogowych była i jest piętą achillesową każdego polskiego rządu. Trudno uwierzyć, ale może być jeszcze gorzej. Nie gaśnie bowiem zarzewie konfliktu między Zytą Gilowską, szefową resortu finansów, i Jerzym Polaczkiem, ministrem transportu. Zamiast dążyć do tego, by jak najlepiej wykorzystać pieniądze z Krajowego Funduszu Drogowego (KFD), resorty spierają się o zasady jego finansowania. Efektem może być uszczuplenie budżetu na drogi.

Każdy sobie rzepkę…

Każdy z resortów samodzielnie przygotował nowelizacje ustaw o autostradach płatnych i o KFD. Projekty są sprzeczne. Ministerstwo Finansów (MF) chce przekształcić KFD w państwowy fundusz celowy, a Ministerstwo Transportu (MT) zakłada, że nadal pozostanie on rachunkiem w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).

Dlaczego resort finansów chce zmienić status funduszu?

— Główną konsekwencją takiego przekształcenia będzie wyłączenie możliwości zadłużania się banku na rzecz funduszu. Wydatki na rozwój sieci dróg krajowych będą w większym niż dotychczas stopniu finansowane z budżetu państwa — ze środków przeznaczonych na finansowanie wydatków związanych z integracją europejską. Fundusz będzie finansował wyłącznie inwestycje drogowe — informuje Zofia Ogińska, zastępca dyrektora biura ministra finansów.

...skrobie

Co na to resort transportu? Jego przedstawiciele twierdzą, że nie znają szczegółów propozycji MF, bo projekt nie trafił jeszcze do konsultacji międzyresortowych, są jednak sceptycznie nastawieni.

— W 2006 r. 68 proc. środków KFD — czyli ponad 3 mld zł — było przeznaczone na finansowanie inwestycji drogowych, 11 proc. na prace remontowe, 16 proc. na prace przygotowawcze, w tym wykupy nieruchomości, oraz 5 proc. na utrzymanie sieci dróg. Przyjęcie koncepcji MF oznacza konieczność zapewnienia pieniędzy z budżetu na tzw. zadania pozainwestycyjne, związane właśnie z utrzymaniem, remontowaniem i rozwojem sieci — twierdzi Teresa Jakutowicz, rzecznik prasowy MT.

Oznacza to, że z budżetu trzeba byłoby wygospodarować nawet 2 mld zł. Skąd je wziąć? Z pewnością budżet może wziąć na siebie kredyty obciążające dziś BGK i sam przekazać pieniądze drogowcom. To jednak kiepsko wpłynie na deficyt. Resort finansów mówi też o wykorzystaniu pieniędzy „przeznaczonych na finansowanie wydatków związanych z integracją europejską”.

— Nie wszystkie wydatki pozainwestycyjne dotychczas finansowane z KFD będzie można sfinansować z tego źródła, ponieważ nie dotyczą one projektów współfinansowanych z funduszy unijnych — dodaje Teresa Jakutowicz.

Wykorzystanie pieniędzy z KFD pozostawia wiele do życzenia. Jeśli jednak zabraknie funduszy na przygotowanie inwestycji, to o budowie dróg i wykorzystaniu dotacji UE trzeba będzie zapomnieć.