We wtorek cena dolara wzrosła z 3,9440 do 4,0100 zł. Drożało też euro. Za wspólną walutę trzeba zapłacić nawet 4,4970, ponad 5 groszy więcej niż w poniedziałek. Kurs EUR/PLN znalazł się na najwyższym poziomie od 17 lipca. To efekt przedłużającej się debaty rządu nad strategią zarządzania finansami publicznymi w latach poprzedzających przystąpienie Polski do strefy euro.
Największy wpływ na wczorajsze osłabienie polskiej waluty mogły mieć duże zlecenia sprzedaży złotego ze strony jednego z zagranicznych banków inwestycyjnych. A to z kolei mogło być związane z oczekiwaniem inwestorów na przedstawienie i przyjęcie przez rząd planu zarządzania finansami publicznymi. Andrzej Raczko, minister finansów co prawda plan przedstawił, ale tylko rządowi. Ministrowie przesunęli jego przyjęcie na przyszły tydzień. Ryszard Michalski, wiceminister finansów, w wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że jego resort w strategii finansów publicznych zakłada zmniejszenie deficytu budżetowego z 5,3 proc. do 2,6 proc. w 2007 r. Umożliwiłoby to „przy politycznej decyzji UE i EBC” wejście Polski do strefy euro w 2008 r.
O godzinie 13.00 agencja Fitch poinformowała, że rating dla długoterminowego zadłużenia naszego kraju w walucie zagranicznej na poziomie BBB+ jest bardzo solidny, a jego prognoza pozostaje stabilna. Agencja podkreśliła jednak, że rating dla zadłużenia denominowanego w złotych na poziomie A+ jest pod presją złego stanu finansów publicznych. W tym samym czasie wicepremier Jerzy Hausner przekonywał na konferencji prasowej, że w całym 2003 r. tempo wzrostu gospodarczego Polski może być wyższe niż 3,5 proc. Wicepremier podkreślił również, że przy założeniu 5-proc. wzrostu PKB deficyt budżetowy w 2005 r. wyniesie 38,8 mld zł. W kolejnych latach zakłada się takie cięcie deficytu, by w 2007 r. spełnić kryteria z Maastricht. Z kolei minister finansów znów zapowiedział, że rząd zamierza racjonalizować, a nie ciąć i redukować wydatki publiczne. Polska waluta wzmocniła się nieco dopiero pod koniec sesji. O godzinie 15.45 dolara wyceniano na 3,9890 zł, a euro na 4,48 zł.
Inwestorzy mimo optymistycznych wypowiedzi Jerzego Hausnera i Andrzeja Raczki nadal wyprzedają złotego. Na rynku panuje bardzo nerwowa atmosfera, a w takim klimacie zawsze łatwiej o osłabienie niż o wzrost notowań polskiej waluty.
Po rozpoczęciu handlu w Azji notowania europejskiej waluty do dolara zwyżkowały z 1,1270 do 1,1317. Jednak po otwarciu europejskich rynków amerykańska waluta odrobiła z nawiązką poniesione straty, a kurs EUR/USD zniżkował aż do 1,1211. Głównym powodem przeceny euro do dolara była ogromna wyprzedaż wspólnej waluty na rynku jena. Cena euro spadała mimo nowych danych niemieckiego instytutu ZEW, które sugerują, że z europejską gospodarką nie musi być tak źle, jak się wydawało. Inne dane makroekonomiczne też nie miały większego wpływu na rynek. O godzinie 15.45 euro wyceniano na 1,1230 USD.