Dzień po największym wzroście indeksów amerykańskich rynków akcji od marca nastąpiły ich spadki, ale niewielkie. To, co psuło nastroje inwestorów w pierwszej części środowej sesji, to rozczarowanie słabymi wynikami kwartalnymi IBM i słabe dane z rynku nieruchomości, gdzie liczba wydanych we wrześniu pozwoleń na budowę domów spadła mocniej niż oczekiwano. W miarę upływu czasu indeksy zaczęły jednak odrabiać straty i w okolicy półmetka handlu ich zmiany były niewielkie. Na dwie godziny przed końcem sesji opublikowano „minutes” z wrześniowego posiedzenia FOMC, które odczytano jako „jastrzębi” sygnał, potwierdzający determinację decydujących o polityce monetarnej co do jej dalszego zacieśniania. Dolar umocnił się, wzrosły rentowności obligacji USA. Ceny akcji zaczęły znów spadać.

Na zamknięciu taniało 60 proc. spółek z S&P500. Spadki przeważały w 7 z 11 głównych segmentów indeksu. Najmocniej traciły akcje spółek materiałowych (-0,8 proc.), a także z segmentów energii i dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (po -0,7 proc.). Najlepiej wypadły na tle rynku spółki ochrony zdrowia, dóbr codziennego użytku i usług telekomunikacyjnych (po 0,5 proc.), a także finansowe (0,9 proc.). Spośród 30 blue chipów z indeksu Dow Jones większość (18) drożało. Pomimo to zakończył dzień zniżką, o czym przesądziła skala przeceny akcji firmy ubezpieczeń zdrowotnych UnitedHealth Group (-1,9 proc.), sieci sklepów z artykułami budowlano-montażowymi Home Depot (-4,3 proc.) oraz IBM, potentata IT (-7,6 proc.). Najmocniej rosły kursy akcji banku inwestycyjnego Goldman Sachs (3,0 proc.), giganta rynku ochrony zdrowia Johnson & Johnson (2,1 proc.) oraz globalnego fastfoodu McDonald's (1,65 proc.).