Pracowite, zdyscyplinowane, pożyteczne. Dziś święto pracownika idealnego, czyli pszczoły. W Wielkim Dniu Pszczół w ogrodach botanicznych i parkach w całej Polsce będzie można m.in. wcielić się w pszczołę i znaleźć sposób na przetrwanie (czyli wybrać miejsce zamieszkania i sposób uniknięcia niebezpieczeństw), obserwować kwiaty pod mikroskopem i porozmawiać z pszczelarzami. W tle gier i zabaw są jednak poważane problemy i poważne pieniądze. Na 4,1 mld zł Greenpeace wyliczył wartość ubiegłorocznej pracy pszczół, polegającej na zapylaniu upraw rolniczych (wielkość zbiorów i cen rynkowych zestawione są ze współczynnikiem zależności plonowania od zapylania przez owady). Najwięcej dzięki pracowitym owadom zyskują jabłka i rzepak (odpowiednio 1,6 mld zł i 1 mld zł). Geograficznie — najwięcej na pszczołach zarabia województwo mazowieckie, bo ponad 1,1 mld zł, kolejne na liście lubelskie zyskuje 774 mln zł, trzecie jest łódzkie z wynikiem 372 mln zł, a po ponad 200 mln zł — świętokrzyskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie i kujawsko-pomorskie. Pszczoły są tak cenne, że należy o nie dbać — nasuwa się wniosek. Tym argumentem Greenpeace chce przekonać do całkowitego i nieograniczonego czasowo zakazu stosowania przez rolników neonikotynoidów do ochrony upraw.

Spór między rolnikami a pszczelarzami i organizacjami ekologicznymi trwa od lat. Strony przerzucają się raportami naukowymi na poziomie światowym — o wpływie kontrowersyjnych substancji na gospodarkę. Zwolennicy nikotynamidów twierdzą, że wyeliminowanie ich doprowadzi do zapaści i ograniczenia plonów nawet o 70 proc., a w konsekwencji zmusi rolników do stosowania większej ilości innej chemii. Rozwiązaniem nie jest więc zakaz, lecz odpowiedzialne stosowanie. Przeciwnicy odpowiadają: badania dowodzą, że stosowanie neonikotynoidów bywa dla pszczół bardziej szkodliwe niż osławione DDT, a na rynku są dostępne środki bezpieczne, choć czasem droższe, i to po nie powinni sięgać rolnicy. Nie wszystkich pszczelarzy przestraszyły jednak czarne wizje ekologów. — Mam przy pasiece 300-hektarowe gospodarstwo z rzepakiem, czyli jedną z upraw najbardziej obwinianych o stosowanie neonikotynoidów i szkodzenia nimi pszczołom. Nigdy jednak nie miałem w związku żadnych problemów. To kwestia porozumienia się rolnika i pszczelarza. Umawiamy się, kiedy jest oprysk, czym go zrobić itp. Największy problem pszczelarzy jest zupełnie inny — to zła polityka hodowlana. Przedawkowywanie niektórych środków ochrony lub używanie nieodpowiednich powoduje, że w miodzie są ich pozostałości, o czym się głośno nie mówi — twierdzi Ryszard Wolski, pszczelarz z woj. mazowieckiego, prowadzący pasiekę ekologiczną. Produkcja miodu to drugi aspekt pszczelej pracy. Rocznie wydajemy na miód w sklepach około 120 mln zł, ale tą drogą trafia na rynek mniej niż połowa pszczelej produkcji. Większość jest sprzedawana bezpośrednio przy pasiekach, drogach itp. Najpopularniejszy jest miód wielokwiatowy, który odpowiada za około 60 proc. spożycia, drugi — lipowy zajmuje 20 proc.
Pszczele miliardy dla jabłek i rzepaku
Wartość zapylania najważniejszych upraw (w mln zł)
- jabłka 1602
- rzepak 1016
- maliny 412
- wiśnie i czereśnie 389
- ogórki 258
- truskawki i poziomki 129
- gruszki 91
- gryka 68
- agrest 63
- śliwki 47
- porzeczki 32
- pomidory 21
Źródło: Greenpeace