Miotła jeszcze ruszy w tan

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2006-07-11 00:00

Zmiana na stanowisku premiera pociągnie za sobą wymianę w niektórych spółkach skarbu państwa. Co z ludźmi Marcinkiewicza?

W ubiegłym tygodniu skarb państwa przerwał walne w dziewięciu regionalnych rozgłośniach radiowych, co uniemożliwiło wybór zarządów w tych firmach. Posłowie Samoobrony mieli już przygotowane listy kandydatów do zarządów, ale — jak nas informowali w piątek, „coś się pozmieniało i nie wiemy, czy to nadal aktualne”. Wieczorem okazało się, że zmienił się premier. Stąd przerwanie walnych zgromadzeń nie było przypadkowe.

— Gdy następuje zmiana u steru, nie powinno się podejmować decyzji o charakterze generalnym, dlatego dobrym zwyczajem jest, by zostawić tego typu decyzje następcom — mówi Maks Kraczkowski, szef sejmowej Komisji Gospodarki.

Zmiany, zmiany…

To wydarzenie było otwarciem pola Jarosławowi Kaczyńskiemu, który jako szef rządu będzie chciał mieć wpływ na zmiany w spółkach, które pośrednio lub bezpośrednio należą do skarbu państwa.

— Jarosław Kaczyński życzy spółkom, by jak najlepiej realizowały zadania. Jednak będzie się przyglądać ich funkcjonowaniu i pracy zarządów. Jeżeli zmiany okażą się konieczne, będą wprowadzone — twierdzi Maks Kraczkowski.

Posłowie opozycji spodziewają się, że zmiany będą dotyczyć w szczególnym stopniu osób kojarzonych z byłym premierem.

— Bez wątpienia polityka kadrowa była do tej pory chaotyczna i wyznaczana przez kilka ośrodków, z których główne to otoczenie premiera, prezydenta oraz szefa PiS. Wydaje się, że czeka nas kolejne rozdanie w spółkach skarbu państwa i wymiana niektórych kandydatów kojarzonych z Kazimierzem Marcinkiewiczem — mówi Zbigniew Chlebowski z Platformy Obywatelskiej.

Bez rewolucji?

Jak zapewnia Maks Kraczkowski, rewolucji nie należy się spodziewać, głównie dlatego, że minister skarbu Krzysztof Jasiński to zaufany współpracownik premiera.

— Ocenie może podlegać działanie tak poważnych spółek jak PKN oraz przedsiębiorstwa związane z rynkiem gazowym czy energetycznym — uważa Maks Kraczkowski.

Od dawna spekuluje się o możliwym odwołaniu Igora Chalupca z funkcji prezesa PKN Orlen czy Pawła Olechnowicza ze stanowiska szefa Grupy Lotos. W kuluarach sejmowych mówi się też o możliwości odwołania wiceprezesa PGNiG Bartłomieja Pawlaka. Pojawiły się również plotki o odwołaniu kilku niedawno powołanych członków zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Pewne zmiany wymuszą koalicjanci, głównie Samoobrona. Z wypowiedzi jej polityków wynika, że będzie chciała ustalić podział stanowisk jeszcze przed zaprzysiężeniem rządu.

— Wolałbym, by po zaprzysiężeniu nowego gabinetu można było pracować nad zagadnieniami merytorycznymi, a nie wracać do spraw kadrowych. Dlatego wcześniej chcemy doprecyzować umowę koalicyjną, również w kwestii odnoszącej się do obsady stanowisk — mówi Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczący Samoobrony.

Pod rządami nowego premiera można się też spodziewać zwiększenia roli związków, co może mieć wpływ na obsadę stanowisk.

— Prezydent i premier byli częstymi gośćmi zgromadzeń Solidarności, również w KGHM. Wyraźnie preferują tylko ten związek zawodowy — mówi Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD związany z miedziowym konglomeratem.