Większość funduszy małych i średnich spółek znów jest szeroko dostępna dla klientów. Do dystrybucji 3 grudnia wróci AIG Małych i Średnich Spółek. Jego aktywa spadły poniżej 500 mln zł. Produkt ten został wycofany ze sprzedaży 20 listopada 2006 r. Trafił do niej zaledwie sześć dni wcześniej — 14 listopada 2006 r. W tym okresie zebrał, bagatela, blisko 300 mln zł.
Zmiany w statucie wprowadził także Pioneer Małych i Średnich Spółek. Limit wartości aktywów zawieszenia dystrybucji wynosi 500 mln zł, wobec 300 mln zł przed zmianą. Limit wznowienia sprzedaży przesunięto zaś z 200 do 300 mln zł. Od wczoraj jest on znów dostępny w szerokiej dystrybucji.
Kosztowna chciwość
Jeszcze w czerwcu słowa „fundusz
małych i średnich spółek” działały na klientów TFI jak magnes. Kupowali
wszystko, co było na rynku. Towarzystwa zaś nie nadążały z tworzeniem modnych
produktów. Dzięki tej euforii sektor funduszy od stycznia do lipca tego roku
urósł o 2568 proc. Jego aktywa na koniec czerwca wyniosły 9,3 mld zł. Zyski
spółek z tego sektora rosły zdecydowanie wolniej. Fundusze, inwestując kolejne
wpłaty w sektor, nadmuchiwały balon spekulacyjny, który musiał kiedyś pęknąć ku
przerażeniu właścicieli jednostek inwestycyjnych.
Pierwsza fala wyprzedaży przeceniła małe i średnie spółki o blisko 20 proc. Druga o kolejne 20 proc. Aktywa funduszy małych i średnich firm chudły w oczach. Do tego stopnia, że wiele z nich znów jest dostępnych w dystrybucji. Czy to coś zmieni?
Decydują emocje...
Na rynku nadal będą rządzić emocje. Tym razem
negatywne.
— Ostatnie miesiące dały bolesną nauczkę inwestorom. Nie sądzę, by chcieli szybko wracać do funduszy małych i średnich spółek — mówi Maciej Kossowski, analityk Wealth Solution.
Powrót do dystrybucji tych funduszy nie wpłynie więc istotnie na sytuację rynkową.
— Nowe wpłaty niewiele zmienią. Bardziej istotne będzie zagospodarowanie kapitału, który już mają TFI. Na razie zarządzający niechętnie inwestują w sektor maluchów — tłumaczy Piotr Szulec, analityk z firmy Partnerzy Inwestycyjni.
...a nie fundamenty
Giełdowy segment małych i
średnich spółek najgorsze ma już za sobą.
— Z analizy technicznej wynika, że fala spadkowa się wyczerpała. Teraz wzrostom w sektorze małych i średnich spółek przeszkadza tylko osuwający się WIG20 — mówi Piotr Szulec.
Po przecenach warszawski parkiet staje się coraz bardziej zachęcający do inwestycji. Potwierdza to wskaźnik cena do zysku (C/Z). Dla całego rynku wynosi on 15,78. Największe spółki są relatywnie najtańsze, ich cena do zysku wynosi 14,35. Nadal wycena sektora maluchów jest na nieco wyższym poziomie — dla mWIG40 C/Z jest na poziomie 15,44, dla sWIG80 zaś wynosi 21,10.
— Ceny stają się atrakcyjne. Wskaźnik cena do zysku dla małych spółek zawsze jest nieco wyższy, bo są one najbardziej perspektywiczne — dodaje Piotr Szulec.
Nie wszyscy są takimi optymistami.
— Nadszedł czas selekcji. Na pewno nie bezkrytycznego inwestowania w cały segment — ocenia Maciej Kossowski.
Jest jednak szansa dla funduszy małych i średnich spó- łek. Nasz rynek jest zdecydowanie zbyt płytki na apetyty inwestorów. Można jednak tworzyć fundusze inwestujące w ten sektor, ale za granicą.
— Na świecie jest mnóstwo okazji w tym sektorze — dodaje Maciej Kossowski.