Mleczarstwo na rozdrożu

  • Marek Mejssner
opublikowano: 20-01-2016, 22:00

Rozdrobnione gospodarstwa mleczne, relatywnie małe podmioty w sektorze przetwórczym — to główne słabości polskiego sektora mlecznego, według analityków Pekao SA. W tej sytuacji konsolidacja i związane z nią efekty synergii zarówno wśród producentów, jak i przetwórców, są kluczem do sukcesu w rywalizacji o rynek krajowy i międzynarodowy

Polska z bardzo dobrymi warunkami naturalnymi, m.in. dużą liczbą terenów zielonych i umiarkowanym klimatem, ma doskonałe predyspozycje do hodowli bydła mlecznego. Nasze zakłady przetwórcze są nowoczesne i mogą oferować wysokiej jakości produkty w konkurencyjnej cenie. Jednak, jak stwierdza raport Banku Pekao SA „Polskie mleczarstwo — czy obecny kryzys przerodzi się w długofalowy sukces?”, produkcja mleka i jego przetworów znajduje się obecnie w trudnej sytuacji i stoi przed bardzo poważnymi wyzwaniami.

Trudny rok dla hodowców

Dla hodowców bydła rok 2015 był wyjątkowo trudny. Jak wskazuje raport, kumulacja takich czynników, jak likwidacja kwot mlecznych, konieczność poniesienia kar kwotowych, spadające globalnie ceny mleka czy sierpniowa susza, postawiły polskich rolników w bardzo ciężkiej sytuacji. Nałożyły się one na strukturalną słabość, jaką jest duże rozdrobnienie hodowli. W dużej mierze „zjada” ono przewagi wynikające z mocnych stron hodowców i pogłębia cykliczne problemy. Według raportu, jedynie 17 proc. krów hodowanych jest w stadach liczących powyżej 50 sztuk, podczas gdy w państwach „starej” unii odsetek ten przekracza 74 proc. Powoduje to, że mimo regularnie poprawiającej się w Polsce wydajności (do 5,8 t mleka od jednej krowy rocznie) jest ona wciąż zdecydowanie niższa niż w dużych hodowlach europejskich (do 8 t). — Konsolidacja gospodarstw rolnych napotyka jednak w Polsce na liczne bariery — mimo iż prowadzi ona do wzrostu ich efektywności, dostępnych inwestycji czy większych możliwości radzenia sobie z takimi kryzysami jak obecny. Drobni rolnicy, co nie dziwi, boją się o trwałą utratę głównego źródła dochodów. Ale trzeba pamiętać, że bez konsolidacji hodowli umocnienia polskiego mleczarstwa nie będzie — mówi Kamil Zduniuk, analityk Banku Pekao SA.

Problem z rentownością

Przemysł przetwórczy mleka jest drugim co do wielkości segmentem polskiego przemysłu spożywczego. W kraju działa 180-200 przetwórców mleka, których produkcja sprzedana wyniosła w 2014 r. 26,3 mld zł — w czym coraz większą rolę spełnia działalność eksportowa (o wartości około 1,9 mld EUR). Znajdujemy się w pierwszej piątce największych europejskich producentów, a zdecydowana większość graczy to firmy z rodzimym kapitałem. Mimo że firmy stosunkowo dobrze radzą sobie z rosyjskim embargiem, to kluczowym problemem pozostaje niska rentowność działalności, sięgająca 1,5-2,5 proc. netto. Podobnie jak w przypadku hodowców, wynika to z nadmiernego rozdrobnienia branży — nawet największe polskie firmy w Europie Zachodniej zaliczałyby się jedynie do „średniaków”, a przerób mleka przypadający średnio na jedną mleczarnię znajduje się poniżej przeciętnego europejskiego poziomu. Uniemożliwia to uzyskanie lepszych warunków w negocjacjach z dużymi sieciami handlowymi, a trzeba pamiętać, że problem ten pogłębi się jeszcze bardziej w 2016 r. w wyniku wprowadzenia podatku dla tychże sieci. Mimo ekonomicznych ku temu przesłanek wielu przetwórców wciąż opiera się konsolidacji, obawiając się m.in. likwidacji niektórych zakładów czy porzucenia niezależnego, często rodzinnego ich charakteru.

Dwa scenariusze dla branży

Biorąc pod uwagę obecny stan branży, analitycy Pekao SA przygotowali dwa skrajne scenariusze rozwoju dla polskiej branży mleczarskiej. Pierwszy z nich, negatywny, zakłada kontynuację obecnej sytuacji. W tym scenariuszu nie zostają rozwiązane kluczowe problemy branży, a proces konsolidacji nadal zachodzi zbyt wolno, zarówno w przypadku hodowców, jak i przetwórców. Grozi to tym, że zamiast ekspansji polskich przetwórców za granicą to nasz rynek może stać się polem ekspansji dla innych. W przypadku scenariusza drugiego następuje konsolidacja, a w efekcie współpracy pomiędzy państwem, producentami i przetwórcami zostają wypracowane odpowiednie mechanizmy wsparcia tego procesu.

— Ten scenariusz wymaga podjęcia wielu działań ze strony wszystkich uczestników rynku: producentów, przetwórców i państwa. Pierwszym byłoby ułatwianie procesu konsolidacji i budowy dużych hodowli tym gospodarstwom mlecznym, które mają do tego predyspozycje. Drugim — przekonanie mniejszych przetwórców, że odpowiednio przemyślana konsolidacja oparta na współpracy może przynieść im znaczne korzyści przy zminimalizowaniu negatywnych skutków. Wreszcie trzecim — stworzenie lepszych mechanizmów współpracy pomiędzy rolnikami i przetwórcami — stwierdza Kamil Zduniuk. Dla polskiego mleczarstwa niezbędne jest więc podjęcie proaktywnych działań i myślenie w długim horyzoncie czasowym. Choć jest to niewątpliwie ścieżka trudniejsza, to nagrodą może być uzyskanie unikalnego poziomu międzynarodowej konkurencyjności, a w efekcie nie tylko utrzymanie swojej pozycji, ale nawet zostanie „europejską Nową Zelandią”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Mejssner

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy