MNI boi się wrogiego przejęcia

KZ
opublikowano: 2011-12-21 00:00

Andrzej Piechocki, prezes i główny akcjonariusz MNI, sugeruje, że ktoś zasadza się na jego firmę. Mówi, że będzie się bronił. Gra?

MNI Telecom, córka MNI, kupiła 260 tys. akcji spółki matki. Niewiele — zaledwie 0,26 proc. kapitału — ale według Andrzeja Piechockiego, prezesa i głównego akcjonariusza (34,7 proc.) grupy telekomunikacyjnej, to odpowiedź na grożące firmie wrogie przejęcie. Z czyjej strony? Piechocki nie chce się podzielić swoimi przypuszczeniami.

— Bierzemy udział w bardzo dużej transakcji sprzedaży Stream Communication i budzi ona wielkie emocje — nie tylko nasze, ale też kupujących i potencjalnych kupujących. I tu jest miejsce dla nieczystej gry spekulacyjnej — mówi Andrzej Piechocki. Udziały w Stream za 153 mln zł odkupić mają Multimedia Polska, które w tyle pozostawiły m.in. Vectrę.

Andrzej Piechocki zwraca uwagę, że wycena MNI jest „nieprzyzwoicie” niska, więc może istnieć ryzyko przejęcia aktywów, co jego zdaniem spowoduje duże straty dla spółki, bo aktywa te są dużo więcej warte, niż wskazywałby kurs. Wartość rynkowa firmy na GPW to 170 mln zł, jedna trzecia wartości księgowej. Od początku roku kurs spadł o połowę. Wczoraj praktycznie nie zareagował na rewelacje prezesa. Andrzej Piechocki deklaruje, że jeśli będzie taka potrzeba, to sam też dokupi akcji MNI.

— Najprostszy sposób obrony to podnoszenie kosztów przejęcia, czyli zwiększenie wartości rynkowej firmy — mówi biznesmen. Jednak według osoby znającej rynek telekomunikacyjny, wypowiedzi Andrzeja Piechockiego to tylko gra obliczona na podbicie notowań.

— Trudno sobie wyobrazić wrogie przejęcie spółki w sytuacji, w której Andrzej Piechocki wraz z żoną i podmiotami zależnymi kontrolują około 40 proc. akcji — mówi anonimowo rozmówca „PB”. Na rynku spekuluje się, że Andrzej Piechocki szuka kupca na swój pakiet lub aktywa MNI. „Parkiet” napisał kilka dni temu, że jednym z zainteresowanych miałoby być Hawe. Marek Falenta, wiodący akcjonariusz Hawe, w rozmowie z „PB” przyznaje, że luźna rozmowa rzeczywiście się odbyła, ale kilka miesięcy temu, a obecnie tematu nie ma.