Po pierwsze, tempo wzrostu naszych zarobków spowolniło. W minionej dekadzie dochody do dyspozycji (zarobki minus stałe opłaty np. za mieszkanie, nośniki energii czy raty kredytów) rosły realnie o 2,6 proc., tymczasem w 2011 r. dynamika ta spowolniła do 0,8 proc., a w minionym roku nawet przyjęła ujemną wartość (-0,8 proc.). Po drugie, nieco spadała zdolność (lub też skłonność) Polaków do oszczędzania. W latach 2000-10 Polacy odkładali średnio 9,1 proc. dochodów. W 2011 r. było to już tylko 2 proc., a w 2012 r. 4,7 proc. To ważne, bo skłonność gospodarstw domowych do oszczędzania ma wpływ na przyszłą dynamikę konsumpcji i inwestycji.
