Mniejsze miasta mogą powalczyć o BPO

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2013-12-17 00:00

Warszawa, Wrocław Kraków, a także Trójmiasto, Łódź i Poznań, nadal królują na polskiej mapie centrów usług wspólnych.

W Polsce od kilku lat systematycznie rośnie liczba centrów usług wspólnych tzw. BPO/ SSC. Najwięcej obiektów dla najemców z tej branży powstaje w największych miastach, choć od niedawna również mniejsze miasta walczą o to, aby przyciągnąć najemców planujących otwarcie centrów usług wspólnych w naszym kraju. Wśród takich miast są m.in. Bydgoszcz, Rzeszów, Lublin i Olsztyn.

Deweloperzy budują tam, gdzie mogą najszybciej wynająć. Dlatego w mniejszych miastach ważne jest pozytywne nastawienie samorządów i chęć współpracy z inwestorami, bo to deweloper jest zwykle tym, który musi zaryzykować i rozpocząć budowę — mówi Paweł Tynel z EY. [FOT. WM]
Deweloperzy budują tam, gdzie mogą najszybciej wynająć. Dlatego w mniejszych miastach ważne jest pozytywne nastawienie samorządów i chęć współpracy z inwestorami, bo to deweloper jest zwykle tym, który musi zaryzykować i rozpocząć budowę — mówi Paweł Tynel z EY. [FOT. WM]
None
None

— Każda firma, która rozważa otworzenie centrum outsourcingowego w Polsce, musi przeanalizować kilka czynników. Są to przede wszystkim: dostępność wykwalifikowanych pracowników i koszty pracy, dostępność i koszty powierzchni biurowych odpowiadających potrzebom przedsiębiorstwa, popularność miejsca i jego odpowiednie promowanie przez różne agencje i organizacje jako sprzyjającego prowadzeniu biznesu, dofinansowania, zachęty dla biznesu oferowane w regionie oraz obecność podobnych organizacji podnosząca wiarygodność lokalizacji jako dobrego miejsca do lokowania biznesu — wylicza Paul Blackman, dyrektor na region Europy Środkowo-Wschodniej odpowiedzialny za sektor BPO/ SSC i reprezentację najemców w Colliers International.

Ze względu na dostępność dobrej jakości biur i wykwalifikowanychpracowników za stawki wciąż dużo niższe niż w Europie Zachodniej dla wielu firm Polska jest oczywistym wyborem przy poszukiwaniu miejsca na przeniesienie działalności.

— Polski rynek jest największy w regionie, który charakteryzuje się zdrową gospodarką i stabilnością polityczną. Jest przyjazny dla wszelkiego rodzaju biznesu, a różne agencje i organizacje wspierają i aktywnie promują inwestycje zagraniczne. Myślę, że to są główne składowe sukcesu. Nie zapominajmy jednak, że takie kraje jak Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria oraz inne będą zawsze stanowiły konkurencję dla Polski — przestrzega Paul Blackman.

— Mniejszym miastom trudno konkurować z największymi aglomeracjami w kraju i walczyćo dużych zagranicznych najemców. Szansą dla nich jest przekonanie polskich firm z branży outsourcingowej, którym nie trzeba tłumaczyć, gdzie dane miasto leży oraz że można tam bez problemu dojechać, a nawet dolecieć — przekonuje Paweł Tynel z EY.

Głównym problemem w miastach średniej wielkości jest znalezienie pierwszego dewelopera, który odważy się na rozpoczęcie budowy.

— Chcąc pozyskać dużego najemcę, trzeba mu coś pokazać. Firmy z branży BPO/SSC poczekają na wykończenie budynku sześć miesięcy, ale nie będą czekały kilkunastu czy kilkudziesięciu miesięcy, czyli całego cyklu budowlanego. Wtedy pójdą gdzieś, gdzie są gotowe obiekty — mówi Paweł Tynel.