Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku
WIG20 zachowuje się znacznie lepiej, bo tam można liczyć na kapitał zagraniczny, który wie, że na większą przecenę nie ma co już liczyć. W przypadku mWIG40 i sWIG presja podażowa TFI jest wciąż silna, a kupujących brakuje. Warto jednak zwrócić uwagę, że polską gospodarkę czeka jeszcze kilka lat rozkwitu. Akcje małych i średnich spółek powinny więc przynieść znacznie wyższe stopy zwrotu niż blue chipów. Spodziewam się jednak, że fala wzrostów kursów mniejszych firm nastąpi dopiero, kiedy WIG20 wzrośnie o 30-40 proc. Wtedy ci, którzy teraz stoją z boku (także TFI i OFE), ruszą na zakupy. Potrzebny jest tylko wyraźny sygnał, że najgorsze już za nami, a nastąpią gwałtowne wzrosty. Póki co zarządzający i analitycy wykazują się ponadprzeciętnym pesymizmem. Widać jednak po obrotach, że brakuje już sprzedających. Średnio- i długoterminowo jestem optymistą, ale z bólem muszę przyznać, że krótkoterminowe zachowanie się naszej giełdy to ruletka. Not. AB
Robert Nejman, zarządzający w Idea TFI
Na słabe zachowanie się indeksów małych i średnich firm wpływają cztery elementy. Po pierwsze przed rokiem spółki te były znacznie bardziej przewartościowane niż większe. Po drugie – w tym segmencie wyniki zaczęły się pogarszać mocniej niż w przypadku blue chipów. Poza tym, mniejsze spółki szczególnie dotknięte są brakiem płynności, więc sprzedający muszą akceptować znacznie niższe ceny. Dodatkowo, analizując dotychczasowe cykle hossa-bessa można spodziewać się, że nowy cykl rozpocznie się od wzrostów dużych spółek. Po co więc mieć w portfelu mniejsze firmy, skoro ich kursy obudzą się później? Dlatego w portfelach zarządzanych przeze mnie unikam mniejszych spółek.
Więcej na ten temat w czwartkowym Pulsie Biznesu!
Not. AB