Internet rozrasta się do takich rozmiarów, że zarówno firmy, jak i jego użytkownicy podążają za nowym trendem — stawiają na lokalność. Pomaga w tym możliwość przypisania reklamy mobilnej do określonej lokalizacji, w której znajduje się bądź często bywa potencjalny klient.
Mobilne reklamy lokalne można uruchomić np. w Google AdWords, korzystając z opcji rozszerzeń lokalizacji. Należy założyć konto w „Google Moja Firma” i połączyć go z AdWords, a następnie przypisać adresy placówek oraz inne dane kontaktowe do konkretnej reklamy i określić promień, w jakim będzie się ona wyświetlała.
Według jednego z ostatnich raportów Google’a w Polsce z wyszukiwania lokalnego korzysta aż 90 proc. użytkowników internetu. Natomiast w Stanach Zjednoczonych, które wyznaczają wszelkie trendy, czterech na pięciu posiadaczy smartfonów chce, by wyniki wyszukiwania były dostosowane do ich lokalizacji.
Badania Google
’a pokazują też, że właściciele smartfonów pozytywnie odbierają reklamy powstałe na podstawie danych lokalizacyjnych, ale już reklamy o podobnej treści niedostosowane do miejsca, w którym przebywa użytkownik, wzbudzają ich niechęć lub w najlepszym razie obojętność. Polscy przedsiębiorcy wciąż zdają się lekceważyć wzrost znaczenia rozwiązań mobilnych w handlu. Wprowadziło dotychczas tylko 25 proc. sklepów i 5,3 proc. firm. Tymczasem eksperci zwracają uwagę, że coraz większa popularność wyszukiwania lokalnego może być szansą zarówno dla firm lokalnych, jak i tych, które działają tylko w internecie.
— Tworząc takie reklamy, warto skorzystać z narzędzia radius bidding, które pozwala ograniczyć zasięg reklam do określonej odległości od siedziby firmy, np. bannery mogą być wyświetlane użytkownikom znajdującym się w odległości do 2 km od lokalu gastronomicznego. Pozwoli to dotrzeć do osób, które mogą być nie tylko zainteresowane prezentowaną ofertą, ale również w dość krótkim czasie znaleźć się w siedzibie firmy, by z niej skorzystać — radzi Piotr Krawiec, prezes mGenerator.pl.