Mobilne płatności wdzierają się na rynek

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2014-02-14 00:00

Rynek płatności mobilnych rośnie w zawrotnym tempie. Ich globalna wartość w 2009 r. wynosiła 26 mld USD, w 2015 r. ma sięgać 472 mld USD.

Portfel w komórce — do takiego modelu zmierzamy. Powodów tego należy oczywiście doszukiwać się w rosnącym zainteresowaniu użytkowników nowymi technologiami i coraz większej dostępności do smartfonów i tabletów, przez co w podobnie szybkim tempie rozwijają się też sektory e-commerce i m-commerce. I choć wczoraj w „PB” pisaliśmy, że polskie firmy z dystansem przyglądają się mobilnym technologiom, klienci wkrótce mogą to na nich wymusić. Już w 2012 r. centrum innowacji BBVA publikowało dane mówiące, że jedną trzecią użytkowników płatności mobilnych stanowią osoby w wieku 27-39 lat, a 39 proc. to już przedstawiciele generacji Y (18-26 lat).

Fot. Bloomberg
Fot. Bloomberg
None
None

— Młodzi ludzie będą coraz częściej korzystać z możliwości płacenia za pośrednictwem urządzeń mobilnych. Już w ubiegłym roku w Polsce w użyciu było 8 mln smartfonów. Ta liczba będzie się w dalszym ciągu zwiększać, a wraz z nią liczba osób, które będą korzystać z płatności mobilnych, zarówno przy transakcjach e-commerce,jak i w tradycyjnym handlu — zaznacza Marcin Łaszkiewicz, menedżer w dziale konsultingu firmy Deloitte.

Piłka po stronie banku

Na rynkowe zapotrzebowanie odpowiadają światowi usługodawcy. Dane z raportu „Digital Trends 2013”, przygotowanego przez Deloitte, Allegro i PayU, wskazują, że tylko nieliczni nie zdecydowali się pójść z duchem czasu — zupełnie z boku pozostaje ok. 3 proc. instytucji finansowych czy 5 proc. operatorów komórkowych. Ci, którzy nie dopasowują się do trendów, których kierunek wyznaczają w szczególności największe banki, mogą pozostawać w tyle.

A zwłaszcza wdrażanie rozwiązań umożliwiających korzystanie z telefonu zamiast z portfela lub karty kredytowej ma duży potencjał rynkowy, pod warunkiem że proponowane aplikacje zachowają oczekiwany przez konsumentów poziom bezpieczeństwa i komfort użytkowania.

— Użytkownicy rezygnują z transakcji mobilnej w obawie przed skomplikowanym i długotrwałym procesem, który będzie od nich wymagał kilkukrotnego wprowadzenia hasła uwierzytelniającego albo numeru PIN. Na razie łatwiejsze jest wyjęcie karty płatniczej, ale to również się zmieni, kiedy instytucje inwestujące w płatności mobilne skupią się na zapewnieniu wygody i dodaniu „dodatkowych wartości”, których tradycyjne karty nie dostarczają, jak chociażby opcja geolokalizacji czy automatycznego wyboru najlepszej metody płatniczej dla danej transakcji — twierdzi Marcin Łaszkiewicz z Deloitte.

Kolejny etap w rozwoju

W Polsce natomiast płatności mobilne nadal są sporym wyzwaniem dla rynku m-commerce. U nas 80 proc. kupujących online najczęściej wybiera e-przelewy.

— Zdarza się, że nawet jeśli sklep posiada stronę mobilną, to płatność za zakupy i tak przebiega w tradycyjny internetowy sposób. Dlatego też kolejnym krokiem, ważnym dla rozwoju m-commerce, będzie dostarczenie płatności e-przelewem (tzw. pay-by-link) wykonywanym z poziomu telefonu w równie prosty sposób, jak odbywa się to w przypadku kart — mówi Wojciech Czajkowski, dyrektor zarządzający PayU Polska.

Ciąg dalszy zmian: zakupy online na raty czy kredyt internetowy w kilkanaście sekund. I na to najprawdopodobniej przyjdzie czas, bo jak przewidują analitycy Deloitte, w 2020 r. bankowość mobilna będzie już miała większy udział w rynku niż bankowość internetowa.