Móc inwestować tylko uczciwie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-04-05 00:00

Generalny wydźwięk długo oczekiwanego filmu „Układ zamknięty” (czytaj na str. 24), mającego w czwartek premierę z udziałem m.in. reprezentacji organizacji biznesowych, jest ponury.

To znaczy — ciemne typy przegrywają, a prześladowani menedżerowie otrzymują intratne propozycje kontynuowania działalności w Danii. Ale tej ofercie towarzyszą gorzkie słowa, że nie warto inwestować w kraju, w którym nie można tego robić uczciwie. To generalne oskarżenie polskiego państwa, a brawa widowni potwierdzają, że wciąż jest coś na rzeczy.

FOT. MATERIAŁY PRASOWE
FOT. MATERIAŁY PRASOWE
None
None

Poruszający film formalnie opowiada historię sprzed lat. Akcja przypadła na ostatni okres rokowań z Unią Europejską, a finał mniej więcej zbiega się z przystąpieniem Polski do wspólnoty. Czyli następna dekada teoretycznie powinna być zupełnie inna. Ale ten zapis czasu przeszłego ma także drugie dno. Ze względu na umieszczenie akcji w Gdańsku i Gdyni oraz realizację w roku 2012 — film między wierszami nadto czytelnie pije do ciemnych sprawek Platformy Obywatelskiej. Niby archiwalny układ niszczący spółkę Navar to przecież starszy brat parasola rozpiętego nad Amber Gold. Inny wydźwięk ma konsekwentne trzymanie się przez twórców roku 2003, czyli rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Intencją jest zdjęcie odium wiszącego nad latami 2006-07, czyli okresem wdrażania ideałów IV Rzeczypospolitej. Nic dziwnego, że cegiełkę do budżetu dorzuciła akurat Kasa Stefczyka, a film od dawna zyskuje — nawet bez obejrzenia! — ciepły odbiór w szeroko rozumianym środowisku Prawa i Sprawiedliwości.

A przecież w piersi powinna solidarnie uderzyć się każda rządząca Polską opcja. Życzmy sobie wszyscy, żeby policyjne tzw. realizacje uderzały tylko zabarykadowanych bandziorów z bronią gotową do strzału, a białe kołnierzyki, nawet jeśli coś nabroją, były na przesłuchania po prostu pisemnie wzywane.