Mocna korekta na GPW jest korzystna dla rynku

Piotr Kuczyński
08-09-2003, 00:00

Na wykresach widać, że zarówno kursy dużych spółek, jak i indeksy, powoli zdążają do linii trendu wzrostowego o nachyleniu 45 stopni, a to jest najbardziej korzystne tempo wzrostu dla giełdy.

Z Ameryki

Inwestorzy wrócili z wakacji i rzucili się do kupowania akcji, co może dziwić, jeśli się wie, że wrzesień jest dla giełd historycznie najgorszym miesiącem w roku. Analityków wieszczących nowy rynek byka jest coraz więcej. Nie zgadzam się z nimi. Nie ma możliwości, by bessa po pęknięciu takiego balonu, jaki został nadmuchany pod koniec XX wieku sprowadziła NYSE do poziomu, na którym S&P 500 ma współczynnik cena na zysk równy 34. Długoterminowy rynek byka zacznie się wtedy, kiedy C/Z spadnie w okolice 10. Na razie mamy tylko olbrzymią spekulację i dmuchanie następnego balonu, a pomaga temu zarówno bank centralny (Fed), jak i szykująca się do wyborów prezydenckich administracja. Rok przedwyborczy zwyczajowo jest dla giełdy dobry.

Ożywienie gospodarcze trwa, ale pozwolę sobie zacytować fragment artykułu Witolda Gadomskiego z piątkowej „Gazety Wyborczej”: „Pompowane w gospodarkę przez państwo pieniądze działają jak środek dopingujący na biegacza — może biec szybciej, ale tylko przez krótki czas. Rosnący deficyt budżetowy i dług państwa staje się coraz bardziej niebezpieczny.” Prawda, że bardzo trafne? Tyle, że autor pisał o gospodarce polskiej. Prawa ekonomii są jednak nieubłagane — na większego działają po prostu wolniej.

Popatrzmy, co zmieniło się w realnej gospodarce. Indeks aktywności zarówno części produkcyjnej, jak i sektora usług (ISM), wzrósł w sierpniu nieco bardziej, niż prognozowano. Bardzo pocieszające było to, że subindeks produkcji wzrósł do poziomu nie widzianego od 1999 roku. Jednak przemilczano to, że trzeci raz z kolei spadł subindeks zatrudnienia. Rynek pracy nie wykazuje najmniejszej poprawy, co dobitnie pokazały piątkowe dane makro. Potwierdził to raport firmy Challenger, Gray & Christmas — firmy amerykańskie nadal planują zwolnienia pracowników. Ta sama firma twierdzi, iż latem zmniejszyło się tempo redukcji zatrudniania, ale do końca roku znacznie wzrośnie w wyniku przygotowywania budżetów na 2004 r. Trzeba uświadomić sobie, że 9,1 mln Amerykanów poszukuje pracy, a dodatkowe 4,9 mln pracy już nawet nie szuka, bo wie, że jej nie dostanie. Prawdziwa stopa bezrobocia jest bliska 10 procent. Mamy klasyczne ożywienie z bezrobociem w tle, które może się tak szybko skończyć jak się zaczęło. Nic dziwnego, że obecny prezydent jest już bardzo mocno atakowany. Irak i bezrobocie – grunt się prezydentowi spod nóg usuwa, a kampania prezydencka dopiero powoli rusza.

Danych makro będzie w nadchodzącym tygodniu niewiele. Za to może się już rozpocząć sezon ostrzeżeń przed wynikami trzeciego kwartału. Jednak dopóki SEC nie zajmie się oszukańczymi praktykami analityków, do których dopasowują się spółki ze swoimi raportami, to wyniki będą nadal naciągane. Nawiasem mówiąc Eliot Spitzer, prokurator generalny Nowego Jorku, rozpoczął postępowanie w sprawie nielegalnych praktyk handlowych czterech dużych funduszy inwestycyjnych. Rok temu kolejny przykład enronitis wywołałby przerażenie – dzisiaj został zlekceważony, co pokazuje jak zapatrzeni w hossę są inwestorzy. To śledztwo jednak zatacza coraz szersze kręgi, a fundusze zatrudniają pracowników w nadgodzinach w celu dostarczenia dokumentów żądanych przez śledczych. Kto wie, co może wyjść na jaw...

Od dawna uważałem, że wyniki spółek są naciągane, ale artykuł w „Financial Times” omawiający raport Dresdner Kleinwort Wasserstein (DKW) nie pozostawia złudzeń. Za podstawę wszelkich prognoz i porównań przyjmuje się wyniki pro forma, które dosyć dowolnie pomijają tak zwane jednorazowe wydatki. DKW twierdzi, że 89 procent raportów za drugi kwartał spółek z indeksu S&P 500 podawało zyski większe o 60 procent od prawdziwych. To nie jedyna sztuczka stosowana w Ameryce. Autor informuje, że Stephen Roach, znany analityk z Morgan Stanley, podważył realność danych o dużym wzroście inwestycji (największym do 3 lat), który został odnotowany w drugim kwartale. Okazuje się, że prawie połowa tego wzrostu wynika z 54-procentowego wzrostu wydatków na sprzęt komputerowy. Jednak realnie wydano tylko 6,3 mld USD, a statystycy podali 36,4 mld USD.

Oszustwo? Nie takie, za które można ukarać. Można to nazwać zbrodnią statystyki. Statystycy zweryfikowali dane. Zwiększyli je w sobie wiadomy sposób biorąc pod uwagę to, że poprawiła się jakość produktów i wprowadzając poprawki odnoszące ceny do kursów wymiany walut z 1996 roku. Gdyby nie to, że artykuł wydrukował Financial Times, to bym w to nie uwierzył.

W czwartek będziemy obchodzili drugą rocznicę ataku na WTC, Co prawda w ostatni czwartek nic się nie wydarzyło, ale nawet jeśli nic się nie stanie, to inwestorzy będą bardziej ostrożni, co może chłodzić atmosferę. Rynek jest w Elliottowskiej fali piątej, która kończy pewien etap hossy. Pora roku sprzyja korekcie. Najbardziej logiczne byłoby, by taka korekta zaczęła się w nadchodzącym tygodniu, ale najładniej wyglądałoby, gdyby przedtem, na krótko, na rynku zapanowała jeszcze euforia. Szybki powrót S&P 500 do 1015 pkt traktowałbym jako sygnał rozpoczęcia cyklicznego ochłodzenia koniunktury.

Z Polski

Pisałem, że wzrosty są euforyczne i kompletnie nie uzasadnione fundamentalnie, a kupujący w końcu będą tego żałowali i na razie tak się właśnie dzieje. Wcale nie dziwi mnie skala korekty. Jest całkowicie adekwatna do poprzednich zwyżek. Obraz techniczny rynku jest jednak nadal pozytywny. Na wykresach widać, że zarówno kursy dużych spółek, jak i indeksy, powoli zdążają do linii trendu wzrostowego o nachyleniu 45 stopni, a to jest najbardziej korzystne dla giełdy tempo wzrostu. Zacząłbym się martwić dopiero, gdyby te linie trendów zostały przebite.

Hossa na rynku akcji spowodowała, że fundusze akcji przyniosły w sierpniu największy zwrot w porównaniu do innych funduszy inwestycyjnych. Nic dziwnego, że robiły takie strojenie okna wystawowego w ostatnim dniu miesiąca. Potwierdzenie tego euforią na pierwszej sesji września też dało do myślenia Polakom, którzy mają gotówkę, lokaty albo inwestują w mniej agresywnych funduszach. Zarządzający nie mogą sobie teraz pozwolić, na zbyt dużą korektę. Po tych danych do funduszy wpłynie dużo kapitału. We wrześniu zwrot nie może być ujemny, bo nastąpiłoby zniechęcenie i dlatego nie oczekiwałbym olbrzymiej korekty. Mówi się o zbieraniu gotówki na ofertę TP SA. Być może, ale to chyba nie ten etap, kiedy jedna, nawet duża oferta znacznie psuła rynek. Pieniędzy jest naprawdę dużo.

Spójrzmy na fundamenty gospodarki. Pokazujące aktywność gospodarki indeksy PMI lekko wzrosły zarówno w głównych krajach Eurolandu, jak i w całym obszarze euro. Dotyczyło to obu sektorów: produkcyjnego i usług. Nie zmienia to faktu, że sektor produkcyjny nadal się zwija (tyle, że wolniej), a przekroczenie przez PMI w usługach poziomu, od którego zaczyna się rozwój sektora, jest zasługą przede wszystkim subindeksu oczekiwań. Ożywienia wcale nie potwierdza to, że zamówienia przemysłowe w Niemczech spadły w lipcu — oczekiwano wyraźnego wzrostu, a w całej strefie euro inflacja w cenach producenta ani drgnęła. Za to znacznie wzrosła w tym samym miesiącu produkcja przemysłowa w Niemczech. Z tego wynikałoby, że produkowano wykonując zamówienia z poprzednich miesięcy, a w sierpniu mogło być już znacznie gorzej. Wniosek ciągle ten sam: widać, że rodzi się bardzo słabe ożywienie bez żadnej gwarancji trwałości.

Zaniepokojenie wywołały pogłoski o tym, że agencja Standard & Poor’s może zrewidować rating dla Polski. Agencja potwierdziła to w piątek, ale zastrzegając się że może to zrobić dopiero po przyjęciu budżetu, gdyby rząd nie odniósł się do kwestii reform fiskalnych i planowanego poziomu deficytu budżetowego. Rząd miał przyjąć projekt budżetu we wtorek, ale w piątek poinformowano, że termin został przesunięty na 26.09, co dodatkowo wzbudziło niepokój. Widać są jakieś duże problemy i tarcia w samym rządzie, skoro trzeba dodatkowych trzech tygodni. Podobno 16.09 powstaną założenia dotyczące reformy finansów. Dodatkowo atmosferę podgrzał wicepremier Jerzy Hausner oświadczając, że gdyby na skutek obniżenia ratingu doszło do przeceny złotego, to zarówno rząd, jak i NBP powinny interweniować. Teoretycznie takie wypowiedzi mogą powstrzymać spekulantów przed atakiem na walutę, ale zależy to od ich siły. Widząc nerwowość rządu mogą uderzyć, a wtedy zapewne zrealizowałaby się formacja odwróconej RGR z zakresem 5 zł za euro. Sygnałem byłoby przełamanie poziomu 4,482 zł/euro. Dla eksporterów byłaby to dobra tendencja, ale inflacja ruszyłaby do góry, a RPP zaczęłaby myśleć o podwyżkach stóp i to byłby koniec naszego gospodarczego ożywienia. Nie można wykluczyć, że w ostatnim tygodniu z naszej giełdy mocno wychodziła zagranica poparzona już poprzednio na Węgrzech. Gdyby nasza waluta straciła 15 procent to zyski na naszych akcjach (mierzone w euro) o tyle właśnie by spadły, a ponieważ są olbrzymie, to na wszelki wypadek inwestorzy zgarniali gotówkę ze stołu.

Uważam, że ta burza dotycząca zmiany ratingu szybko ucichnie. Ona jedynie przyśpieszyła korektę, która i tak wystąpiłaby w najbardziej nieprawdopodobnym momencie. A czy można sobie wyobrazić bardziej nieprawdopodobny moment, niż okres tuż po wybiciu rynku amerykańskiego z trzymiesięcznego trendu bocznego, co wygenerowało mocny sygnał kupna dla świata? Stosowanie kontrariańskiego, opartego na Wigometrze podejścia, teoretycznie dało w minionym tygodniu pożądane wyniki. Ale wyłącznie dzięki euforycznej sesji w poniedziałek. Moralnie wygrał obóz niedźwiedzi. W tym tygodniu nie możemy wyciągać żadnych wniosków z Wigometru. Siły byków i niedźwiedzi wyrównały się, co nie daje żadnego sygnału. W tej chwili można jedynie powiedzieć, że korekta powinna być zygzakiem. A jeśli tak to o biciu rekordów należy na razie zapomnieć. Jednak dziwiłbym się bardzo, gdyby już w nadchodzącym tygodniu nie rozpoczęła się wzrostowa część korekty. Pamiętajmy jednak, że po niej powinien nastąpić znowu spadek, który może indeksy sprowadzić jeszcze niżej. Ta faza gry przeznaczona jest tylko dla szybkich graczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Mocna korekta na GPW jest korzystna dla rynku