Mocne cięcie stóp czy znów piwot Adama Glapińskiego

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-05-06 20:00

Inwestorzy uwzględniają w wycenach głęboką redukcję stóp procentowych na dzisiejszym posiedzeniu RPP. Taką możliwość zasugerował prezes NBP. Rzecz w tym, że w ostatnich latach Adam Glapiński wielokrotnie zmieniał zdanie, zaskakując rynek. Oto lista jego spektakularnych piwotów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynek jest przekonany, że Rada Polityki Pieniężnej (RRP) na majowym posiedzeniu znacząco zredukuje stopy. Kontrakty terminowe uwzględniają w cenach cięcie o 0,5 pkt proc. dziś i kolejne 1,5 pkt do końca roku. Wśród 34 ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga aż 28 oczekuje redukcji kosztu pieniądza o 0,5 pkt dziś, czterech uważa, że cięcie będzie mniejsze – tylko o 0,25 pkt proc., a jeden przewiduje brak zmian. W tej ankiecie oczekiwana łączna skala redukcji stóp w 2025 r. to 1 pkt proc. (czyli mniej, niż uwzględniają ceny kontraktów terminowych).

Te wszystkie oczekiwania są wiedzione słowami Adama Glapińskiego z początku kwietnia. Podczas konferencji prasowej po poprzednim posiedzeniu rady stwierdził on: „Można by powiedzieć żartobliwie, że przylatuję jako gołąb na czele innych gołębi (…). Ja jestem człowiekiem ostrożnym, konserwatywnym, jestem za działaniem stopniowym. I bym jakiejś takiej nagłej, dużej decyzji nie podjął. Ale gdyby na przykład rząd jednoznacznie podjął decyzję, że ceny elektryczności, gazu i inne ceny administrowane nie wzrosną, to byłbym skłonny do bardziej odważnej decyzji, na przykład o 0,5 pkt”.

W ostatnich tygodniach nie było żadnych proinflacyjnych sygnałów z gospodarki ani decyzji administracyjnych, dlatego rynek przyjął 0,5 pkt jako scenariusz bazowy na majowe posiedzenie RPP. Takie oczekiwania wzmogły się też po tym, jak cykl obniżek przedłużył Europejski Bank Centralny. Jeszcze w marcu EBC sygnalizował, że chciałby zrobić pauzę w cięciu stóp, ale kwietniowe rozpoczęcie wojny celnej przez Donalda Trumpa, prezydenta USA, skłoniło radę gubernatorów banku we Frankfurcie do kontynuacji luzowania polityki pieniężnej. Generalnie na rynku panuje przekonanie, że wojna celna będzie oznaczała szybszy spadek inflacji w Europie z powodu wzrostu podaży towarów.

Czy jednak słowa Adama Glapińskiego są najlepszym przewodnikiem po przyszłych decyzjach rady? Niekoniecznie. Wylewny prezes nie raz mówił na tyle dużo, że później był zmuszony do korygowania stanowiska. Te zmiany następowały często bez jednoznacznego poparcia w danych i trendach ekonomicznych - i stanowiły duże zaskoczenie dla rynku. Widać to było po istotnych wahaniach notowań instrumentów finansowych.

Oto lista najbardziej spektakularnych piwotów Adama Glapińskiego w ostatnich dwóch latach:

Wrzesień 2023 – delikatnie, czyli z łomotem

W lipcu 2023 r. prezes NBP po raz pierwszy wyraźnie powiedział, że bank jest gotowy do redukcji stóp procentowych. Miało się to odbyć powoli. „Następnym ruchem w normalnej sytuacji będzie przystąpienie do delikatnych obniżek stóp” – stwierdził wtedy Adam Glapiński. Okazało się, że na następnym posiedzeniu rada ścięła stopy aż o 0,75 pkt proc., czyli w skali, której nikt nie oczekiwał i która generalnie rzadko jest stosowana poza sytuacjami kryzysowymi.

Październik 2023 – z łomotem, czyli delikatnie

Kiedy już rada przystąpiła do redukcji stóp, prezes NBP zapowiedział, że będą one spadały zgodnie z inflacją. „Banki się muszą liczyć z tym, że stopy procentowe będą maleć. Tak jak maleje inflacja” – mówił Adam Glapiński, tłumacząc wrześniową decyzję o głębokiej redukcji kosztu pieniądza. Rynek zaczął się szykować na cały cykl cięcia stóp, ponieważ prognozy inflacyjne wskazywały na szybki spadek. Ceny kontraktów terminowych uwzględniały, że stopy w ciągu pół roku spadną aż o ponad 2 pkt proc.! Okazało się jednak, że miesiąc później RPP obniżyła stopy tylko 0,25 pkt, a potem zatrzymała cykl. Już na początku listopada prezes mówił: „Przestrzeń do dalszych obniżek stóp w krótkim okresie wyraźnie się zmniejszyła”. Wtedy jeszcze nie doprecyzował, że do... zera.

Luty 2024 – nie mrozić na kość, czyli mrozić

Ewolucji, a wręcz rewolucji, ulegał pogląd Adama Glapińskiego na to, czy stopa banku centralnego powinna być powyżej inflacji. Jeszcze we wrześniu 2023 r. szef NBP uważał, że absolutnie nie. Mówił: „Stopy już staną się za chwilę realnie dodatnie. Gdybyśmy ich nie zmienili, już by się stały realnie dodatnie. Bo na koniec tego roku inflacja być może będzie wynosiła 6 proc. (…). To już jest bardzo silne dławienie, duszenie gospodarki. Zamrażanie na kość”.

Jednak kilka miesięcy później, w lutym 2024 r., prezes przekonywał, że mrożenie gospodarki jest dobre: „Mamy stopy procentowe wyższe niż inflacja i to znacząco. I to się pogłębia. Czyli te nasze stopy procentowe działają już mrożąco na gospodarkę, na popyt, na kredyt. Ale w naszym przekonaniu tak powinno być. Zdecydowana większość Rady Polityki Pieniężnej na poprzednich posiedzeniach, jak państwo widzieli, tak uważa”.

Trzeba oczywiście pamiętać, że kilka miesięcy może zmienić wiele w gospodarce. W tym przypadku jednak nie doszło do istotnych zmian. Dynamika PKB lekko wzrosła, ale pozostawała poniżej długookresowej średniej. Inflacja spadała, stopa bezrobocia się nie zmieniała, dynamika zatrudnienia malała.

Październik 2024 – w 2026, czyli w 2025

Od połowy 2024 r. prezes NBP przekonywał, że ewentualne obniżki stóp to odległa perspektywa. W lipcu mówił: „O obniżce stóp procentowych możemy zapomnieć. Taka możliwość najwcześniej może pojawić się w 2026 roku”. Ale w ciągu kwartału optyka zaczęła się szybko zmieniać, w październiku i listopadzie Adam Glapiński ewidentnie zaczął szykować grunt pod luzowanie polityki pieniężnej. W październiku powiedział: „Niektórzy członkowie rady mówią, że dyskusja o obniżkach rozpocznie się w marcu. Oby tak było”. W listopadzie podkreślił to jeszcze mocniej, rozpalał wręcz nadzieje rynku na rychłą redukcję kosztu pieniądza: „Rada jest całkowicie gotowa do tego z punktu widzenia intelektualnego, aby natychmiast, kiedy powstaną takie warunki (…) przystąpić do obniżania stóp”. Wśród ekonomistów zaczęły się zakłady, czy to będzie marzec, czy może już wcześniej.

Grudzień 2024 – w marcu, czyli w październiku

Kiedy rynek był pochłonięty dyskusją o tym, jak szybko rozpocznie się cykl obniżek stóp, Adam Glapiński znów bardzo zaskoczył. „Dyskusja o obniżkach stóp może zacznie się od października przyszłego roku” – powiedział w grudniu, argumentując, że nieznana jest sekwencja odmrażania cen energii. A na kolejnych konferencjach jeszcze zaostrzył stanowisko. Mnożył argumenty za tym, że inflacja staje się uporczywa. W marcu przekonywał: „Obecny silny wzrost inflacji przy wciąż wysokiej – choć obniżającej się – dynamicie płac, przy podwyższonej inflacji bazowej, przy postępującym ożywieniu gospodarczym i luźnej polityce fiskalnej nie dają jakichkolwiek podstaw do obniżenia stóp procentowych NBP w tej chwili. Nie dają jakichkolwiek podstaw”.

Kwiecień 2025 – jastrząb, czyli gołąb

Aż nadszedł kwiecień 2025 r., kiedy padły słowa przytoczone na początku artykułu. Adam Glapiński miesiąc po tym, jak obwieścił, że nie ma żadnych podstaw do obniżek stóp, zademonstrował się jako gołąb na czele gołębi.

Transkrypcja wszystkich konferencji prezesa NBP znajduje się pod tym linkiem.