Modernizacja Polski tonie w procedurach

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2026-05-19 18:18

Wiele kluczowych inwestycji jest opóźnionych przez konfrontacyjny legalizm.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Czy kwestia 15 tysięcy złotych może opóźnić o wiele miesięcy wielką inwestycję infrastrukturalną? Oczywiście, w Polsce jest to ostatnio norma. Historię tego, jak spór o małą karę z przeszłości zablokował w sądzie realizację trasy Rail Baltica, opisała ostatnio moja koleżanka redakcyjna Katarzyna Kapczyńska. Jest to ewidentnie element szerszego zjawiska, jakim jest tak zwany konfrontacyjny legalizm.

Problem wykracza daleko poza Polskę, więc zacznę od perspektywy globalnej. Niemal rok temu opisywałem w tym miejscu głośną książkę „Dostatek” Ezry Kleina i Dereka Thompsona, dwóch znanych amerykańskich dziennikarzy. Stawiają oni tezę, że współczesna gospodarka – szczególnie amerykańska – jest blokowana przez tzw. konfrontacyjny legalizm. To pojęcie ukute przez badacza prawa Roberta A. Kagana oznacza skłonność do blokowania inwestycji przez długie batalie prawne, a patrząc szerzej – cedowanie ważnych decyzji z administracji na sądy.

Modelowym przykładem autorów jest głośna sprawa zawalenia się mostu na autostradzie międzystanowej 95 w Filadelfii w czerwcu 2023 roku. W normalnych warunkach odbudowanie tej krytycznej dla ruchu drogi zajęłoby kilkanaście miesięcy, głównie z powodu długich procedur zamówień publicznych. Jednak gubernator Josh Shapiro zdecydował, by zastosować w tym przypadku przepisy o sytuacjach nadzwyczajnych, które zwalniają zamawiającego z wielu obowiązków. Ruch na drodze przywrócono po zaledwie 12 dniach. Klein i Thompson twierdzą, że tak należy podejść do wszystkich istotnych inwestycji. Może powinniśmy ich posłuchać?

Polacy, jak wiadomo, bardzo szybko się uczą, nie tylko najlepszych praktyk. Katarzyna Kapczyńska pisała kilka dni temu: „Krajową Izbę Odwoławczą [sąd rozstrzygający spory dotyczące zamówień publicznych – red.] zalewa fala pozwów od uczestników przetargów publicznych. Skargi dotyczą modernizacji linii kolejowych, sieci energetycznych, budowy dróg oraz innych obiektów infrastruktury. (…) Jeszcze kilka lat temu było ich 3-3,5 tys. rocznie, a obecnie jest około 6 tysięcy”.

A problem wykracza poza infrastrukturę i obejmuje tak istotne obszary jak obrona narodowa, cyfryzacja itd.

Zaledwie przedwczoraj członek zarządu firmy Cognor – jednego z największych producentów stali w Polsce – ostrzegł, że w procedurach toną inwestycje zbrojeniowe: – W wielu spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej wszystko jest na etapie rozpoznawania. Chyba tylko specustawa pozwoliłaby udrożnić procesy inwestycyjne w państwowym koncernie (…). Wydaje mi się, że bez prywatyzacji spółek z grupy PGZ nie ma szans na wykorzystanie pełnej puli pieniędzy z SAFE – mówił Krzysztof Zoła, odpowiedzialny w firmie za finanse.

Dlaczego duże spółki muszą tak dużo czasu spędzić na procedurach? Bo w innym wypadku ich decyzje trafią do sądu. Tak się kręci błędne koło.

Wbrew pozorom z tego problemu nie ma prostego wyjścia. Konfrontacyjny legalizm ma też bowiem pozytywne strony. Dzięki rygorystycznym procedurom obywatel jest chroniony przed nadużyciami władzy i koncernów. Państwo działa wolno, ale za to nie jest przeżarte siecią korupcji i klientelizmu. Procedury i wolniejsze tempo rozwoju to cena, jaką płacimy za większe bezpieczeństwo prawne.

Mimo to w obecnej sytuacji na pewno da się zrobić ruch do przodu, przyśpieszyć pewne procesy. Mamy przecież sami dobre doświadczenia z przeszłości. Kiedyś inwestycje drogowe tkwiły w miejscu z powodu wiecznych sporów z właścicielami ziemi. Aż wprowadzono specustawę przyspieszającą wykupy ziemi. Teraz potrzebujemy podobnych rozwiązań prawnych. Bo transformacja energetyczna, cyfrowa i militarna Polski to wyzwanie, z którym nie poradzimy sobie przy dotychczasowych procedurach.