Modlitwa o samolot, czyli lotnisko w Radomiu jako kult cargo

opublikowano: 03-11-2016, 12:19

Wiara w to, że po wybudowaniu lotniska przyleci nań jakiś samolot nie jest nowa i wbrew pozorom nie narodziła się w Radomiu. Powstała dużo wcześniej, po drugiej stronie globu, na wyspach Oceanu Spokojnego...

W latach II wojny światowej amerykańscy żołnierze stacjonujący na wyspach Pacyfiku dostrzegli niezwykłe zjawisko. Ludność tubylcza budowała z nietrwałych lokalnych materiałów (głównie drewna) nabrzeża imitujące porty, pasy startowe a nawet atrapy samolotów. Co było tego przyczyną?

Zobacz więcej

Samolot zbudowany w ramach kultu cargo.

Rdzenni mieszkańcy wysp, niezdający sobie sprawy z ogarniającego świat konfliktu, ze zdumieniem obserwowali nagłe pojawienie się dużej ilości białych, którzy przybywali na wyspy i budowali tam bazy wojskowe. Tubylców zachwycał egalitaryzm panujący wśród żołnierzy, wyraźne bogactwo oraz osiągnięcia techniki, które interpretowali jako boskie dary. Chcąc również być obdarzonymi dobrobytem zsyłanym przez bogów w potężnych samolotach karczowali lasy, wyrównywali plaże i czekając na powietrzne statki z cargo tworzyli atrapy tego, co widzieli na sąsiednich wyspach...

Po II wojnie światowej badający to zjawisko antropolodzy zaobserwowali kilka różnych form kultu cargo (jak został on nazwany). Jednym z najbardziej znanych wiara w Johna Frum na Vanuatu. Jest to mityczny żołnierz amerykański, który ma przybyć 15 lutego (nie wiadomo którego roku) na wyspy i zapewnić dobrobyt i bogactwo. Kult ten jest wciąż żywy wśród pewnej grupy ludzi, choć przez większość mieszkańców wyspiarskiej republiki traktowany jest już raczej jako atrakcja podtrzymywana ze względu na turystów. 

Swego rodzaju kultem cargo jest również kult Johnsona istniejący na Papui-Nowej Gwinei, której mieszkańcy obwołali w 1964 r. prezydentem amerykańskiego przywódcę Lyndona B. Johnsona. Decyzja ta wynikała z wiary, że samo obwołanie polityka swym reprezentantem przyniesie wolność i bogactwo.

Jak do tych historii ma się sprawa radomskiego lotniska? Kulty cargo wynikają z błędu logicznego "post hoc ergo propter hoc", czyli wyciąganiu błędnych wniosków ze zwykłego następstwa przyczynowo-skutkowego. Tak jak kogut nie wywołuje słońca zza horyzontu, lecz pieje bo czuje jego wschód, tak i samo wybudowanie lotniska nie ściągnie do niego samolotów. Powszechne występowanie tego błędu nie powinno jednak zwalniać decydentów od odpowiedzialności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu