Modlitwa w drodze

Zakon jezuitów nie obawia się nowych pomysłów i wpuszcza technologię w przestrzeń wiary

Gdzie można się modlić? To pytanie retoryczne. Dom, ogród, park, autobus i oczywiście kościół — miejsce w zasadzie nie ma znaczenia, ważna jest szczerość i autentyczność. Uduchowieni ludzie podkreślają często, że życie człowieka powinno być „ciągłą i głęboką modlitwą”. Polscy jezuici nie boją się smartfonów, tabletów i laptopów. I tam widzą przestrzeń do modlitwy. „Modlitwa w drodze” — tak nazywa się aplikacja, którą jezuici stworzyli na urządzenia z systemem operacyjnym Android od Google’a i iOS Apple’a. Towarzystwo Jezusowe zostało założone w 1540 r. jako siła, która miała walczyć z prądami reformacyjnymi i w imieniu papieży zwalczać protestantów. Bywają nazywani „komandosami papieży”.

Obecnie jezuici starają się odnajdywać w nowych czasach, a od roku chwytają wiatr w żagle, bo papieżem został przedstawiciel ich zakonu. Franciszek prześladowcą innowierców nie jest, raczej promuje otwartość i niekonwencjonalne pomysły. Czymś takim na pewno jest aplikacja z modlitwami. Dzięki serwisowi „Modlitwa w drodze” możesz każdego dnia przeżyć kilka minut skupienia w swoim zabieganym życiu. Słuchaj Słowa Bożego, módl się nim i wprowadzaj je w życie — zachęcają twórcy aplikacji. Tworząc aplikację zakonnicy mieli przed oczami pędzący świat i zabieganych ludzi, którym w kalendarzu normalnego dnia coraz trudniej znaleźć chwilę na duchowe rozważania. Najpierw w październiku poprzedniego roku uruchomili nową stronę projektu, a w Środę Popielcową, na początku tegorocznego okresu Wielkiego Postu, pokazali wiernym wersje skrojone na systemy operacyjne smartfonów i tabletów. Codzienna wędrówka pasyjna trwa, ale po Wielkanocy aplikacja będzie działała dalej. Każdego dnia na użytkowników czeka fragment Pisma Świętego, kilka słów komentarza i porcja muzyki.

„Modlitwa w drodze” to duży projekt — nad aplikacją czuwa zespół redakcyjny składający się z sześciu osób i czteroosobowa ekipa techniczna odpowiedzialna za muzykę, montaż i korektę. Do tego dochodzi kilkadziesiąt osób, które napisały rozważania lub użyczyły głosu jako lektorzy. Grupę tworzą głównie zakonnicy, ale jest tam też aktorka Małgorzata Kożuchowska i dziennikarz Krzysztof Ziemiec. W technologie jako pomost do wiary uwierzyli nie tylko jezuici. Podobne aplikacje opracowują i rozpowszechniają różne Kościoły i wspólnoty religijne na świecie. Folkekirken, czyli Kościół ewangelicki Danii, do którego należy większość obywateli, próbuje oddalających się od wspólnoty wiernych zachęcić aplikacją „Dagens ord” (Słowo dnia). Kościół podaje na swoim portalu, że aplikacja jest skierowana do współczesnego człowieka, który potrzebuje chrześcijańskiego wymiaru życia codziennego w przystępnej formie. Nietrudno się domyślić, że tak duńska aplikacja, jak i projekt „Modlitwa w drodze” nie przypominają siermiężnych, upolitycznionych i moralizatorskich kazań. Rozważania polskich jezuitów trwają ledwie 10 minut, mają ciekawą formę i są dostosowane do platformy, która towarzyszy ludziom w drodze, czyli właśnie smartfonów. Do tych inteligentnych telefonów przeniosło się już nasze życie towarzyskie i zawodowe, czas na duchowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Modlitwa w drodze