Mogą się od nas uczyć tworzenia miejsc pracy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2008-11-03 00:00

Bezrobocie w Polsce osiągnęło poziom skandynawski. I kryzys tego nie zniszczy.

Bezrobocie w Polsce osiągnęło poziom skandynawski. I kryzys tego nie zniszczy.

W obniżaniu bezrobocia Polska nie ma sobie równych w Europie. Według najnowszych danych Eurostatu, we wrześniu stopa bezrobocia wyniosła u nas 6,5 proc. Wyprzedzamy już jedenaście unijnych krajów, np. Niemcy, Belgię czy Francję, i zrównaliśmy się z Finlandią (tylko we wrześniu awansowaliśmy o sześć pozycji). A przecież jeszcze półtora roku temu byliśmy krajem o najwyższym bezrobociu w UE. Przez trzy lata udział osób bez pracy w społeczeństwie spadł o dwie trzecie.

— Zmiana, która się dokonuje, jest imponująca. Z kraju, który zawsze wlókł się w ogonie UE, w krótkim czasie zmieniliśmy się w gospodarkę o bezrobociu zbliżonym do krajów skandynawskich, słynących z niskiego bezrobocia. Żadne inne państwo takiego skoku nie dokonało — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka PKO BP.

Ubywanie bezrobotnych to przede wszystkim efekt silnego rozwoju gospodarczego w ostatnich latach.

— Firmy mają za sobą bardzo dobry okres, szybko się rozwijały, więc potrzebowały nowych pracowników. Na okres dobrej koniunktury nałożyła się masowa emigracja zarobkowa na zachód Europy. Zapotrzebowanie na pracę więc rosło, a pracowników ubywało — tłumaczy Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Niestety, bezrobocie nie będzie spadać w nieskończoność. Eksperci twierdzą, że najbliższe lata przyniosą stabilizację, a może nawet wzrost stopy bezrobocia. Głównie z powodu kryzysu na świecie.

— Do końca 2008 r. możemy jeszcze obserwować delikatny spadek, ale pierwsze miesiące przyszłego roku przyniosą wzrost wskaźnika. Firmy nie wiedzą, jak silny będzie wpływ kryzysu finansowego na koniunkturę, dlatego mało która decyduje się na zwiększenie zatrudnienia — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska.

Jednak perspektywy nadal są dobre — ekonomiści wykluczają możliwość wzrostu bezrobocia do rozmiarów sprzed dwóch lat.

— Zapotrzebowanie na pracę będzie nadal stosunkowo wysokie. Obecnie mamy mniejsze bezrobocie niż średnia unijna i tak będzie jeszcze długo. Spowolnienie gospodarcze w Polsce będzie bowiem znacznie mniejsze niż w innych krajach Unii — twierdzi Piotr Bujak.

Wystrzału bezrobocia w górę nie boi się też ekonomistka PKO BP.

— Nadal wiele miejsc pracy jest wolnych, ponieważ przedsiębiorcy nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników. Mamy więc poduszkę bezpieczeństwa, która złagodzi skutki kryzysu — dodaje Karolina Sędzimir Domanowska.