Czy za 20 lat ludzie będą chcieli mieć samochód na własność? Czy będą lubili go prowadzić? Czy wybiorą raczej auto autonomiczne? Zarząd MOL-a, węgierskiej firmy paliwowej, zrobił z tych pytań burzę mózgów i wyszła z tego strategia aż do 2030 r.
— Świat się zmienia, do głosu dojdzie pokolenie milenialsów, a udział paliw kopalnych będzie spadał. MOL też musi się zmienić — mówi Ferenc Horvath, wiceprezes MOL-a.
Toalety kluczem do klienta
Strategia obliczona na tak wiele lat to raczej wizja, ale jest potrzebna. MOL, który jest dziś drugą firmą paliwową w regionie, po Orlenie, stwierdza jasno, że musi rosnąć w obszarach innych niż rafinerie. Na początek otworzy się na usługi „przyszłościowe”, głównie dla aut napędzanych paliwami innymi niż benzyna: prądem, CNG itd. Dlatego grupa stawia na stacjach słupki do ładowania takich aut i liczy się z szybkim rozwojem sektora, wspieranego m.in. rządowymi subsydiami. Po drugie, postawi na petrochemię, a po trzecie, na usługi nakierowane na klientów w podróży.
— W petrochemii jesteśmy już znaczącym graczem na arenie europejskiej i planujemy kolejne inwestycje. Jeśli zaś chodzi o usługi, to mamy 2 tys. stacji w 10 krajach i widzimy, że to sposób obsługi klienta w największym stopniu wpływa na wyniki — zauważa Ferenc Horvath. Na inwestycje w petrochemii grupa przeznaczy 1,9 mld USD w ciągu pięciu lat. W biznesie detalicznym stawia zaś na testowanie nowych usług i produktów. Przy tej okazji Ferenc Horvath zdementował informacje o tym, że MOL interesuje się sprzedażą aktywów piwowarskich wystawionych na sprzedaż przez SABMillera.
— Oczywiście, piwo jest do kupienia na stacjach, ale nie bierzemy udziału w procesie sprzedaży — twierdzi wiceprezes MOL-a. Ferenc Horvath zauważa, że o ile w Polsce stacje przyciągają klientów głównie jakością hot dogów i kawy, o tyle na Węgrzech decydujące znaczenie ma sama kawa. — I toalety — dodaje wiceprezes. Na toalety w strategii MOL-a zwraca też uwagę Tamas Pletser, analityk Erste Banku.
— MOL inspiruje się doświadczeniami detalicznymi Orlenu, który ma nad MOL-em kilka lat przewagi. Stąd m.in. refleksja, że toalety — poza tym, że czyste — powinny być dostępne wewnątrz stacji, a nie na zewnątrz. To przyciąga klientów — stwierdza Tamas Pletser.
Śladami Orlenu
Zdaniem Tamasa Pletsera, MOL w swojej strategii podąża śladami regionalnych konkurentów, czyli Orlenu i OMV. Obie firmy już od kilku lat stawiają na rozwój sprzedaży pozapaliwowej i mają dobre rezultaty.
— Bo to segment rentowny, stabilny i dobrze postrzegany przez inwestorów — uważa Tamas Pletser. Orlen przedstawi zresztą wkrótce zaktualizowaną strategię. Publikację anonsuje na grudzień.
— Przypuszczam, że Orlen przyjmie ostrożne podejście do poszukiwań i wydobycia, a większy nacisk położy na petrochemię. Ciekawe, czy będzie w nią inwestować z partnerami, jak dotychczas, czy samodzielnie, jak MOL — zastanawia się Tamas Pletser. Podobne oczekiwania ma Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM.
— To, że w długim terminie udział paliw kopalnych w rynku będzie spadał, prognozuje się już od dawna. Dlatego firmy paliwowe stawiają na głębszy przerób ropy, czyli petrochemię. Orlen już poszedł w tym kierunku i zakładam, że będzie dalej inwestował w tym segmencie. Zwiększanie mocy wytwórczych w rafineriach nie ma dziś sensu. W Europie rafinerie raczej się dziś zamyka — przekonuje analityk. Nie spodziewa się zapowiedzi ekspansji Orlenu w krajowym detalu, bo udział koncernu już teraz jest bardzo wysoki.
— Orlen postawi raczej na wzrost organiczny. Ewentualnych przejęć można się będzie spodziewać za granicą, np. w krajach niemieckojęzycznych — Austrii lub Szwajcarii. Spodziewam się też dalszej współpracy z firmami zajmującymi się handlem detalicznym — uważa Krzysztof Pado. Poza tym nie wyklucza, że w strategii Orlenu pojawią się zapowiedzi dotyczące współpracy z Lotosem. Czeka też niecierpliwie na zapowiedzi dotyczące dywidendy.
— Obecna strategia zakłada wzrost wypłaty. Gdyby w nowej zapowiedziano ograniczenie, byłaby to negatywna wiadomość — zauważa Krzysztof Pado.
