MOL myśli o milenialsach

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-11-16 22:00

Węgierska firma paliwowa chce się odnaleźć w świecie odchodzącym od paliw kopalnych. Inspiruje się przy tym Orlenem.

Czy za 20 lat ludzie będą chcieli mieć samochód na własność? Czy będą lubili go prowadzić? Czy wybiorą raczej auto autonomiczne? Zarząd MOL-a, węgierskiej firmy paliwowej, zrobił z tych pytań burzę mózgów i wyszła z tego strategia aż do 2030 r.

— Świat się zmienia, do głosu dojdzie pokolenie milenialsów, a udział paliw kopalnych będzie spadał. MOL też musi się zmienić — mówi Ferenc Horvath, wiceprezes MOL-a.

Toalety kluczem do klienta

Strategia obliczona na tak wiele lat to raczej wizja, ale jest potrzebna. MOL, który jest dziś drugą firmą paliwową w regionie, po Orlenie, stwierdza jasno, że musi rosnąć w obszarach innych niż rafinerie. Na początek otworzy się na usługi „przyszłościowe”, głównie dla aut napędzanych paliwami innymi niż benzyna: prądem, CNG itd. Dlatego grupa stawia na stacjach słupki do ładowania takich aut i liczy się z szybkim rozwojem sektora, wspieranego m.in. rządowymi subsydiami. Po drugie, postawi na petrochemię, a po trzecie, na usługi nakierowane na klientów w podróży.

— W petrochemii jesteśmy już znaczącym graczem na arenie europejskiej i planujemy kolejne inwestycje. Jeśli zaś chodzi o usługi, to mamy 2 tys. stacji w 10 krajach i widzimy, że to sposób obsługi klienta w największym stopniu wpływa na wyniki — zauważa Ferenc Horvath. Na inwestycje w petrochemii grupa przeznaczy 1,9 mld USD w ciągu pięciu lat. W biznesie detalicznym stawia zaś na testowanie nowych usług i produktów. Przy tej okazji Ferenc Horvath zdementował informacje o tym, że MOL interesuje się sprzedażą aktywów piwowarskich wystawionych na sprzedaż przez SABMillera.

— Oczywiście, piwo jest do kupienia na stacjach, ale nie bierzemy udziału w procesie sprzedaży — twierdzi wiceprezes MOL-a. Ferenc Horvath zauważa, że o ile w Polsce stacje przyciągają klientów głównie jakością hot dogów i kawy, o tyle na Węgrzech decydujące znaczenie ma sama kawa. — I toalety — dodaje wiceprezes. Na toalety w strategii MOL-a zwraca też uwagę Tamas Pletser, analityk Erste Banku.

— MOL inspiruje się doświadczeniami detalicznymi Orlenu, który ma nad MOL-em kilka lat przewagi. Stąd m.in. refleksja, że toalety — poza tym, że czyste — powinny być dostępne wewnątrz stacji, a nie na zewnątrz. To przyciąga klientów — stwierdza Tamas Pletser.

Śladami Orlenu

Zdaniem Tamasa Pletsera, MOL w swojej strategii podąża śladami regionalnych konkurentów, czyli Orlenu i OMV. Obie firmy już od kilku lat stawiają na rozwój sprzedaży pozapaliwowej i mają dobre rezultaty.

— Bo to segment rentowny, stabilny i dobrze postrzegany przez inwestorów — uważa Tamas Pletser. Orlen przedstawi zresztą wkrótce zaktualizowaną strategię. Publikację anonsuje na grudzień.

— Przypuszczam, że Orlen przyjmie ostrożne podejście do poszukiwań i wydobycia, a większy nacisk położy na petrochemię. Ciekawe, czy będzie w nią inwestować z partnerami, jak dotychczas, czy samodzielnie, jak MOL — zastanawia się Tamas Pletser. Podobne oczekiwania ma Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM.

— To, że w długim terminie udział paliw kopalnych w rynku będzie spadał, prognozuje się już od dawna. Dlatego firmy paliwowe stawiają na głębszy przerób ropy, czyli petrochemię. Orlen już poszedł w tym kierunku i zakładam, że będzie dalej inwestował w tym segmencie. Zwiększanie mocy wytwórczych w rafineriach nie ma dziś sensu. W Europie rafinerie raczej się dziś zamyka — przekonuje analityk. Nie spodziewa się zapowiedzi ekspansji Orlenu w krajowym detalu, bo udział koncernu już teraz jest bardzo wysoki.

— Orlen postawi raczej na wzrost organiczny. Ewentualnych przejęć można się będzie spodziewać za granicą, np. w krajach niemieckojęzycznych — Austrii lub Szwajcarii. Spodziewam się też dalszej współpracy z firmami zajmującymi się handlem detalicznym — uważa Krzysztof Pado. Poza tym nie wyklucza, że w strategii Orlenu pojawią się zapowiedzi dotyczące współpracy z Lotosem. Czeka też niecierpliwie na zapowiedzi dotyczące dywidendy.

— Obecna strategia zakłada wzrost wypłaty. Gdyby w nowej zapowiedziano ograniczenie, byłaby to negatywna wiadomość — zauważa Krzysztof Pado.