Monnari i Gino Rossi znalazły synergię

Słabeusz gotów jest sprzedać słabeusza solidnej firmie. Skorzystać mogą kupujący, sprzedający i sprzedawany, ale sama transakcja problemów Gino Rossi i Simple nie rozwiązuje

Kurs Monnari Trade nie zareagował na komunikat o negocjacjach dotyczących przejęcia Simple od Gino Rossi. O ponad 20 proc. drożały natomiast wczoraj na otwarciu akcje Gino Rossi. Ostateczna oferta zostanie złożona po przeprowadzeniu przez due diligence w Simple. Już teraz wiadomo jednak, że wartość transakcji wynieść ma 46-50,5 mln zł, a ostateczna cena będzie skorygowana o zadłużenie i gotówkę. — W krótkim terminie jest to dla Gino Rossi pozytywna informacja. Ale w szerszej perspektywie nie podzielałbym entuzjazmu inwestorów. Spółka zostanie okrojona, ale dalej będzie mieć problemy — komentuje Tomasz Sokołowski, analityk BZ WBK.

Zobacz więcej

Tomasz Malicki, prezes Gino Rossi Marek Wiśniewski

— Na pewno dla Gino Rossi jest to pozytywna wiadomość. Nie mam takiego przekonania w przypadku Monnari — mówi Michał Bugajski, analityk Ipopemy Securities. Marek Czachor z Erste Securities uważa jednak, że obie strony transakcji mogą skorzystać. — Z jednej i drugiej strony jest to bardzo dobry ruch. Gino Rossi pozbędzie się aktywa, które było zaniedbane. Dostanie za to gotówkę. Monnari dostaje markę, z którą może się dalej rozwijać — mówi Marek Czachor.

Problemy znikną częściowo

Gino Rossi to marka obuwnicza. Spółka jest jednak właścicielem marki odzieży damskiej Simple. — Obie marki radzą sobie słabo — ocenia Tomasz Sokołowski.

W pierwszych dziewięciu miesiącach 2017 r. oba typy działalności przyniosły spółce stratę operacyjną i netto. W ostatnim półroczu akcje Gino Rossi straciły 38 proc. wartości. Nade wszystko spółka ma jednak spory bagaż długów. Na koniec trzeciego kwartału 2017 r. zobowiązania z tytułu zadłużenia wyniosły 98,2 mln zł. Po odjęciu gotówki w kasie wychodzi niewiele mniej — 96 mln zł. Z perspektywy ewentualnej transakcji ważne jest to, że jednostkowy dług Gino Rossi to — odpowiednio — 76,1 oraz 74,9 mln zł. Analitycy skłaniają się raczej ku temu, że Gino Rossi zainkasuje za Simple około 30 mln zł gotówką. Można jednak rozważać inny wariant.

— Nie wiemy do końca, ile długów weźmie na siebie Monnari. Nawet gdyby ewentualna transakcja wyglądała tak, że Monnari zapłaci 1 zł i weźmie na siebie około 50 mln zł długów, to w okrojonym Gino Rossi zostanie nadal 25-30 mln zł długu netto, czyli sporo — mówi Tomasz Sokołowski. Z obecnej perspektywy Gino Rossi poprawa będzie tak czy owak skokowa. W styczniu 2018 r. PKO BP rzucił spółce koło ratunkowe, godząc się odstąpić od sankcji wynikających z kowenantów kredytowych dotyczących zadłużenia, jeśli na koniec 2017 r. dług netto do EBITDA nie przekroczy 6. Zdaniem Tomasza Sokołowskiego, sytuacja poprawi się jednak tylko na papierze.

— Działalności Gino Rossi w segmencie obuwia nie można nazwać w pełni zdrowym biznesem. Na rynku rządzonym przede wszystkim przez CCC, z dynamicznie rozwijającym się segmentem e-commerce — w tym eobuwiem.pl, należącym do CCC — położenie małych detalistów obuwniczych będzie coraz trudniejsze — komentuje Tomasz Sokołowski.

— W branży obuwniczej nie będą działać tylko CCC i Zalando. Na taki biznes jak Gino Rossi jest miejsce. Gino Rossi pozycjonuje się w innym segmencie niż CCC, ma własny zakład produkcyjny, sieć sklepów, silną markę i bazę klientów — oponuje Michał Bugajski. Jeszcze w latach 2015-16 sprzedaż damskich ubrań, mimo mniejszej skali, dostarczała Gino Rossi więcej zysków niż obuwie.

Jak sprzedać więcej i drożej

Właśnie w dawnej świetności Simple analitycy dopatrują się potencjału, który dostrzegło Monnari. Tym bardziej że kilka dni temu Monnari poinformowało o nawiązaniu współpracy z LK Designer Shops z NewConnect. To spółka Lidii Kality. Wraz z siostrą założyły Simple w 1993 r. i sprzedała Gino Rossi w 2006 r. Do połowy 2013 r. pozostawała jednak główną projektantką marki. — Jeżeli prześledzić ostatnie kroki Monnari, widać, że jest tam jakiś pomysł na Simple — uważa Tomasz Sokołowski.

Jego zdaniem, biorąc pod uwagę wyniki z ostatnich dwóch-trzech lat, Monnari może dość łatwo osiągnąć 13 mln zł synergii na przejęciu Simple. Nie wszyscy są jednak tak optymistyczni.

— Mamy do czynienia z przejęciem biznesu generującego straty przy dość wysokich wskaźnikach wyceny. Nadzieją jest współpraca z Lidia Kalitą, która założyła Simple i przez lata była główną projektantką, odchodząc wyraźnie przed początkiem problemów. Trudno jednak określić, na ile na kondycji Simple zaważyły zmiany w strukturze rynku, a na ile design i jakość ubrań — tłumaczy Michał Bugajski. Maria Mickiewicz z Pekao Investment Banking uważa, że łączenie potencjalnego odkupienia Simple przez Monnari z nawiązaniem przez to ostatnie współpracy ze spółką Lidii Kality to nadinterpretacja.

— Oczywiście nie jest to wykluczone, ale na tym etapie tych zdarzeń bym nie łączyła. Zbyt dużym uproszczeniem wydaje mi się również wiązanie pogorszenia sytuacji Simple w ostatnich latach ze zmianami osobowymi w zespole projektantów. Kilka lat temu rynek wyglądał inaczej, obecnie jest z pewnością dużo bardziej konkurencyjny, dochodzi dość silna presja ze strony internetu. Problemem Simple od kilku kwartałów są spadająca sprzedaż i marże. Nawet mocniejsze promocje nie przyciągnęły klientek do sklepów i spadekmarż nie został zrekompensowany wyższymi wolumenami — zaznacza Maria Mickiewicz. Marek Czachor uważa jednak, że promocje nic nie dały właśnie ze względu na słabość kolekcji. — Słabością Simple była słabość kolekcji. Firma musiała robić wyprzedaże ze względu na słaby bilans. Kilka lat temu wyniki były lepsze, bo lepsze było postrzeganie kolekcji. Może Lidia Kalita będzie w stanie je zmienić — mówi Marek Czachor. Maria Mickiewicz problemów upatruje raczej w sieci sprzedaży. Jej zdaniem, Monnari jest gotowe zapłacić dużo, ale spółkę stać na ten wydatek i po zrestrukturyzowaniu Simple na transakcji mogą skorzystać marka Simple i Monnari.

— Sklepy Simple są relatywnie małe, co może powodować problemy z eksponowaniem szerszego asortymentu, a dobra ekspozycja wydaje się być jednym z ważnych elementów w przypadku marki z tzw. wyższej półki. By inwestować w powiększanie powierzchni sklepów, potrzebny jest właściciel z solidnym bilansem, takim jak ma Monnari. Gino Rossi przy obecnym poziomie zadłużenia nie mogło sobie na to pozwolić. W przypadku zamknięcia transakcji, dzięki zwiększeniu skali działania, Monnari powinno zyskać również większą siłę w negocjacjach umów najmu powierzchni, jak i zakupów towarów. Co do samej ceny, wydaje się ona na tym etapie dość wygórowana za podmiot wymagający w naszej ocenie dość solidnej restrukturyzacji. Należy jednak pamiętać, że Monnari dopiero będzie prowadzić due diligence, a ostateczna cena ma zostać skorygowana o wartość zadłużenia netto Simple — wyjaśnia Maria Mickiewicz. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Monnari i Gino Rossi znalazły synergię