Sytuacja na rynkach finansowych uległa gwałtownemu pogorszeniu w obliczu ostatnich napięć geopolitycznych, które wywindowały ceny ropy naftowej na poziomy zagrażające stabilności. Inwestorzy, którzy jeszcze kilka tygodni temu liczyli na agresywny cykl obniżek, teraz z dużą rezerwą podchodzą do optymistycznych scenariuszy. Obecnie kontrakty terminowe powiązane ze stopami Fed sugerują, że do końca roku może dojść zaledwie do jednej obniżki o 25 punktów bazowych, najprawdopodobniej dopiero w grudniu. To drastyczna zmiana w porównaniu do ubiegłego miesiąca, gdy rynek wyceniał co najmniej 50 punktów bazowych luzowania. Prawdopodobieństwo obniżki o ćwierć punktu procentowego we wrześniu szacowane jest na 60 proc.
Ropa naftowa komplikuje walkę z inflacją
Kluczowym czynnikiem paraliżującym decydentów jest sytuacja na rynku surowców, gdzie cena baryłki ropy trwale przekroczyła 90 dolarów. Wzrost ten jest bezpośrednim następstwem wojny z Iranem, która wywołała obawy o podaż energii na skalę globalną. W czarnych scenariuszach analitycy wskazują, że surowiec może podrożeć nawet do 125 lub 150 dolarów, co niemal natychmiast przełożyłoby się na skokowy wzrost inflacji. Taki obrót spraw uniemożliwiłby Rezerwie Federalnej jakiekolwiek łagodzenie polityki pieniężnej, zmuszając bank centralny do utrzymywania restrykcyjnych stóp przez znacznie dłuższy czas.
Morgan Stanley pod prąd rynkowym oczekiwaniom
Mimo skrajnie trudnej sytuacji Michael Gapen, główny ekonomista Morgan Stanley ds. USA, pozostaje zwolennikiem tezy o szybkim rozpoczęciu cyklu obniżek. Według jego prognoz Fed wznowi luzowanie w czerwcu oraz dokona kolejnego ruchu we wrześniu. Ekspert przyznaje jednak, że ryzyko opóźnienia tych działań jest obecnie bardzo wysokie. Takie stanowisko stawia Morgan Stanley w opozycji do instytucji takich jak TD Securities czy Barclays, które w zeszłym tygodniu oficjalnie przesunęły swoje prognozy pierwszego cięcia z czerwca na wrzesień. Specjaliści ci wskazują, że odporność gospodarki przy jednoczesnej presji cenowej daje Fed komfort czekania na lepsze dane.
Rentowność obligacji sygnałem dla inwestorów
Gwałtowna zmiana sentymentu jest najlepiej widoczna na rynku długu, gdzie rentowność 2-letnich obligacji skarbowych wzrosła do poziomu prawie 3,75 proc. Jest to pułap rzadko spotykany, gdyż przekracza stopę rezerwową banku centralnego. Jednocześnie rynkowy wskaźnik stopy końcowej, czyli poziomu, na którym Fed ma zakończyć cykl łagodzenia, wzrósł od końca lutego o około 50 punktów bazowych i obecnie oscyluje powyżej 3,4 proc, a w niektórych scenariuszach nawet powyżej 4 proc. Świadczy to o tym, że rynek przygotowuje się na erę wyższych kosztów finansowania, niż zakładano jeszcze na początku roku.
Widmo recesji a odporność amerykańskiej gospodarki
Długotrwałe utrzymywanie stóp procentowych na wysokim poziomie w połączeniu z drogą energią nie pozostaje bez wpływu na realną gospodarkę. Szacuje się, że prawdopodobieństwo wystąpienia recesji w USA wzrosło do około 20 proc, a każdy kolejny impuls wzrostowy na rynku ropy może tę wartość zwiększyć. Z drugiej strony sektor usług i rynek pracy wciąż wykazują dużą dozę elastyczności, co tworzy dla Fed swoisty dylemat.
