Mors Wally terroryzuje brytyjskie wybrzeże

PAP
DI
opublikowano: 2021-09-17 15:29

Mors, który wiosną wypłynął ze Spitsbergenu, latem pojawił się na wodach Wielkiej Brytanii, gdzie zatapia jachty i motorówki.

Norweski mors arktyczny stał się lokalnym celebrytą. U brytyjskich wybrzeży zatopił już kilka drogich jachtów, motorówek i szybkich łodzi pontonowych. Media nadały mu imię Wally, ale przez właścicieli jachtów i zarządców przystani nazywany jest terrorystą.

Reportaże o nim wyemitowało już wiele stacji telewizyjnych, m.in. BBC i Sky News. Dla Norwegii stał się ambasadorem kraju, robiącym, jak podkreślił dziennik „Verdens Gang”, świetny PR, i to bezpłatnie, „podczas europejskiego tournée”.

— Mors arktyczny waży do 1500 kilogramów, a kły dochodzące do metra długości są w stanie skruszyć warstwę lodu o grubości nawet 20 centymetrów — wyjaśnił na łamach dziennika „Dagbladet” Audun Rikardsen, biolog morski z uniwersytetu w Tromsoe.

Po analizie zdjęć stwierdził: „Jest to z pewnością nasz mors, choć Wally jest mniejszy i ma krótsze kły, ale i tak waży co najmniej tonę”.

Gazeta opublikowała zdjęcie, na którym Wally płynie siedząc za sterem motorówki, informując, że kiedy mors wdrapał się na nią, załoga uciekła, pozostawiając silnik na biegu jałowym. „Nieporadne zwierzę swoim ciałem przypadkiem poruszyło manetkę gazu i wyraźnie zadowolone odpłynęło w nieznanym kierunku”.

Jego sposób działania, jak wyjaśnił Audun Rikardsen, jest zawsze taki sam. Widząc białą łódź, mors bierze ją za krę i wdrapuje się na nią, aby odpocząć. Później, już leżąc na pokładzie i przewracając się z boku na bok, demoluje wyposażenie i doprowadza łódź do utraty równowagi. Ta przewraca się do góry dnem. Chcąc się wdrapać na biały, przyjazny mu kadłub, używa do pomocy kłów, które z łatwością dziurawią cienki, kompozytowy materiał.

Zdaniem norweskich badaczy fauny morskiej pojawienie się arktycznego morsa w Wielkiej Brytanii to skutek szybko postępującego ocieplenia klimatu w Arktyce.

— Mors prawdopodobnie wdrapał się na oderwany kawałek góry lodowej przy Spitsbergenie, a później zasnął na płynącym z silnym prądem lodzie. Kiedy się obudził, wskoczył do wody i płynął dalej, odkrywając nowy dla niego świat — wyjaśnia Audun Rikardsen.