
Movember, czyli wąsopad, nie jest jeszcze tak popularny jak różowy październik, choć to w pewnym sensie jego odpowiednik. Nazwa akcji powstała z połączenia słów moustache i november. Wymyślili ją w 2003 r. dwaj Australijczycy Travis Garone i Luke Slattery. Namawiali znajomych do zapuszczania wąsów i zbierania pieniędzy na fundację prowadzącą badania nad rakiem prostaty i jąder. Statystyki nie są optymistyczne: szacuje się, co trzeci mężczyzna w wieku 50-80 lat zachoruje na raka prostaty. W Polsce zapada na niego rocznie 15 tys. mężczyzn, na raka jądra, który dotyka młodszych mężczyzn – 1,5 tys.
Badanie proste i bezboleśne
W naszym kraju akcja odbyła się po raz pierwszy w 2013 r. Zauważyli ją komentatorzy sportowi na zagranicznych stadionach i w geście solidarności także zaczęli zapuszczać wąsy. Organizatorem akcji Movember Polska jest Fundacja Kapitan Światełko.
– Jaką nomenklaturę przyjąć, mówiąc publicznie o badaniach miejsc intymnych? Nie wstydzimy się słów jądra, prostata, genitalia. Mogą być nawet klejnoty. Wszystko jedno, jak nazwiemy, najważniejsze, żeby informacja dotarła do ludzi. I żeby mężczyźni po prostu to robili, czyli przebadali się – zachęca Mateusz Jędraś, założyciel Spark Creativea, prezenter 4FUN Media i YouTuber wspierający w Polsce akcję Movember.

Uprzedzając kolejne pytanie, przyznaje, że też się bada i nie zauważył niczego niepokojącego.
Dr hab. n. med. Piotr Dobroński, urolog, chirurg, podkreśla wagę tych badań, ponieważ wcześnie wykryte nowotwory jąder są uleczalne.
– Badanie się mężczyzn między 20 a 35 rokiem życia pozwala wykryć nowotwór na tyle wcześnie, że jest wyleczalny. Po chemioterapii odsetek wyleczenia przekracza 90 proc. – wskazuje lekarz.
Wyjaśnia, że samo badanie jest niezwykle proste.
– Polega na ujęciu jądra ręką i wyczuciu stwardnienia. Najczęściej jest ono niebolesne. Kobiety powinny robić samobadanie sutków, a mężczyźni – wykonywać badanie jąder. Jeśli chodzi o gruczoł krokowy, to w poszukiwaniu nowotworu ważne jest badanie PSA standardowo przeprowadzanie u mężczyzn powyżej 50 roku życia. To jest badanie krwi, które zleca urolog – mówi dr Piotr Dobroński.
Mężczyźni, którzy nie wiedzą, jak zrobić badanie jądra, powinni po prostu odwiedzić urologa.
– Ta akcja jest dobrym pretekstem, by listopadzie spotkać się z lekarzem. Nie każda zmiana, którą wyczujemy w mosznie, musi być guzem jądra. Badanie jest niebolesne. Jeżeli istnieje podejrzenie guza jądra, wtedy zleca się badanie USG – tłumaczy doktor.
Bagatelizowany temat
Niestety świadomość potrzeby takiego badania wciąż jest niewielka.
– W Polsce jest grupa, która poddaje się temu badaniu: to studenci medycyny. W pozostałych grupach świadomość jego potrzeby jest większa u mężczyzn starszych. Najczęściej panowie pozostający w stałych związkach są stymulowani przez partnerki do odwiedzenia urologa – twierdzi urolog.

Także wspierający akcję Movember Mateusz Jędraś twierdzi, że temat nowotworu jąder jest bagatelizowany, chociaż to najpowszechniejszy nowotwór wśród mężczyzn poniżej 40 roku życia – mogą zachorować nawet nastolatkowie.
– Uważam, że ważne jest budowanie świadomości społecznej na temat spraw często bagatelizowanych, bo jesteśmy przekonani, że nas nie dotkną. Młodzi ludzie nie przyjmują do wiadomości, że mogą mieć raka. Myślą, ze spotyka to raczej ludzi w zaawansowanym wieku – twierdzi youtuber.
Listopad wciąż trwa – na stronie www.movember.pl można się dowiedzieć, gdzie jeszcze będą przeprowadzane badania w ramach akcji. Aby zapewnić bezpieczeństwo ich uczestnikom, wymagane są zapisy. Z uwagi na obostrzenia wprowadzone w ramach walki z pandemią COVID-19, badania w centrach handlowych w całym kraju zostały przełożone na wiosnę.
