Dwie zagraniczne spółki notowane na warszawskim parkiecie pochwaliły się wynikami za 2006 r. Miały czym.
Czeski koncern energetyczny CEZ, największa firma w naszym regionie, zarobiła w 2006 r. na czysto 3,98 mld zł. To o ponad 29 proc. więcej niż w roku poprzednim. Jest to też pierwszy przypadek wśród czeskich spółek, kiedy zysk przekroczył poziom 1 mld EUR.
Było to możliwe m.in. dzięki najwyższej w historii produkcji i sprzedaży energii elektrycznej, redukcji kosztów i zagranicznym akwizycjom. W 2006 r. do grupy CEZ dołączyły dwie polskie elektrownie: Elcho i Skawina. Pomogło też wzmocnienie kursu korony.
— Nasze wydatki inwestycyjne były ogromne, wydaliśmy ponad 6 mld zł — mówi Martin Roman, prezes CEZ.
Informuje jednocześnie o podwyższeniu prognozy zysku na 2007 r. o 150 mln zł do 4,85 mld zł.
Natomiast węgierski koncern chemiczny Borsodchem zanotował w ubiegłym roku ponad 40 proc. wzrost sprzedaży do 3,7 mld zł.
— To efekt zwiększenia zdolności produkcyjnych, kursów walutowych i koniunktury na rynku — tłumaczy zarząd firmy.
Zysk rósł w wolniejszym tempie o 5,1 proc. do około 217 mln zł. W 2006 r. chemiczna grupa wydała na nowe projekty blisko 400 mln zł, kończąc trzyletni cykl inwestycyjny.