Możecie się uczyć od CEZ i Borsodchemu

Zbigniew Kazimierczak
23-02-2007, 00:00

Dwie zagraniczne spółki notowane na warszawskim parkiecie pochwaliły się wynikami za 2006 r. Miały czym.

Dwie zagraniczne spółki notowane na warszawskim parkiecie pochwaliły się wynikami za 2006 r. Miały czym.

Czeski koncern energetyczny CEZ, największa firma w naszym regionie, zarobiła w 2006 r. na czysto 3,98 mld zł. To o ponad 29 proc. więcej niż w roku poprzednim. Jest to też pierwszy przypadek wśród czeskich spółek, kiedy zysk przekroczył poziom 1 mld EUR.

Było to możliwe m.in. dzięki najwyższej w historii produkcji i sprzedaży energii elektrycznej, redukcji kosztów i zagranicznym akwizycjom. W 2006 r. do grupy CEZ dołączyły dwie polskie elektrownie: Elcho i Skawina. Pomogło też wzmocnienie kursu korony.

— Nasze wydatki inwestycyjne były ogromne, wydaliśmy ponad 6 mld zł — mówi Martin Roman, prezes CEZ.

Informuje jednocześnie o podwyższeniu prognozy zysku na 2007 r. o 150 mln zł do 4,85 mld zł.

Natomiast węgierski koncern chemiczny Borsodchem zanotował w ubiegłym roku ponad 40 proc. wzrost sprzedaży do 3,7 mld zł.

— To efekt zwiększenia zdolności produkcyjnych, kursów walutowych i koniunktury na rynku — tłumaczy zarząd firmy.

Zysk rósł w wolniejszym tempie o 5,1 proc. do około 217 mln zł. W 2006 r. chemiczna grupa wydała na nowe projekty blisko 400 mln zł, kończąc trzyletni cykl inwestycyjny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Kazimierczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Możecie się uczyć od CEZ i Borsodchemu