Mroczna sztuka prania pieniędzy

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 26-02-2021, 14:45

Polska wdroży unijną dyrektywę, która ma ograniczyć przestępstwa na rynku sztuki. Sejm już pracuje nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Pod szczególnym nadzorem znajdą się transakcje powyżej 10 tys. euro.

Zainteresowanie kolekcjonowaniem sztuki i inwestowaniem w nią rośnie z roku na rok. Deloitte już dawno oceniał, że wartość światowego rynku wzrośnie do około 2,7 bln USD w 2026 r., a może być wyższa. To to kusi, stąd liczne kradzieże i fałszerstwa i coraz częstsze wykorzystywanie dzieł sztuki do prania brudnych pieniędzy.

– Zgodnie z raportami włoskiej organizacji ARCA (Association for Research into Crimes against Art) oraz The European Fine Art Foundation szacuje się, że rynek sztuki jest trzecim, po handlu narkotykami i bronią, obszarem działalności przestępczej na świecie, którego przychody sięgają nawet 6 mld EUR rocznie – mówi Justyna Świnka, aplikantka radcowska w Squire Patton Boggs.

Kartele, mafia i kolekcjonerzy

„Hannibal” Jeana Michaela Basquiata:
„Hannibal” Jeana Michaela Basquiata:
Obraz o wartości kilku milionów dolarów został nielegalnie przetransportowany z Brazylii przez Holandię do Stanów Zjednoczonych z fałszywymi fakturami przewozowymi stwierdzającymi, że zawartość przesyłki była warta 100 dolarów.
Sotheby's

Rynek aukcyjny i galeryjny w dużym stopniu przeniósł się do sieci, granice się zacierają, a transakcje często są anonimowe lub prywatne. Dodatkowo trudno określić dokładną wartość dzieła, ponieważ przyjmuje się, że jest warte tyle, ile zainteresowany jest w stanie za nie zapłacić. Na świecie nielegalny proceder sięga więc miliardów dolarów, ale pojedyncze transakcje mogą dotyczyć niezbyt wysokich kwot, które nie wzbudzają podejrzeń. Dotychczas sprzyjały temu luki w regulacjach. Marszandzi przez lata nie mieli obowiązku zgłaszania dużych transakcji ani podejrzanych działań biznesowych jakimkolwiek organom. Wystarczy przypomnieć, że po uchwaleniu przez meksykański rząd na początku 2010 r. ustawy wymagającej udzielania informacji o kupujących i ograniczenia kwoty, którą można wydać na jedno dzieło sztuki, sprzedaż spadła o 70 proc. przez kilka miesięcy. W kręgu podejrzanych nabywców na rynku sztuki były meksykańskie kartele.

Trzy lata później wybuchła afera wokół „Hannibala” Jeana Michaela Basquiata, który znajdował się w kolekcji brazylijskiego finansisty Edemara Cid Ferreira, założyciela Banco Santos. Po aresztowaniu bankiera okazało się, że obraz o wartości kilku milionów dolarów został nielegalnie przetransportowany z Brazylii przez Holandię do Stanów Zjednoczonych z fałszywymi fakturami przewozowymi stwierdzającymi, że zawartość przesyłki była warta 100 dolarów. Światowym problemem stał się przemyt artefaktów z Iraku i Syrii, które trafiały do europejskich i amerykańskich kolekcjonerów. Teraz uwagę przykuwają informacje dotyczące prania pieniędzy w Luksemburgu przez nieprzejrzyste firmy i struktury offshore tworzone przez rosyjską i włoską mafię. Wykryli to dziennikarze dziennika „Le Monde”, którzy prześwietlili 125 tys. firm, ale w sprawę włączyła także pozarządowa organizacja śledcza Organized Crime and Corruption Reporting Project oraz Komisja Europejska.

Większe i mniejsze przekręty

To kusi:
To kusi:
Zgodnie z raportami włoskiej organizacji ARCA (Association for Research into Crimes against Art) oraz The European Fine Art Foundation szacuje się, że rynek sztuki jest trzecim, po handlu narkotykami i bronią, obszarem działalności przestępczej na świecie, którego przychody sięgają nawet 6 mld EUR rocznie – mówi Justyna Świnka, aplikantka radcowska w Squire Patton Boggs.
materiały prasowe

Pranie brudnych pieniędzy nie musi być jednak procederem międzynarodowym. Za nielegalne pieniądze można kupować znacznie tańsze dzieła sztuki, a później je odsprzedawać w domach aukcyjnych, całkiem już legalnie. Dotyczy to wszystkich przedmiotów kolekcjonerskich i innych aktywów, które pomagają ukryć nielegalne zyski.

Okazuje się, że pranie brudnych pieniędzy wymaga kreatywności, a nabycie konkretnego dzieła sztuki często jest tylko składową transakcji na rynku artystycznym.

Wiele zachodnich banków udziela kredytów pod zastaw dzieł sztuki. Wystarczy więc kupić dzieło za nielegalne pieniądze i udać się do banku po pożyczkę, aby wyjść z niego już z legalnymi pieniędzmi. Można też nawiązywać kontakty z artystami i kupować prace bezpośrednio od nich, płacąc nielegalną gotówką, a następnie sprzedawać je na aukcjach. Zysk nie będzie szybki, więc to raczej plan długoterminowy, bo wszystko zależy od zainteresowania oferowanymi dziełami, ale z czasem przyjdzie. Długoterminowym planem jest też podpisanie z artystą umowy gwarantującej kupowanie jego prac w przyszłości. Żeby plan się powiódł, potrzebny jednak będzie sponsoring i promocja artysty. Z takich działań słynął Abbey House, który po jakimś czasie zmienił nazwę na ArtNews, spółkę, na której działalność najpierw zwróciła uwagę Komisja Nadzoru Finansowego, a potem prokuratura, a sprawa zakończyła się jej upadłością. Wszystko zaczęło się w 2011 r. od aukcji w DA Abbey House (nikt nie wiedział, gdzie się odbyła) obrazu Agaty Kleczkowskiej, wtedy jeszcze studentki, za niebotyczną wówczas kwotę 160 tys. zł. Dzisiaj jej prace można kupować za kilka tysięcy złotych.

Potrzeba regulacji

Zwiększenie transparentności:
Zwiększenie transparentności:
Założeniem leżącym u podstaw projektu zmiany ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu jest zwiększenie transparentności informacji dotyczących przepływów finansowych, a w rezultacie wzmocnienie pozycji organów, które skupiają się na wykrywaniu środków finansowych z działalności przestępczej lub służących finansowaniu działalności terrorystycznej – mówi Karolina Łasowska, radca prawny, Associate w Squire Patton Boggs.
materiały prasowe

Basel Institute on Governance, instytucja, której celem jest ograniczanie przestępstw finansowych, zwraca uwagę, że im bardziej rosną regulacje sektora finansowego, tym większy jest napływ pieniędzy do świata sztuki. Zaczęto więc uszczelniać luki w obowiązującym prawie. Kongres Stanów Zjednoczonych zaproponował rozszerzenie ustawy nakładającej na banki obowiązek zgłaszania niektórych transakcji gotówkowych przekraczających 10 tys. dol. o transakcje na rynku sztuki.

Unia Europejska już w 2020 r. przyjęła dyrektywę 5 AMLD, która ma regulować działalność na rynku sztuki w krajach członkowskich. Wdrożenie jej zobowiązuje marszandów i pośredników w sprzedaży, w tym galerie sztuki i domy aukcyjne, do weryfikacji klientów i zgłaszania podejrzanych transakcji biznesowych, zwłaszcza tych, które przekraczają 10 tys. euro, bez względu na to, czy dotyczą jednego zakupu, czy kilku ze sobą powiązanych. Dyrektywa w poszczególnych państwach Unii będzie jednak wiążąca dopiero, gdy każdy kraj wdroży je we własnym porządku prawnym przez wprowadzenie odpowiednich regulacji.

Teraz zrobi to Polska. Sejm już pracuje nad projektem zmiany ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, by dostosować polskie przepisy do wymagań unijnych.

– Założeniem leżącym u podstaw projektu jest zwiększenie transparentności informacji dotyczących przepływów finansowych, a w rezultacie wzmocnienie pozycji organów, które skupiają się na wykrywaniu środków finansowych z działalności przestępczej lub służących finansowaniu działalności terrorystycznej – mówi Karolina Łasowska, radca prawny, Associate w Squire Patton Boggs.

Dokumenty pod nadzorem

Nowe mechanizmy:
Nowe mechanizmy:
Planowane zmiany uwzględniają również doprecyzowanie zasady przechowywania przez odpowiednie instytucje dokumentów i informacji uzyskanych w wyniku stosowania środków bezpieczeństwa finansowego i rozszerzenie zakresu statystyk gromadzonych przez Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz sprecyzowanie zasad przekazywania informacji przez GIIF organom krajowym i zagranicznym – mówi Marcin Wnukowski, radca prawny, partner w Squire Patton Boggs.
materiały prasowe

– Planowane zmiany uwzględniają również doprecyzowanie zasady przechowywania przez odpowiednie instytucje dokumentów i informacji uzyskanych w wyniku stosowania środków bezpieczeństwa finansowego i rozszerzenie zakresu statystyk gromadzonych przez Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz sprecyzowanie zasad przekazywania informacji przez GIIF organom krajowym i zagranicznym – dodaje Marcin Wnukowski, radca prawny, partner w Squire Patton Boggs.

Prawnicy podkreślają, że projekt wprowadza nowe mechanizmy weryfikacji danych zawartych w Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych, zwłaszcza instytucji obowiązanych w rozumieniu ustawy do rejestrowania wszelkich rozbieżności między ustalonym stanem faktycznym a danymi dostępnymi w CRBR. W przypadku niezgodności instytucja, która dokonała analizy, będzie miała możliwość przekazania tych informacji organowi nadrzędnemu w celu wszczęcia postępowania wyjaśniającego, czy informacje zgromadzone w CRBR są prawidłowe i aktualne.

– Niezależnie od kary finansowej w wysokości 1 mln zł za niedopełnienie obowiązku zgłaszania informacji o beneficjentach rzeczywistych i dokonania ich aktualizacji projekt zakłada wprowadzenie dodatkowej sankcji finansowej, którą będzie objęty beneficjent rzeczywisty. Zgodnie z proponowaną zmianą można będzie nałożyć na niego karę pieniężną w wysokości 50 tys. zł za niedostarczenie niezbędnych i aktualnych informacji stanowiących podstawę wpisu do CRBR – wylicza Marcin Wnukowski.

Koniec z anonimowością

– Na tle współczesnych gospodarek globalnych rynek dzieł sztuki jako segment rynku inwestycji alternatywnych stanowi obszar finalizowania transakcji opiewających na niemałe kwoty. Konieczność transparentności informacji nie będzie dotyczyła jednak drobnych przedsiębiorców – podkreśla Justyna Świnka.

Szczególna uwaga zostanie skupiona na tych, którzy zajmując się przechowywaniem, obrotem lub pośrednictwem w obrocie dziełami sztuki, będą dokonywać transakcji o wartości równej lub przekraczającej 10 tys. euro. W rezultacie zostanie wzmocniona efektywność polskiego systemu bezpieczeństwa finansowego i wsparcie systemu kontrolnego.

– Dzięki proponowanej regulacji będą skuteczniejsze możliwości rozpoznania i identyfikacji działalności mogącej mieć lub mającej związek z działalnością przestępczą, co przyczyni się do jej eliminowania na szczeblu regionalnym i krajowym – mówi Justyna Świnka.

Zamiany mogą być jednak uciążliwe niektórych dla kolekcjonerów i inwestorów, którzy często lubią być anonimowi, ale przedstawiciele domów aukcyjnych uważają, że nie będzie tak źle.

Zmiana uderzy w najmniejszych graczy na rynku
Wojciech Dziakowski
radca prawny Desy Unicum

Transakcje dotyczące dzieł sztuki są rzetelnie i szczegółowo ewidencjonowane. Planowana zmiana ustawy w dużej mierze zdubluje obowiązki już ciążące na domach aukcyjnych i galeriach dzieł sztuki. Wynika to z prowadzenia księgi ewidencyjnej zabytków przyjętych i oferowanych do zbycia, w której szczegółowo i odręcznie muszą być opisywane transakcje dotyczące dzieł sztuki o wartości przekraczającej 10 tys. zł. Planowane zmiany przepisów raczej nie wpłyną na kolekcjonerów. Dziś całkowita anonimowość jest niemalże nieosiągalna i klienci są tego świadomi. Zmiana uderzy w najmniejszych graczy na rynku, dla których będzie sporym wyzwaniem organizacyjnym, ponieważ de facto wykonują już te obowiązki, tylko w trochę innej formie.

Nowelizacja ustawy może być szokiem
prof. Wojciech Szafrański
wykładowca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, specjalizujący się w obrocie dziełami sztuki, biegły ad hoc w zakresie wycen dzieł sztuki

Dla rynku sztuki wprowadzenie nowelizacji niniejszej ustawy może okazać się szokiem podobnym do tego, jaki początkowo zapanował na brytyjskim rynku sztuki, gdy Wielka Brytania transponowała rozwiązania 5 AMLD do własnego porządku prawnego, choć już nie była członkiem UE. Ten szok może najpierw dotknąć pośredników, tj. domy aukcyjne, antykwariaty i galerie, a więc zarówno z rynku wtórnego, jak i pierwotnego, a dopiero w dalszej kolejności innych uczestników rynku sztuki, czyli zbywców i nabywców, którzy jak zawsze z pewnym opóźnieniem dowiedzą się o nowych rozwiązaniach i ich konsekwencjach. Najważniejsza będzie jedna praktyka, czyli jak organy państwa – tu przede wszystkim GIIF – będą realizowały swoje uprawnienia względem pośredników na rynku sztuki. Przecież nie jest żadną tajemnicą, że generalnie dotychczasowe działania w tym zakresie można raczej uznać za pasywne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane