Wszystko wskazuje na to, że w 2004 r. warszawska giełda zyska nowy subindeks — WIG Energetyka. W programie prywatyzacji branży wstępnie zaplanowano, że oprócz Południowego Koncernu Energetycznego na parkiet trafi BOT i cztery grupy spółek dystrybucyjnych. A wszystko przez Stoen.
Zespół ds. rynku energii kierowany przez Marka Kossowskiego, wiceministra gospodarki, omawiał w piątek projekt programu prywatyzacji i restrukturyzacji branży energetycznej przedstawiony przez Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP). Nad dokumentem obradowano przy drzwiach zamkniętych w ścisłym gronie stałych członków zespołu. Tzw. partnerom społecznym, czyli przedstawicielom przedsiębiorstw z sektora i związków zawodowych, program zostanie przedstawiony dopiero 20 listopada. Wcześniej, na kolejnym posiedzeniu zespołu, odbędzie się „drugie czytanie” dokumentu, w którym uwzględnione już będą uwagi uczestników piątkowych obrad.
Członkowie specgrupy unikali udzielania informacji na temat przebiegu dyskusji i treści projektu. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że zgłoszone poprawki nie dotyczyły raczej merytorycznej strony dokumentu. Za szczególnie istotną uznano kwestię wyciszenia politycznej zawieruchy związanej z niedawną prywatyzacją Stoenu — warszawskiego dystrybutora energii. Na tę okoliczność w dokumencie mają pojawić się specjalne uspokajające zapisy.
Burza wokół sprzedaży Stoenu niemieckiej firmie RWE spowodowała również, że wstępnie zdecydowano się pozostawić w programie niektóre kontrowersyjne propozycje rozwiązań prywatyzacyjnych. Chodzi głównie o projekt skierowania na warszawską giełdę nie tylko — jak planowano wcześniej — Południowego Koncernu Energetycznego, ale również BOT (czyli skonsolidowanych elektrowni Bełchatów, Opole i Turów), a przede wszystkim — wszystkich czterech grup spółek dystrybucyjnych, których konsolidacja ma nastąpić w 2003 r.
— To rozwiązanie ma zamknąć usta wszystkim obrońcom polskości energii elektrycznej, którzy po prywatyzacji Stoenu uznali Warszawę za drugie Westerplatte. Nie wiadomo jednak, czy giełdowy projekt doczeka się realizacji. Koncepcja może przegrać z kolejnymi budżetami, zwłaszcza jeśli wejdziemy do UE i będziemy musieli przestrzegać dyscypliny związanej z wysokością deficytu — komentuje jeden z analityków branży energetycznej.
— Z drugiej strony, jeśli rząd raz przyjmie taką wersję, nie będzie mu łatwo się z niej wycofać, bo pewne jest, że będzie miała bardzo silne poparcie zarówno wśród zarządów, jak i związkowców — dodaje ekspert.
Nie ma wątpliwości, że prywatyzacja ścieżką giełdową jest zazwyczaj znacznie mniej dochodowa niż sprzedaż akcji bezpośrednio inwestorowi strategicznemu, który przecież i tak może przejąć kontrolę nad spółką, skupując papiery z rynku. Takie głosy pojawiały się podczas piątkowych obrad zespołu, jednak w imię „spokoju społecznego” zdecydowano się wybrać drogę giełdową, którą uznano za mniejsze zło.
Brak silnej ręki inwestora znacznie utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, restrukturyzację firmy, co niewątpliwie podoba się załogom. Giełda zapewnia też zdecydowanie większą samodzielność zarządom spółek. No i znika wątek wyprzedaży majątku narodowego zachodnim kapitalistom.


