MTU i FinLife na plusie

Przybywa firm, które zaczynają wypracowywać zyski. Do grupy dołączyły Moje Towarzystwo Ubezpieczeń i FinLife.

MTU i FinLife na plusie

Tomasz Brzeziński
opublikowano: 29-05-2006, 00:00

Przybywa firm, które zaczynają wypracowywać zyski. Do grupy dołączyły Moje Towarzystwo Ubezpieczeń i FinLife.

Dodatni wynik finansowy w krajowym sektorze ubezpieczeń ciągle nie jest oczywistością. Na koniec 2005 r. nad kreską było 43 z 67 działających u nas firm. Po I kwartale do tego grona dołączyły kolejne: Moje Towarzystwo Ubezpieczeń (MTU) oraz FinLife TUnŻ (a także Aegon).

MTU, które specjalizuje się w oferowaniu prostych i tanich polis dla klientów z małych ośrodków miejskich i wsi, zebrało w I kwartale 42,6 mln zł składek, blisko 80 proc. więcej niż rok wcześniej. Ubezpieczyciel wypracował 2,7 mln zł zysku netto, podczas gdy rok wcześniej był jeszcze 1,9 mln zł na minusie. Według Jarosława Piątkowskiego, prezesa MTU, dodatni wynik pojawił się kilka miesięcy wcześniej niż planowano.

— Odnotowaliśmy wzrost składki zarobionej, co ma związek z dokonaną w połowie ubiegłego roku podwyżką taryf średnio o 7 proc. Mamy też szczelny system likwidacji szkód, który pozwala nam kontrolować wypłaty odszkodowań — wylicza szef MTU.

Do końca roku zysk wzrośnie już jednak nieznacznie, do nieco ponad 3 mln zł (przy ponad 200 mln zł przychodów).

— Inwestujemy w rozwój systemów direct. Ten rok chcemy poświęcić na testy, tak by dopracować się strategii rozwoju tego segmentu w kolejnych latach. W czerwcu rozpoczniemy oferowanie polis przez internet, a w drugiej połowie roku ruszy pilotaż sprzedaży ubezpieczeń przez telefon — wyjaśnia prezes Piątkowski.

Poprawę wyniku, mimo spadku przychodów o blisko połowę — do 19,7 mln zł, odnotował FinLife.

— Zysk jest wynikiem zmian w strategii rozwoju spółki. Zakładają one odejście od dynamicznego zdobywania udziałów w rynku na rzecz rentowności. W kwietniu zysk netto wzrósł do około 3,1 mln zł —mówi Bogusław Sosnowski, prezes FinLife.

Jednak na koniec roku, według planu, zysk ma wynieść 0,8-1 mln zł (przy 75-80 mln zł składki).

— To założenia konserwatywne. Nie mamy pewności, jak będzie się rozwijała sprzedaż ubezpieczeń poprzez banki ani też jaka będzie szkodowość kontraktów grupowych — tłumaczy szef FinLife.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Brzeziński

Polecane