Müller znów próbuje wejść do Polski

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2001-11-12 00:00

Müller, niemiecki producent jogurtów, znów próbuje znaleźć miejsce na polskim rynku. Spółdzielnia mleczarska w wielkopolskim Gostyniu, której inwestor złożył ofertę, nie dała jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.

Jeden z największych niemieckich przetwórców mleka — Müller znów próbuje wejść na polski rynek. Zdzisław Paszkier, wiceprezes spółdzielni mleczarskiej w Gostyniu, potwierdził, że inwestor złożył im ofertę.

— Müller jest zainteresowany spółdzielnią, ale nie było bliższych rozmów na ten temat. Wiem, że rada spółdzielni ma najpierw pojechać do niemieckiej fabryki Müllera — tłumaczy Zdzisław Paszkier.

Jeden z naszych rozmówców z zagranicznej firmy działającej w tym sektorze uważa, że Gostyń jest zainteresowany pozyskaniem partnera z kapitałem nie mniej niż Müller.

— Zarząd spółdzielni w Gostyniu zlecił niemieckiej firmie konsultingowej poszukiwanie inwestora na tamtym rynku — zapewnia nasz rozmówca.

Zdzisław Paszkier twierdzi, że nic o tym nie wie.

Już kilka lat temu Müller miał ambicje podbicia polskiego rynku jogurtów. Przeprowadził nawet wielką kampanię promocyjną, ale pomysł spalił na panewce. Waldemar Broś z Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich uważa, że dziś wejście niemieckiego koncernu do Polski przez przejęcie lokalnej mleczarni jest mało realne.

— Udział zagranicznego kapitału w rynku jogurtów jest stabilny — w rynku skupu mleka zagraniczne firmy nie przekraczają 20 proc. Intensywny rozwój sprzed kilku lat został przyhamowany, ponieważ spadło spożycie jogurtów. W ciągu trzech lat zmniejszyło się o blisko 30 proc. — tłumaczy Waldemar Broś.

Müller oprócz jogurtów produkuje także deserów mlecznych.

— Niemcy zmarnowali okazję i nie rozwinęli sprzedaży jogurtów. Mogą chcieć to nadrobić w deserach. Holenderska Campina zainwestowała duże środki w promocję deserów, a to może być sygnał, że sektor jest rentowny — mówi przedstawiciel branży mleczarskiej.

— Jeśli Müller wejdzie na rynek, będzie groźniejszym konkurentem niż Zott kilka lat temu — twierdzi Juliusz Chanik, prezes OSM Dagny w Strzelinie.