Tworzone na szczycie hossy fundusze nieruchomościowe, takie jak Arka, miały charakter spekulacyjny, bo z założenia miały zarobić na różnicy cen kupna i sprzedaży nieruchomości. Ta strategia do tej pory nie przyniosła jednak kokosów klientom, a produkty te nie cieszą się ani dużą popularnością, ani wysokimi ocenami. Czasy te odeszły już w zapomnienie i przyszły nowe, które przyniosły inne podejście do zarabiania w tym segmencie rynku. Murapol DC Fund FIZAN utworzony we współpracy z Altus TFI ma zarabiać na różnicy w kosztach budowy i cenie sprzedaży mieszkań.

— Od dwóch lat w ramach holdingu z powodzeniem zarządzamy Polskim Deweloperskim FIZAN o aktywach około 0,7 mld zł. Dziś do udziału w projektach chcemy zaprosić inwestorów zewnętrznych. Oczywiście wiąże się to z koniecznością dzielenia się zyskiem, ale Murapol ma czym się dzielić — tłumaczy Michał Sapota, prezes Murapolu.
Z dala od banków
W tej układance każda ze stron ma być zadowolona. Murapol, jako deweloper, zdobędzie finansowanie dla swoich projektów mieszkaniowych, Altus TFI zgarnia część opłaty za zarządzanie, a posiadacze certyfikatów funduszu mają zarobić gwarantowane 8 proc. rocznie. Murapol DC Fund FIZAN inwestowaćbędzie w udziały i akcje spółek celowych, z których każda jest właścicielem wybranego projektu deweloperskiego. Ich zarządzaniem zajmie się Murapol, dlatego to właśnie na niego spada odpowiedzialność za gwarancję zysku klientów funduszu. Altus TFI będzie koordynował sprzedaż certyfikatów.
— Altus to alternatywa dla banków i obligacji. Rynek sprzyja dobrym deweloperom, a za kilka lat podium będzie należało do tych, którzy posiadają dostęp do zdywersyfikowanych źródeł finansowania ekspansji. Oferując inwestorom pewny i pozbawiony elementu spekulacyjnego zysk, podwoimy w ciągu 2-3 lat skalę działalności, więc korzyści będą obopólne — przekonuje Michał Sapota.
Altus, jako pośrednik w pozyskiwaniu gotówki, będzie wkraczał do gry, kiedy zaawansowanie budowy i sprzedaży mieszkań wyniesie co najmniej 40 proc. Ma być gwarantem płynności inwestycji i minimalizować ryzyko. Emisje certyfikatów skierowane imiennie do 149 inwestorów (minimalna kwota inwestycji to równowartość 40 tys. EUR) będą przeprowadzane cyklicznie pod konkretny projekt deweloperski i mają opiewać maksymalnie na 10 mln zł.
Zysk w promocji
W zamian za finansowanie projektów Altus otrzyma część marży ze sprzedaży mieszkań, która po „oczyszczeniu” z kosztów ostatecznie trafi w ręce posiadaczy certyfikatów. Na początek zysk klientów funduszu ma wynosić 8 proc. rocznie. Ale jest to terminowa „promocja”. Potem wysokość zarobku gwarantowanego będzie obniżana, ale szczegółów nie podano. W zeszłym roku Murapol zarobił na czysto 49 mln zł, a przychody sięgnęły 170 mln zł. W pierwszym półroczu 2014 r. deweloper podpisał 1003 umowy, podwajając wynik z zeszłego roku.
— Nasza marża brutto ze sprzedaży regularnie przekracza 30 proc., niezależnie od koniunktury. Receptą na sukces jest dywersyfikacja projektów. Oferujemy lokale na każdą kieszeń, od 4 do 9 tys. zł za metr, w różnych lokalizacjach. Celujemy w miasta, gdzie ceny mieszkań są niższe, ale mimo wszystko można osiągnąć wysokie marże, bo grunty są tańsze, a rynek mniej konkurencyjny — ujawnia Michał Sapota.
Cykl budowy w Murapolu zamyka się w 24 miesiące, ale całość zainwestowanej gotówki klienci funduszu Murapol DC Fund FIZAN będą mogli odzyskać dopiero po 36 miesiącach.
Polacy lubią wierzytelności
Obietnica zarobku w wysokości co najmniej 7 proc. rocznie działa jak magnes. W ramach drugiej subskrypcji certyfikatów do portfela funduszu wierzytelności ze stajni Altus TFI napłynęło 18 mln zł. Fundusz inwestuje w masowe długi bankowe, telekomunikacyjnego oraz użyteczności publicznej. Z przeprowadzonej we wrześniu założycielskiej emisji TFI zdobyło 5 mln zł, z czego 4 mln zł zostały przeznaczone na zakup portfela wierzytelności o wartości nominalnej 57 mln zł. Minimalna wpłata do Altus Wierzytelności wynosi około 200 tys.