Murapol szuka drogi na parkiet

Emil Górecki
opublikowano: 2012-08-06 00:00

Deweloper znów przesuwa debiut. Jeśli ponownie się nie uda, wejdzie na GPW tylnymi drzwiami — przez przejęcie.

Z giełdowego debiutu bielskiego dewelopera Murapol pod koniec lata nici. Zainteresowanie jego walorami ze strony instytucji finansowych nie pozwalało na zebranie z rynku planowanej kwoty ponad 40 mln zł.

Początek zapisów na akcje został przesunięty z 21 sierpnia na 10 października. Dlaczego? Michał Sapota, wiceprezes Murapolu, uważa, że to kwestia złej sytuacji na rynku.

— Nie chcemy wchodzić na giełdę po każdej cenie. Do tego dochodzą problemy branży budowlanej i związana z tym niechęć inwestorów finansowych także do deweloperów — mówi Michał Sapota.

Niechęć, według wiceprezesa, jest nieuzasadniona. Mimo statystycznego spadku sprzedaży mieszkań ogółem są firmy, którym udaje się znaleźć chętnych na sporą liczbę mieszkań, bo w Polsce jest duży popyt.

— Wzrost sprzedaży w Murapolu w tym roku wyniesie prawie100 proc. Celem jest tysiąc lokali w 2012 r. i 1,5 tys. w 2013 r. Do końca lipca sprzedaliśmy niemal 500. W sierpniu i wrześniu zaczniemy budowę kolejnych inwestycji z 600 mieszkaniami — mówi Michał Sapota.

To już kolejne przesunięcie debiutu, bo pierwszy raz spółkaprzymierzała się do niego w 2008 r. Gotówkę na zakupy działek i projektów ma zdobyć przez kredyt lub obligacje, które mają być oferowane w najbliższych miesiącach.

— Chcemy uplasować dwie- -trzy emisje — mówi Michał Sapota.

Czy w październiku sentyment inwestorów giełdowych do deweloperki się poprawi i Murapol wreszcie stanie się spółką publiczną?

— Trudno powiedzieć. Jesienią na giełdzie ma się pojawić oferta grupy PHN, która ma szansę zgarnąć dużą część pieniędzy inwestorów. Jeśli się nie uda, być może wejdziemy na parkiet przez przejęcie notowanej spółki. Zależy nam na debiucie, bo to poprawia wizerunek i ułatwia negocjacje z instytucjami finansowymi i klientami — mówi wiceprezes spółki.