Musicie inwestować jeszcze więcej

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 01-12-2006, 00:00

Jeśli chcemy, by wysoki wzrost gospodarczy zagościł u nas na dłużej, przedsiębiorcy muszą inwestować jeszcze więcej. Przez ładnych kilka lat.

Gospodarka znów zaskoczyła analityków wyższym wzrostem gospodarczym. PKB wzrósł w trzecim kwartale o 5,8 proc. (r/r), przy średniej oczekiwań rynkowych na poziomie 5,5 proc. Mocnemu wzrostowi spożycia indywidualnego (o 5,5 proc.) towarzyszył znaczący wzrost inwestycji (o 19,8 proc.). Na pierwszy rzut oka to świetny wynik. Euforię tonował brak reakcji rynków finansowych. Inwestorzy spodziewali się mocnych danych.

Jest lepiej...

Dla Witolda Orłowskiego, doradcy PricewaterhouseCoopers, zaskakujący był nie tyle kierunek, w jakim podąża gospodarka, ile tempo.

— Potwierdza się potężny popytowy boom w gospodarce. Prawdopodobnie skłoni to ekonomistów do podniesienia prognoz gospodarczych — uważa Witold Orłowski.

Szybko rosnące inwestycje cieszą, bo — jak zauważa Katarzyna Zajdel-Kurowska z Banku Handlowego (BH) — to jedyny długofalowy czynnik wzrostu gospodarczego.

— Czym większy udział inwestycji w PKB, tym większa szansa na wysoki wzrost gospodarczy w dłuższym okresie. Gorzej, gdy wzrost budowany jest na konsumpcji. Majątek trwały pozwala na kolejne lata wzrostu, a konsumpcja oznacza jego przejadanie — tłumaczy ekonomistka BH.

...ale wciąż źle

Choć inwestycje wzrosły o jedną piątą, ich udział w polskim PKB jest jednak wciąż niewystarczający i wynosi zaledwie nieco ponad 19 proc. Zaledwie, bo jeśli przyjrzymy się innym krajom, okaże się, że jesteśmy w tej klasyfikacji na szarym końcu stawki. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że w 2007 r. udział ten wzrośnie w Polsce z 19 proc. do 20 proc. Tymczasem na Łotwie wzrośnie z 33 proc. do 35 proc., w Estonii z 32 proc. do 34 proc., w Hiszpanii z 30 proc. do 31 proc. a w Czechach pozostaną na poziomie jednej czwartej PKB.

— W polskich warunkach absolutnym minimum jest 25-procentowy udział inwestycji we wzroście gospodarczym. Tylko to dałoby szansę na modernizację gospodarki i poprawę konkurencyjności naszych przedsiębiorstw. By to osiągnąć, trzeba 2-3 lat ciągłego wzrostu inwestycji na poziomie 20-25 proc. Inwestycje muszą na trwałe wrócić jako istotny czynnik budowania wzrostu gospodarczego — uważa Małgorzata Krzysztoszek, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP).

Tymczasem, jak przyznaje, mimo iż duża grupa przedsiębiorców widzi konieczność inwestowania (by nie stracić rozwijającego się szybko rynku), większości przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych drżą ręce.

— To efekt niestabilności otoczenia gospodarczego, które wynika m.in. z niestabilności prawa — dodaje ekspert PKPP.

20 proc. to mało

Inwestycje są najbardziej nieprzewidywalnym komponentem wzrostu gospodarczego. Byliśmy tego świadkami np. na początku 2005 r., gdy ich dynamika niespodziewanie spadła w okolice 1 procenta. Czy taka sytuacja może się powtórzyć?

— Spowolnienie inwestycji jest możliwe, gdyby w gospodarce wydarzyło się coś bardzo złego. Spodziewam się raczej kontynuacji wysokiej dynamiki przez kilka kwartałów — uważa Witold Orłowski.

Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH, przewiduje, że dynamika inwestycji wyhamuje w IV kwartale do 15,3 proc., a w całym roku wyniesie 15,1 proc.

— W 2007 r. spodziewam się 11,9-procentowego wzrostu — dodaje ekonomista Banku BPH.

Większą optymistką jest Katarzyna Zajdel-Kurowska, która przewiduje 20-procentową dynamikę inwestycji. Jednak nawet jeśli jej prognozy się sprawdzą, będzie to zbyt mało, by szybko zwiększyć udział inwestycji w PKB.

— W takim przypadku udział inwestycji w PKB wzrósłby do około 22 proc. Byłby to jednak ciągle poziom niewystarczający — dodaje ekonomistka BH.

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, ekonomisty Banku Millennium, niezależnie od tego, jak ostatecznie kształtować się będą inwestycje, w najbliższym czasie — obok konsumpcji prywatnej — staną się głównym motorem gospodarki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu