Musimy mieć swoją drogę do euro

Mira Wszelaka
opublikowano: 2003-07-04 00:00

Polska — wzorem Wielkiej Brytanii — powinna mieć własny zestaw kryteriów, które pomogą określić stopień przygotowania do wprowadzenia wspólnej waluty euro — to wniosek z seminarium UKIE.

To, że nasz kraj przystąpi do strefy euro, jest przesądzone. Tematem wciąż otwartym jest jednak tryb i data przyjęcia wspólnej waluty.

Zdaniem Karola Lutkowskiego ze Szkoły Głównej Handlowej, byłego ministra finansów, dobrze by było, gdyby Polska przyjęła euro tak szybko, jak się da, ale nie powinna od razu pozbawiać się możliwości kształtowania polityki monetarnej.

— Zbyt szybkie usztywnienie kursu bez zmian strukturalnych może być zgubne. Wskazuje na to choćby przykład naszych zachodnich sąsiadów. Dlatego nie tyle istotna jest konwergencja z kryteriami z Maastricht, ile konwergencja realna — mówił Karol Lutkowski podczas poświęconej naszej drodze do euro konferencji Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE).

Dlatego — w ocenie byłego ministra finansów — rząd powinien opracować wewnętrzny zestaw kryteriów (m.in. poziom bezrobocia czy strukturę gospodarczą). I dopiero na tej podstawie — w połączeniu z kryteriami z Maastricht — podjąć decyzję o ewentualnej gotowości polski do członkostwa w strefie euro.

Według Tomasza Ciszaka, eksperta z Departamentu Analiz Społecznych i Ekonomicznych w UKIE, Polska mogłaby spełnić kryteria z Maastricht już w 2007 r. i przystąpić do strefy 1 stycznia 2009 r., ale — jak zaznacza — nie jest to scenariusz rządowy.