Musk: to siły zbrojne i prezydent USA decydują o systemach Starshield

PAP, DI
opublikowano: 2026-10-14 21:48

Decyzje w sprawie wszelkich ograniczeń dotyczących prędkości lub sposobu wykorzystywania systemów Starshield należą do sił zbrojnych USA i ostatecznie do prezydenta Donalda Trumpa – oświadczył w środę Elon Musk.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Starshield pod kontrolą rządu USA

Starshield to opracowywana przez SpaceX, kosmiczną spółkę Elona Muska, sieć satelitów i usług kosmicznych przeznaczonych przede wszystkim dla amerykańskich instytucji rządowych, wojska i służb bezpieczeństwa. Można ją określić jako wojskowo-wywiadowczy odpowiednik Starlinka, choć zakres jej zastosowań jest szerszy niż sama łączność internetowa.

- Systemy Starshield są własnością rządu USA i pozostają pod jego kontrolą – oznajmił w środę Musk.

Podkreślił, że decyzje w sprawie „wszelkich ograniczeń dotyczących prędkości lub wykorzystywania systemów należą do sił zbrojnych USA, a ostatecznie do prezydenta Stanów Zjednoczonych”.

Musk zaznaczył we wpisie na swojej platformie X, że Starlink jest ograniczony do zastosowań cywilnych lub działań o charakterze obronnym i nie może być wykorzystywany do prowadzenia ofensywnych działań wojskowych.

Doniesienia o ograniczeniu pracy terminali Starlink

O ograniczeniu w nocy z wtorku na środę funkcjonowania terminali internetu satelitarnego Starlink poinformował były doradca ukraińskiego ministerstwa obrony Serhij Sternenko. Dodał, że może to być następstwem decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Podczas jazdy z prędkością powyżej 160 km/h zaczęło zanikać połączenie (z terminalami – PAP). Z tego powodu nie udało się zrealizować wielu ważnych misji” – czytamy w środowym wpisie Sternenki na Telegramie.

Dodał, że wciąż działają zwykłe terminale satelitarne.

Doniesienia te potwierdził doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Serhij Beskrestnow, dodając, że ograniczenia dotyczą wojskowego pakietu usług systemu Starlink – StarShield.

„Nasze siły obronne nie otrzymały ostrzeżenia o takim ograniczeniu, co doprowadziło do niepowodzenia wielu misji” – przyznał Beskrestnow na Telegramie.

Dodał, że sytuacja ta „nie może być przypadkiem” i jest związana z „obecną sytuacją polityczną”.

Starlinki kluczowe w przechwytywaniu rosyjskich dronów odrzutowych

Beskrestnow podkreślił w osobnym wpisie, że Starlinki są wykorzystywane przy przechwytywaniu dronów odrzutowych. Jak dodał, jest to „najskuteczniejsze obecnie rozwiązanie” w walce z tym rodzajem uzbrojenia.

Drony o napędzie odrzutowym są aktualnie jednymi z najczęściej stosowanych bezzałogowców podczas rosyjskich ataków na Ukrainę, a Kijów nie dysponuje wystarczającymi zasobami do zwalczania tych maszyn. Nowe drony odrzutowe są trudniejsze do strącenia niż konwencjonalne bezzałogowce typu Shahed ze względu na ich dużą prędkość lotu i zdolność do poruszania się na większej wysokości.

Problemy po ogłoszeniu porozumienia Trumpa z Putinem

Doniesienia o ograniczeniu funkcjonowania Starlinków pojawiły się po oświadczeniu amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który ogłosił w miniony piątek, 9 października, że zawarł z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem umowę paliwową na natychmiastową dostawę 300 tys. ton oleju napędowego na rynek światowy, w tym amerykański.

Według Trumpa porozumienie zakłada również dostawy kolejnych 500 tys. ton tego paliwa w przyszłym miesiącu, a w późniejszym okresie – dodatkowych 1 mln ton.

Terminale Starlink, należące do firmy miliardera Elona Muska, SpaceX, mają bardzo istotne znaczenie dla utrzymania stałej komunikacji ukraińskiego wojska i przeprowadzania skutecznych ataków na pozycje Rosjan. Na początku tego roku, po rozmowach ukraińskiego resortu obrony z Muskiem, Kijów doprowadził do zablokowania tych urządzeń, wykorzystywanych przez Rosjan.

Pod koniec lipca media informowały, że Zełenski prosił Trumpa podczas spotkania w Waszyngtonie, by amerykański przywódca zwrócił się do Muska o zezwolenie Ukrainie na używanie Starlinków do ataków na obiekty w Rosji. Rozmowy te nie przyniosły jednak pozytywnego rezultatu.