Do realizacji celów związanych z ograniczaniem postępujących zmian klimatu niezbędna jest transformacja globalnej gospodarki na zrównoważoną i niskoemisyjną. To przedsięwzięcie, które wymaga ogromnych nakładów inwestycyjnych ze strony rządów państw, organów samorządowych oraz kapitału prywatnego. Inwestycje wspierające projekty, które przyczyniają się do redukcji emisji CO2, określane są mianem zielonego finansowania. Uzyskać może je każdy – od osób prywatnych po wielkie korporacje – jeśli będzie w stanie udowodnić, że faktycznie posłużą do realizacji przedsięwzięć prośrodowiskowych.
Jednym z najważniejszych instrumentów służących finansowaniu zrównoważonych projektów są zielone obligacje (ang. green bonds – GB).
Obligacje w kolorze green
Zielone obligacje od klasycznych różnią się tym, że cel wykorzystania środków pochodzących z ich emisji jest z góry określony – muszą służyć finansowaniu projektów związanych ze zrównoważonym rozwojem. Obligacje te mogą być emitowane przez państwa (obligacje skarbowe), samorządy terytorialne (obligacje komunalne) i biznes (obligacje korporacyjne), a zakres projektów, które mogą objąć finansowaniem, jest bardzo szeroki. Główne obszary ich wykorzystania to technologie ekologiczne, energia odnawialna, zielony transport czy budynki. Dotychczas był to jeden z najpopularniejszych sposobów pozyskiwania środków na inwestycje związane z ESG, jednak w ostatnich latach popularność tych instrumentów zmalała. W latach 2015–2020 globalne i unijne rynki obligacji zrównoważonych środowiskowo rosły średnio o 50 proc. rocznie. Rekordowy okazał się 2021 r., w którym łączna wartość emisji zielonych obligacji na globalnym rynku przekroczyła 90 mln USD. Niespodziewanie kolejny rok przyniósł gwałtowny spadek zainteresowania tym instrumentem. Według danych Bloomberga wartość emisji w roku 2022, w stosunku do obligacji wyemitowanych rok wcześniej, spadła o 37 proc. Eksperci upatrują przyczyn zmniejszenia zainteresowania zielonymi papierami wartościowymi m.in. w braku wystandaryzowanych regulacji dotyczących zasad korzystania z tego narzędzia. Bez rozwoju rynku zielonych obligacji osiągnięcie celów Europejskiego Zielonego Ładu może być niezwykle trudne, dlatego unijny regulator wychodzi tym wyzwaniom naprzeciw.
Europa stawia na wspólny standard
Unia Europejska konsekwentnie podąża drogą do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r. Realizację tego odważnego celu mają wspierać ambitne regulacje dotyczące finansowania zrównoważonych inwestycji. Kolejną z nich jest przyjęte 23 października przez Radę UE rozporządzenie, które ustanawia wspólny, ujednolicony standard europejskich zielonych obligacji. Emitenci, którzy spełnią zawarte w nim wymogi, będą mogli stosować oznakowanie „europejska zielona obligacja” lub „EuGB”.
Regulacja zakłada, że całość przychodów z emisji EuGB będzie musiała być inwestowana w działalność gospodarczą dostosowaną do unijnej taksonomii w przypadku sektorów już nią objętych, a dla pozostałych podmiotów 85 proc. Rozporządzenie określa warunki kontroli nad europejskimi zielonymi obligacjami, zawiera także zapisy dotyczące dobrowolnego ujawniania informacji w przypadku innych wydawanych w UE obligacji zrównoważonych środowiskowo i obligacji powiązanych ze zrównoważonym rozwojem, co ma zapobiegać greenwashingowi.
Celem nowego standardu ma być uproszczenie i przyspieszenie finansowania zielonej transformacji. Jak czytamy w komunikacie prasowym Rady UE, przepisy te będą korzystne zarówno dla strony emitującej obligacje, jak i w nie inwestującej: „Emitenci będą mogli udowodnić, że finansują zasadne projekty ekologiczne, dostosowane do systematyki UE. Wzrośnie też zaufanie inwestorów do zielonych inwestycji, bo nowe przepisy ograniczają ryzyko związane z pseudoekologicznym marketingiem. W efekcie pobudzony zostanie przepływ kapitału do projektów zrównoważonych środowiskowo”. Czy odczujemy to na polskim rynku zielonych obligacji?
Polska ciągle raczkuje
Rynek obligacji zrównoważonych środowiskowo wystartował w Polsce spektakularnie – byliśmy pierwszym państwem na świecie, które wyemitowało zielone obligacje skarbowe już w 2016 r. Szkoda, że za skarbem państwa nie podążył biznes i do dziś nie jest przekonany do tego sposobu finansowania zielonych projektów. Emisje korporacyjne pojawiły się na polskim rynku dopiero w 2019 r., a do 2023 jedynie 14 podmiotów (w tym dwa samorządy) dokonało emisji zielonych papierów wartościowych na łączną kwotę 14 mld zł. Polska jest pod tym względem daleko w tyle za krajami Europy Zachodniej czy Skandynawii.
Z raportu „Zielone obligacje. Perspektywy wsparcia rozwoju rynku w Polsce”, przygotowanego w tym roku przez Instrat, wynika, że głównymi przeszkodami emisji obligacji są duże nakłady pracy, które się z tym wiążą, i dodatkowe koszty jednostkowe wynikające z konieczności zatrudnienia doradców, zewnętrznej certyfikacji spełnienia standardu zielonych obligacji oraz raportowania wykorzystania pozyskanych środków. Z perspektywy inwestorów największym wyzwaniem jest nadal niewystarczająca liczba zrównoważonych projektów na polskim rynku. Pozostaje mieć nadzieję, że w ramach postępowania procesu zielonej transformacji, której przecież nie unikniemy, rozwijać będzie się w Polsce także rynek zielonych obligacji.

