Muszę, nawet jak nie chcę

DR RAFAŁ ZGORZELSKI
14-02-2013, 00:00

Nie chcem, ale muszem”. Słowa wypowiedziane swego czasu przez byłego prezydenta RP Lecha Wałęsę nasunęły mi się po przeczytaniu komentarza „Poczta zmienia się razem z rynkiem” autorstwa rzecznika prasowego Poczty Polskiej Zbigniewa Baranowskiego [„Puls Biznesu”, 31.01.2013 nr 22]. Zbigniew Baranowski ogłasza w tym tekście, że uwolnienie rynku usług pocztowych, które miało nastąpić 1 stycznia 2013 r., spowodowało odejście prywatnych operatorów pocztowych od stosowania nośników reklamy w postaci metalowych plomb, „za pomocą których omijano w Polsce prawo”. Ciekawe spostrzeżenie, lecz nie podzielają go sądy w Polsce. Na jakiej podstawie rzecznik prasowy Poczty Polskiej kwestionuje ich oficjalne wyroki?

Pisze Baranowski, iż działania modernizacyjne „mają sprawić, że klienci będą korzystali z usług Poczty Polskiej nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą”. Cieszy mnie to. Niestety, na razie ma w tej materii zastosowanie przywołana wypowiedź Lecha Wałęsy. Co to oznacza? Ano to, że uchwalona przez Sejm 23 listopada 2013 r. ustawa Prawo pocztowe, której celem miało być wprowadzenie tzw. III Dyrektywy pocztowej 2008/6/WE, a więc pełne otwarcie rynku usług pocztowych w Polsce na konkurencję w strategicznych dziedzinach, utwierdza lub poszerza dotychczasowy monopol operatora wyznaczonego, którym przez kolejne trzy lata, a w praktyce przez lat 13, będzie Poczta Polska. Konsument jest więc skazany na „muszem”, jeżeli nawet „nie chcem”. Wiele jest przykładów, które to potwierdzają.

Ustawa Prawo pocztowe nie daje rękojmi zrównoważonego rozwoju sektora usług pocztowych w Polsce. Znalazło się w niej wiele zapisów budzących wątpliwości co do zgodności z prawem Wspólnoty Europejskiej i zasadami konkurencji rynkowej, takich jak definicja masowego nadawcy różnicująca odbiorców usług powszechnych, stawiająca w uprzywilejowanej pozycji operatora wyznaczonego (zwolnienie z podatku VAT usług dla klientów nadających do 100 tys. przesyłek w roku kalendarzowym i w pełnym zakresie podmiotów zaliczanych do sektora finansów publicznych czy przedsiębiorstw użyteczności publicznej), ustanowienie monopolu operatora wyznaczonego na usługi przekazów pocztowych z ubezpieczeń społecznych, świadczeń z pomocy społecznej i przekazów pocztowych na obszary wiejskie, utrzymanie mocy urzędowej potwierdzenia nadania przesyłki rejestrowanej wydanego jedynie przez placówkę operatora wyznaczonego. Zasadnicze wątpliwości budzi też definicja usługi powszechnej, która sankcjonuje traktowanie przez operatora wyznaczonego, zależnie od okoliczności, tej samej usługi, świadczonej w identycznych warunkach, raz jako powszechnej (zwolnionej z VAT), innym razem jako umownej (objętej VAT-em), ograniczenie operatorom prywatnym dostępu do wąskiego katalogu elementów infrastruktury operatora wyznaczonego, sposób finansowania kosztów netto operatora wyznaczonego, mechanizm wyłaniania operatora wyznaczonego. A jest takich przywilejów znacznie więcej.

Oczywiście każdy, kto tylko chce, może podejmować z tym stwierdzeniem polemikę, jednak kijem Wisły zawrócić się nie da, a zapisów zawartych bezpośrednio w ustawie inaczej odczytać nie można. Są takie, jakie są. Rzeczywistość, i owszem, zaklinać zawsze można. Tylko kto to kupi?

DR RAFAŁ ZGORZELSKI

ekspert rynku usług pocztowych, członek zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DR RAFAŁ ZGORZELSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Muszę, nawet jak nie chcę