MyTravel Group, właściciel Vinga, już po raz drugi w ostatnich czterech miesiącach obniżył prognozy zysków. Z tego powodu akcje największego brytyjskiego touroperatora straciły wczoraj jedną trzecią swojej wartości.
Brytyjska grupa MyTravel, która zmieniła nazwę z Airtours, w tym roku nie ma szczęścia. Po obniżeniu prognoz zysku w maju, wczoraj po raz drugi dokonała korekty finansowych założeń. Tym razem zrobiła to z powodu zmiany księgowania polis ubezpieczeniowych. Do tej pory sprzedaż polis była zaliczana do przychodu po zarezerwowaniu wycieczki, teraz ma się to odbywać po jej wykupieniu.
Ta „drobna” zmiana, doradzona przez Deloitte & Touche, który przejął księgowanie firmy po Andersenie, spowoduje spadek zysków MyTravel Group w tym roku o 17 proc. — do około 90 mln GBP (583,2 mln zł). Rok finansowy firma zamknęła wczoraj.
Wczoraj akcje MyTravel spadły do poziomu 88 pensów (5,7 zł) — najniższego od dziewięciu lat. Potem nieco się odbiły. Kapitalizacja grupy wynosi zaledwie 456 mln GBP (2,9 mld zł).
Na kondycję całej branży turystycznej miały niewątpliwie negatywny wpływ ubiegłoroczne ataki terrorystyczne na WTC. Skalę tego wpływu brytyjski operator odczuł w zimie, gdy sprzedał o 18 proc. mniej wycieczek niż sezon wcześniej. W maju okazało się, że ma jeszcze 1 mln nie wykupionych letnich wycieczek.
— Niemal wszystkie wycieczki zostały sprzedane, ale po nieznacznie niższej cenie — zapewnił Tim Byrne, dyrektor zarządzający MyTravel.
Firma przewiduje jednak rychły koniec kłopotów. Właściciel Vinga poinformował, że zamówienia na przyszłoroczne wycieczki są wyższe od tegorocznych o 34 proc. i o 27 proc. większe niż w 2000 r.
MyTravel koncentruje się na masowych wyjazdach. Firma posiada ponad tysiąc oddziałów, 100 hoteli, cztery linie czarterowe i cztery statki wycieczkowe. W sierpniu uruchomiła ponadto własne tanie linie lotnicze MyTravelLite.
Brytyjski operator niechętnie rezygnuje z budowania imperium. Wczoraj jednak poinformował, że sprzeda kempingi Eurosites rywalowi Holidaybreak. 29,9 mln GBP (193,7 mln zł) z tej transakcji pójdzie na redukcję długu.
MyTravel może być zainteresowany kupnem rywala — First Choice. Pierwsza próba przejęcia go w 1999 r. skończyła się niepowodzeniem, gdyż zgody nie dały unijne władze. W czerwcu przyznały jednak, że był to błąd.
Ponowna oferta może zostać złożona już po odejściu z firmy Davida Crosslanda, założyciela i głównego udziałowca MyTravel. Nastąpi to w listopadzie. Choć Crossland zapewnił, że nic po jego odejściu nie ulegnie zmianie, analitycy są przeciwnego zdania i oczekują małej rewolucji w kierownictwie spółki.