Na alternatywnych też można stracić, i to dużo

Anna Borys
opublikowano: 2007-04-12 00:00

Fundusze alternatywne, wchodząc na polski rynek, kusiły zyskami nawet w czasie bessy. Teoretycznie te produkty mogą zarabiać na spadkach. Jest to ich przewaga względem funduszy klasycznych. Jednak to wcale nie oznacza, że tak będzie, o czym przekonali się ich udziałowcy. Najdotkliwiej doświadczyli tego właściciele jednostek towarzystwa Superfund. Wszystkie fundusze w okresie trzech miesięcy wypracowały ujemną stopę zwrotu. Te, które istnieją dłużej, czyli subfundusze A, B i C, odnotowały spadek wartości aktywów netto w całym roku. Najgorzej radzi sobie subfundusz C, który za ostatnie trzy miesiące ma stopę zwrotu na poziomie minus 17,01 proc., a w okresie 12 miesięcy minus 10,63 proc. Niewielką zwyżkę wartości produkty te odnotowały w ciągu ostatnich pięciu dni. To jednak marne pocieszenie dla klientów, którzy już stracili. Podobnie wygląda sytuacja TFI Copernicus Capital, do którego należy Secus Pierwszy Aktywów Niepublicznych. Ograniczył on straty do minus 2,45 proc.

w ostatnich trzech miesiącach.

Są jednak tacy, którzy dobrze zarobili na funduszach alternatywnych. Do tego grona można zaliczyć klientów TFI Opera i TFI Investors. Stopa zwrotu z Opery w ostatnich trzech miesiącach wynosi 14-17 proc. Te, które powstały później, też są na plusie. Zaangażowani w Investors zarobili w tym okresie 28 proc.

W produkty alternatywne warto inwestować. Należy jednak zwrócić uwagę, że ich stopy zwrotu znacznie się różnią, a ryzyko (mierzone wahaniami wartości jednostek) jest wyższe niż w klasycznych funduszach.