Wtorkowa sesja za oceanem zdominowana została przez stronę podażową. Przewagę sprzedających wymusiły spekulacje dotyczące problemów finansowych części funduszy hedgingowych. Swoje piętno na notowaniach odcisnęła również ropa naftowa. Skala korekty była znacząca i sięgała momentami grubo ponad 1 proc. Ostatecznie indeks Dow Jones stracił 0,99 proc., zaś Nasdaq Composite 0,85 proc.
Cena baryłki lekkiej ropy z opcją dostawy w czerwcu osiągnęła podczas sesji poziom 53,10 USD, ale na koniec spadła o niemal jednego dolara. Przecena mogłaby ucieszyć, jednak na optymizm nie pozwalała wypowiedź katarskiego ministra ropy, który wyraził obawy o poziom dostaw przed następnym sezonem zimowym. Stwierdził, z już obecnie OPEC wydobywa surowiec na maksymalnej wydajności. A popyt stale rośnie.
Na te doniesienia nałożyły się pogłoski o pogarszającej się sytuacji niektórych funduszy hedgingowych. Głównie tych, które zaangażowane były w papiery wartościowe koncernu General Motors. Ich kłopoty wynikły z faktu obniżenia rekomendacji dla walorów GM do poziomu „śmieciowego” przez agencję Standard & Poor’s. Nie dość, że z miejsca wywołało to przecenę papierów, to na dodatek przepisy wielu funduszy zabraniają posiadania tak ryzykownych udziałów. Wycena sgiamego GM lekko rosła, co jednak można złożyć głównie na karb ubiegłotygodniowej ostrej przeceny.
W średniej Dow Jones udany dzień miały akcje Boeinga. Sięgająca ponad 2 proc. aprecjacja to zasługa informacji o sprzedaży 6 samolotów modelu 737 spółce General Electric Commercial Aviation Services. Na rynku krążyły też spekulacje, że jeden z chińskich przewoźników zamierza nabyć większą partie nowych maszyn Boeinga.
Równie wysoką zmianą wyceny – tyle, że w drugą stronę – mogły natomiast „pochwalić się” walory Alcoa, AIG, Home Depot czy JP Morgan.
Rosła, choć w końcówce sesji poddała się również presji podaży, wycena Motoroli. Producent komórek zawdzięczał to podniesieniu oceny inwestycyjnej przez Lehman Brothers, który oczekuje ogłoszenia przez spółkę dużego programu skupu własnych akcji.