Gdy grozi nagła przerwa w dostawie prądu, pomogą generatory, UPS-y albo odpowiednio przygotowane plany ciągłości działania.
Pod koniec czerwca, pierwszy raz od lat, nad Polską zawisło widmo braku energii elektrycznej. Przez trzy godziny północno-wschodnia część kraju pozbawiona była elektryczności. Eksperci twierdzą, że w przyszłości przerwy w zasilaniu mogą się powtarzać. Jak uchronić się przed czasowym brakiem dostawy energii elektrycznej?
Generatory i UPS-y
W dobie nowoczesnych technologii warto poważnie się zastanowić nad optymalnym zarządzaniem kryzysowym. Przedsiębiorca powinien zabezpieczyć swoje komputery oraz znajdujące się w nich programy i dane, a także przygotować się na to, że mogą paść różne urządzenia elektryczne, bez których firma nie potrafi normalnie działać.
— Można wynająć lub kupić sprzęt zabezpieczający przed wyłączeniami prądu, taki jak zastępcze generatory, które są w wyposażeniu na przykład szpitali, a także dużych centrów handlowych. Można również wykorzystywać UPS-y, czyli awaryjne zasilacze kontrolujące pracę serwerów komputerowych, lecz one pomagają tylko przy krótkotrwałych brakach prądu — mówi Iwona Jarzębska, odpowiedzialna za kontakty z przedsiębiorstwami w STOEN.
Obie formy zapobiegania kryzysowi energetycznemu w firmie są coraz częściej stosowane przez przedsiębiorców. Zakres i szybkość dostawy prądu do poszczególnych przedsiębiorstw regulują również indywidualne umowy zawarte wcześniej z firmą dostarczającą energię.
Plan antykryzysowy
W ramach zarządzania kryzysowego polskie firmy dbały dotąd przede wszystkim o ochronę systemów informatycznych. Brakuje im jednak szerszej wizji, zawczasu chroniącej je przed ewentualnymi przerwami w dostawie prądu. Odpowiedzią na zagrożenia może być właściwie skonstruowany plan antykryzysowy.
— Brak planu ciągłości działania przypomina brak generała w czasie wojny — wyjaśnia Renata Davidson, prezes firmy Davidson Consulting.
Dzięki planowi ciągłości działania firma może na przykład inaczej zaplanować swą pracę, uwzględniając przerwy w dostawie energii. Problem polega jednak na tym, że w Polsce jest niewielu specjalistów mogących taki plan profesjonalnie skonstruować i — co najistotniejsze — wcielić w życie. Poza tym to kosztuje.
— Najczęściej obsługujemy sektor finansowy, bo on jest najbardziej świadomy niebezpieczeństw. Poza tym plan ciągłości działania wynika z wymogów prawnych oraz rekomendacji Głównego Inspektora Nadzoru Bankowego. W sektorach logistycznym, produkcyjnym i handlowym kwestia zarządzania kryzysowego wygląda dużo gorzej — dodaje Renata Davidson.
Ochrona przed przerwami w dopływie prądu kosztuje. Nie jest to informacja optymistyczna, szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Warto jednak zainwestować więcej pieniędzy teraz, niż żyć pod napięciem w obawie, że nagły brak prądu spowoduje niepowetowane straty.