Na certyfikaty też panują mody

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2014-01-27 00:00

Najwięcej firm ma certyfikaty zarządzania jakością. Stale jednak przybywa takich, które wprowadzają inne normy, by podnieść swój prestiż

Certyfikacja ISO to nadanie firmie zaświadczenia, że konkretny produkt lub usługa są zgodne z odpowiednimi normami prawnymi. Standardy w zakresie zarządzania jakością, środowiskiem, BHP, informacji lub żywności wyznaczyła Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna, a w Polsce uznała je Polska Komisja Normalizacyjna. Upoważnione do wydawania certyfikatu są u nas Polskie Centrum Akredytacji (PCA) oraz zatwierdzone przez nie 31 jednostek na terenie całego kraju.

Mniej chętnych

ISO najczęściej jest kojarzone z systemem zarządzania jakością ISO 9001, może dlatego, że właśnie tych certyfikatów udzielono w Polsce najwięcej. Jak wynika z danych publikowanych przez International Organization for Standardization, do 2009 r. ich liczba stale rosła i osiągnęła szczyt ponad 12,7 tys. certyfikatów. Po tym czasie nastąpił spadek. Najpierw niewielki, bo tylko o 4 proc. w stosunku do 2009 r., ale w 2011 r. już prawie o 20 proc. w porównaniu do 2010 r. (certyfikaty miało wtedy niecałe 11 tys. przedsiębiorstw). Ostatnie dane z 2012 r. pokazują, że liczba tych zaświadczeń spadła do nieco ponad 10,1 tys. Czy to załamanie rynku? Zdaniem Bartłomieja Włodarskiego, wicedyrektora Brytyjsko- Polskiego Instytutu Certyfikacji i Szkoleń, niekoniecznie.

— Spadek liczby wydawanych certyfikatów notujemy dopiero od trzech lat. Wyjątkiem był także rok 2006. Być może jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków o załamaniu rynku,jednak widać niepokojące tendencje, które do takiego załamania mogą doprowadzić. Do pogorszenia z pewnością przyczyniły się globalna sytuacja ekonomiczna i niepewność w strefie euro. Ponadto nastąpiło obniżenie jakości usług świadczonych przed jednostki certyfikujące, co było spowodowane rosnącą konkurencją. Jeśli bowiem klient certyfikuje swój system tylko „dla papieru”, szuka najtańszej jednostki i takiej, która nie będzie stwarzała problemów, to aby istnieć na rynku, niektóre jednostki decydują się na taki układ. Długoterminowym efektem jest zaś coraz gorsza renoma systemów zarządzania. Klienci są przeświadczeni o bezcelowości ich wdrażania i decydują się na to tylko wtedy, kiedy bezwzględnie wymaga tego od nich rynek — uważa Bartłomiej Włodarski. Duże znaczenie miało także przykręcenie kurka z dofinansowaniem z Unii Europejskiej na wdrożenie i certyfikację ISO 9001.

— Skoro można było uzyskać certyfikat za 50 proc. jego rzeczywistej wartości, to wiele organizacji się na to skusiło. A brak wsparcia na utrzymanie certyfikatu zadecydował o jego likwidacji — komentuje Kazimierz Bujas, właściciel firmy KaISO.

Wiele nowości

Nie bez znaczenia jest także pojawianie się nowych, bardziej sprecyzowanych norm. Za przykład może służyć standard EN 15224:2012, który jest skrojony na miarę dla szpitali, gabinetów lekarskich i innych placówek medycznych, a uwzględnia wymagania ISO 9001:2008.

— Część organizacji, które rezygnują z utrzymywania ISO 9001, nie odchodzi więc całkowicie od systemów zarządzania i ich certyfikacji. Wprowadzają inne, które lepiej spełniają ich potrzeby — podkreśla Rafał Koprowski, prezes spółki HRS, partnera jednostki certyfikującej TÜV Hessen w Polsce. A do wyboru przedsiębiorcy mają kilkanaście różnych norm. Wśród najpopularniejszych certyfikatów, prócz ISO 9001, są także ISO 14001, ISO 22000/HACCP i ISO 27001.

Popularność ISO 14001 to wynik mody na ekologię. Jest to bowiem system zarządzania środowiskiem, który określa nie tylko politykę oraz cele firmy, ale również normalizuje jej wpływ na otoczenie.

OKIEM EKSPERTA
Certyfikat poszukiwany
OLAF HENRYKOWSKI
z Centrum Certyfikacji i Oceny Zgodności w Urzędzie Dozoru Technicznego

Mówi się, że rynek certyfikacji jest już nasycony, jednak na podstawie naszych obserwacji stwierdzamy, że cały czas utrzymuje się spory popyt. Firmy, które chcą przetrwać na rynku, muszą inwestować w rozwój, którym jest m.in. nowoczesne zarządzanie i funkcjonowanie na podstawie sprawdzonych międzynarodowych standardów. Coraz więcej polskich przedsiębiorstw nawiązuje również współpracę z partnerami zagranicznymi, którzy często wymagają od kontrahenta posiadania certyfikowanego systemu zarządzania. Zwiększa się także świadomość konsumentów, którzy oczekują towarów i usług coraz lepszej jakości, a tym samym szukają certyfikowanych przedsiębiorstw.

— Jedną z największych korzyści wprowadzenia tego standardu jest optymalizacja kosztów wykorzystania surowców oraz lepsze postrzeganie firmy w społeczeństwie. Dzięki niewielkim nakładom finansowym wiele przedsiębiorstw decyduje się na ten standard właśnie dla prestiżu — pisze Marian Walecki na stronie swojej firmy Certyfikacja Iso.

Nie dziwi więc, że coraz więcej firm występuje o jego przyznanie. W 2010 r. ten certyfikat miały 1793 przedsiębiorstwa, rok później już 1900, a w 2012 r. — już ponad 2 tysiące. O ile certyfikat ISO 14001 jest dobrowolny, o tyle wszystkie firmy uczestniczące w produkcji, transporcie czy sprzedaży żywności muszą stosować normę ISO 22000, która jest systemem zarządzania bezpieczeństwem żywności. Dzięki niej można łatwo uzyskać pozwolenie na prowadzenie sklepu czy na handel za granicą. W 2010 r. ten certyfikat miało 629 firm, w 2011 o 56 mniej, ale w 2012 r. — już rekordowa liczba 659 przedsiębiorstw. W ostatnim czasie do czołówki najpopularniejszych norm dołączyło także ISO 27001. Zastosowanie się do tego standardu zmniejsza ryzyko utraty i kradzieży danych, a przedsiębiorcom coraz bardziej zależy na zabezpieczaniu informacji własnych i klientów.

— Dostosowanie się do zasad tego certyfikatu daje konieczny w zarządzaniu danymi prestiż, bo tylko w ten sposób klient zyskuje pewność, że firma robi wszystko, co w jej mocy, aby podnieść bezpieczeństwo — uważa Marian Walecki.

Nie wszystkie normy cieszą się taką samą popularnością. Najmniej znana w Polsce jest ISO 50001, czyli system zarządzania energią. W 2011 r. zdobyły ją dwa pierwsze polskie przedsiębiorstwa. W 2012 r. wydano kolejnych osiem takich certyfikatów. Na dane za 2013 r., publikowane przez International Organization for Standardization na podstawie ankiety, trzeba poczekać nawet do końca 2014 r.