Na co komu siódmy kubek z logo f irmy?

Urszula Światłowska
opublikowano: 2005-08-31 00:00

Dobry gadżet podnosi sprzedaż i przypomina klientowi o marce. Ale żeby spełnić taką rolę, musi najpierw przykuć uwagę.

Długopisy, koszulki, kubki. Dodawane do gazet, rozdawane w konkursach lub jako podarunki dla najwierniejszych klientów. Obecnie praktycznie każda firma zachęca do kupna swoich produktów, rozdając gadżety reklamowe. Jest ich nie tylko więcej niż kilka lat temu, ale są produkowane z myślą o konkretnym odbiorcy i coraz ładniej wyglądają. Firmy doskonale zdają sobie sprawę, że dziś konsumenta nie zadowoli byle jaki długopis. Bo tandetny gadżet zamiast wspomóc sprzedaż, może jej zaszkodzić.

— Bardzo ważna jest koncepcja. Gadżet musi odzwierciedlać to, co firma chce przekazać klientowi. Musi nieść jakiś przekaz reklamowy — mówi Rafał Kołodziej, dyrektor strategiczny agencji reklamowej Tequilla Polska.

Sposób na klienta

Zanim gadżet trafi do rąk konsumenta trzeba go jednak wy- myślić. I tu właśnie jest pies pogrzebany.

— Gadżet sprawdzi się, jeżeli będzie pomysłowy i przydatny. A przydatność dla każdej grupy klientów oznacza co innego. To musi być coś, co sprawi, że konsument zachowa go, a nie wyrzuci —podkreśla Rafał Kołodziej.

Dlatego zanim zapadnie decyzja o wyborze gadżetu, trzeba ustalić, do kogo ma on trafić. Zupełnie co innego będzie zainteresuje gospodynie domowe, a co innego nastolatków.

— Dobierając materiały promocyjne, uwzględnia się gusty i preferencje odbiorców. Gadżet musi być też zgodny z marką i do niej dopasowany — mówi Rafał Madejski, współwłaściciel Amr Trade.

Oczywiście podarunek reklamowy nie może też być zbyt kosztowny.

— Pierwszym kryterium jest grupa docelowa, ale gadżety także kosztują. Jeżeli chcemy dotrzeć do konsumentów produktów masowych, np. jogurtów, wartość gadżetu nie może przekraczać ceny produktu. Gdy jogurt kosztuje złotówkę, to granicą ceny podarunku jest 30 gr. A co można kupić za tę sumę? Ale i na to znajdzie się sposób. Bo dodatek nie musi być drogi, aby przyniósł efekt. Liczy się pomysł. Ostatnio jeden z producentów margaryny dodawał do swoich produktów bajki na CD. Niby nic. A chwyciło — podsumowuje Rafał Kołodziej.

Trzeba jednak pamiętać o jednym. Konsument nie może poczuć, że ktoś chce zdobyć jego przychylność tanim kosztem.

— Wartość postrzegana musi być wyższa niż koszt faktyczny — tłumaczy Konrad Szafirowski, współwłaściciel Amr Trade.

Oryginalność najważniejsza

Jeszcze kilka lat temu gadżety były proste. Długopisy, kubki, breloczki. Teraz to już nie wystarcza. Liczy się przede wszystkim oryginalność.

— Bardzo istotną rolę pełni atrakcyjność wizualna, wartość postrzegana, nowatorskie wzornictwo i oczywiście, oryginalność, bo na nią zawsze jest moda — mówi Konrad Szafirowski.

— Popularne jest coś, co jest niespotykane i co zwiększy sprzedaż — zgadza się Rafał Kołodziej.

Dlatego specjaliści cały czas śledzą nowe trendy.

— Trzeba być na bieżąco. Zwłaszcza w przypadku dzieci i młodzieży ciągle trzeba wychodzić z czymś nowym. To są najbardziej wymagający konsumenci. Nie boją się eksperymentować — tłumaczy Konrad Szafirowski.

Lecz trudno wciąż wymyślać nowe formy. Dlatego specjaliści szukają sposobów, by nie odkrywając Ameryki, stworzyć coś nowego.

— Tu dużą rolę odgrywa design. To może być rzecz sprawdzona, funkcjonalna, ale ciekawym wzornictwem i kolorystyką można jej nadać zupełnie inny charakter —mówi Rafał Madejski.

I znów wracamy do znaczenia pomysłu.

— Największy sukces odnieśliśmy, gdy zaproponowaliśmy jednemu z naszych klientów kufle. Banalna sprawa, ale na każdym było imię właściciela. Po personalizacji taki gadżet staje się cenny — wyjaśnia Rafał Kołodziej.

Na tym nie koniec. Liczy się też sposób na zainteresowanie konsumenta danym produktem.

— Ostatnio modne jest zaskakiwanie odbiorcy, np. dziś dajemy jeden klapek, a dopiero za jakiś czas dodajemy drugi. Na początku konsument dostaje coś, co jest mu absolutnie do niczego nieprzydatne. A to wzmaga ciekawość — dodaje Rafał Madejski.

— Jest grupa konsumentów, do których trafiają przysłowiowe gruszki na wierzbie. Na przykład młodym ludziom lepiej obiecać coś, co jest dla nich bardzo atrakcyjne. Wtedy jest możliwość, że się zaangażują. To jest forma zabawy — dodaje Rafał Kołodziej.

Ale nikt nie liczy na łut szczęścia. Szkoda czasu i pieniędzy na prezent, który nie spełni oczekiwań.

— Przy wyborze gadżetów patrzy się na konsumentów. Dlatego zanim zdecydujemy się na daną rzecz, przeprowadzamy badania na grupie potencjalnych klientów — mówi Rafał Kołodziej.

Moda gadżetowa

Rynkiem gadżetów reklamowych, jak wszędzie, rządzi moda. W zeszłym roku i dwa lata temu hitem były smycze. Dodawano je do wszystkiego. Teraz moda na nie przemija.

— Kiedyś bardzo popularne były kubki. Wszyscy je dawali. Teraz wyszły z mody. Dziś pojawiają się bandanki, chustki pod szyję. Każda firma je teraz ma. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł gadżetu, który się sprzedaje, to nagle wszystkie inne firmy mają go w swojej ofercie — tłumaczy Rafał Kołodziej.

— Najnowszy trend mody gadżetowej to maskotki reklamowe. Duże i małe. Równie popularne są bransoletki silikonowe — dodaje Konrad Szafirowski.

Bo moda się zmienia. Jednak wciąż sprawdza się zasada, że o powodzeniu danego gadżetu decyduje jego nowość i świeżość.

— Teraz np. popularne są opaski silikonowe wzorowane na symbolu akcji charytatywnej — mówi Konrad Szafirowski.

Są też gadżety, które nigdy się nie nudzą.

— Zawsze modna jest elektronika. Czasami jesteśmy w stanie dać coś droższego, np. odtwarzacz mp3, tyle że zwykle spełnia on rolę nagrody w konkursach. Wśród tańszych podarunków bardzo popularnym gadżetem elektronicznym są dzwonki do komórek albo gry — wyjaśnia Rafał Kołodziej.

Rozbestwiony konsument

Konsumenci przyzwyczaili się do gadżetów. Zresztą trudno było tego uniknąć. Dodawane są do większości gazet. Można je wymienić na kody, kapsle. Lub po prostu dostać podczas imprezy promocyjnej. Dlatego odbiorcy już nie zadowalają się byle czym. Specjaliści szybko znaleźli na to sposób. Klienta trzeba zaciekawić. Dlatego teraz coraz większą popularnością cieszą się unikatowe i niecodzienne pomysły.

— Gadżet jest po to, by przypominać o marce. Musi być na tyle atrakcyjny, żeby ktoś wziął go do domu i postawił na biurku — podkreśla Rafał Kołodziej.

Siódmy kubek ze zwykłym logo firmy mało komu może się wydać atrakcyjny.