Na co rząd wydaje twoje pieniądze (INFOGRAFIKA)

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 24-07-2012, 08:45

Statystyczny Polak w 2012 r. wpłaci do budżetu państwa 6877,82 zł. Ponieważ pieniądze te giną w wielkim worze, jakim jest budżet państwa, postanowiliśmy dokładnie policzyć, na co rząd je ostatecznie wyda.


Najwięcej wpłacimy na ZUS, czyli głównie na rozdzielane przez niego emerytury i renty. Żeby zasypać dziurę w powszechnym systemie emerytalno-rentowym statystyczny Kowalski w 2012 r. zapłaci 1248 zł. Mógłby za to kupić średniej klasy 32-calowy telewizor. Może jednak warto się poświecić – dzięki temu wydatkowi utrzymanie ma ponad 7 mln ludzi.

Niewiele mniej kosztuje nas obsługa długu publicznego. Na spłatę odsetek od zadłużenia każdy Polak zapłaci 1117 zł. O ile wypłacane emerytury i renty wracają do gospodarki, bo świadczeniobiorcy wydają je na życie, o tyle obsługa długu publicznego po wypłaceniu często znika  czarnej dziurze – jest wypłacana zagranicznym instytucjom finansowym.

Telewizor lub pralka to też cena tego, by w Polsce funkcjonowały darmowe publiczne szkoły. Na system edukacji w 2012 r. statystyczny Kowalski wyda 1007 zł. Czy to dużo? Za prywatne kształcenie na pewno płacilibyśmy więcej, ale ten koszt ponosilibyśmy przez kilkanaście lat, a tak musimy płacić przez całe życie. Ponadto, według części ekonomistów, kilka „stówek” można by podatnikom zaoszczędzić.

Pensje urzędników administracji centralnej i samorządowej kosztują każdego Polaka 700 zł rocznie. To prawie dziesięciokrotnie więcej, niż za pośrednictwem państwa wydajemy na rozwój i modernizację transportu kolejowego. Za pensje urzędników moglibyśmy kupić niedużą wieżę Hi-Fi. Za pieniądze na kolej – najwyżej słuchawki.

Sporo pieniędzy zaoszczędziłby podatnik, gdyby w Polsce nie było grup zawodowych posiadających przywileje emerytalne. W 2012 r. każdy Polak dopłaci do KRUS 411 zł, do emerytur mundurowych – 345 zł, a do emerytur górniczych – 207 zł. Gdyby grupy te dostawały świadczenia według normalnych, powszechnych zasad, koszt tych emerytur byłby mniej więcej o połowę niższy, czyli statystyczny Polak zaoszczędziłby prawie 500 zł rocznie. Na weekend w górach spokojnie by starczyło.

Żeby w Polsce było bezpiecznie i spokojnie, każdy obywatel musi zapłacić państwu w 2012 r. 1016 zł. Najwięcej kosztuje nas wojsko – Kowalski płaci za nie 589 zł, czyli mniej więcej tyle, co za dwa pełne, spore baki benzyny (dla niezmotoryzowanych – taka kwota pozwala na przejechanie samochodem osobowym zwykle około 1,2-1,3 tys. kilometrów). Na policję z budżetu państwa idzie 210 zł  (jak dwa wyjścia z rodziną do kina), a na ochronę zdrowia 103 zł (jedno wyjście do kina).

Za komfort trzymania zbirów z daleka od nas, czyli za więziennictwo, płacimy rocznie po 63 zł, a za to, żeby do Polski nie przyjeżdżali nieproszeni goście z niepożądanymi towarami – po 33 zł (łącznie musimy poświęcić dwa wyjścia na piwo z kolegami lub na wino z koleżankami).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu