Na drodze Chelsea stoją Real i Barcelona

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-12-08 21:45

Chelsea chce stać się najlepszym klubem świata do 2014 r. W Hiszpanii wywołało to zdziwienie.

Ambicje angielskiego klubu piłkarskiego Chelsea, by stać się najlepszym klubem świata do 2014 roku, sprowokowały na Wyspach gorącą dyskusję, ale w Hiszpanii wywołały tylko zdziwienie.

"Mocarstwowe" plany Chelsea ujawnił dyrektor wykonawczy londyńskiego klubu Peter Kenyon.

W Hiszpanii panuje przekonanie, że najlepsze w świecie są Barcelona i Real Madryt oraz ewentualnie Manchester United. Do tego grona Chelsea nie dostanie się - zdaniem Hiszpanów - nawet gdyby odnosiła same sukcesy przez następne 30 lat.

Nie pomogą jej w tym nawet miliony właściciela Romana Abramowicza, który odniósł błyskawiczny sukces w biznesie, ale by powtórzyć go w futbolowym interesie, musi być znacznie bardziej cierpliwy.

Hiszpanie uważają, że Londyńczycy nigdy nie dorównają Barcelonie i Realowi pod względem zasług w historii futbolu, w dziedzictwie i tradycji, a także jeśli chodzi o wpływy społeczne i polityczne.

 

 

Real zbudował swoja reputację na pięciu kolejnych triumfach w rozgrywkach Pucharu Europy (lata 1956-1960), dołączając do nich później cztery dalsze Puchary. Dwa razy wygrywał rywalizację o Puchar UEFA, 29 razy był mistrzem kraju, 17 razy zdobywał Puchar Hiszpanii, trzy razy Puchar Świata.

By Chelsea mogła dorownać tym osiągnięciom, musiałaby przez 30 lat corocznie zdobywać dwa znaczące trofea i to przy założeniu, że Real nie będzie miał do roku 2036 żadnych sukcesów.

 

 

Barcelona nie ma podobnego do Realu "rekordu", ale jest 18- krotnym mistrzem Hiszpanii, 24 razy triumfowała w Pucharze Hiszpanii, cztery razy zdobywała PZP i dwa razy PE. "Barca" jest ponadto jedynym klubem, który uczestniczy w europejskich rozgrywkach pucharowych w każdym sezonie, od początku tej rywalizacji, od sezonu 1955-56.

Poza tym hiszpańskie kluby znaczą wiele w hiszpańskim społeczeństwie, czego nie można powiedzieć o Chelsea. Właściwie Hiszpania podzielona jest na strefy wpływów Realu i Barcelony, a podział ten przebiega także przez instytucje polityczne, banki, stacje telewizyjne, firmy budowlane, co rzutuje na sponsorskie umowy i kontarakty reklamowe. Real zawarł ostatnio rekordowo wysoką - na sumę 1,1 mld euro - umowę na prawa transmitowania swych meczów do 2013 r. Link TUTAJ

Takiego statusu jak Real Chelsea nie ma, ustępując pod tym względem innym angielskim klubom, szczególnie Manchesterowi Utd. Real i Barcelona mają stadiony, które pełnią funkcję "katedr" futbolu. Monumentalny obiekt Realu im. Santiago Bernabeu może wchłonąć 80 00 widzów, a barceloński Camp Nou do 100 000 osób.

Poza hiszpańskimi zespołami, jedynie Manchester United ma koszulki rozpoznawalne na całym świecie. Biały strój piłkarzy Realu trwa od wczesnych lat 50. Jeszcze bardziej znane są stylowe stroje "azulgrana" Barcelony, o której mówi się, że to "więcej niż klub".

Za tymi klubami stoi wiekowa historia, zmienne losy w czasach dyktatury Franco i walki o autonomię Katalonii. Chelsea ma krótsze dzieje, a i w ekspansji na rynki zagraniczne nie może równać się z hiszpańskimi gigantami. Chelsea wyłoniła się jako silna firma piłkarska kilka sezonów temu i musi jeszcze zdobyć znacznie więcej trofeów nim stanie do rywalizacji o nieśmiertelną sławę z hiszpańskimi rywalami.

DI, PAP